Miał być dzisiaj post o Lwowie jeszcze ,o szyciu ,czerwonych sukienkach ,wiośnie w powietrzu, a tu jak zwykle chała. Los czasami jest przewrotny i jak wszystko się układa to strzela nam kopa s d..opę. Tylko szkoda ,że tym razem dostał niewinny pies. Norman ma porażenie rdzenia i po prostu masakra. Nie chce mi się nawet pisać. :((((
Mój kochany pies.....nienawidzę tego uczucia

Będzie leczony? Rehabilitacja? Co się dokładnie stało?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Klaudia przytulam Cię mocno! Biedne psisko, strasznie mi przykro :(
OdpowiedzUsuńshit, shit, shit nie poddawaj się, ale nie pozwól żeby się męczył, ja musiałam podjąć taką decyzję (chłoniak wielopostaciowy - chemia też nie pomogła) 8 miesięcy temu i do tej pory rozglądam się czy gdzieś nie pojawi się czarny skórkowy nochelek wciskający się pod pachę, całe szczęście że mam jeszcze moją 18-letnią weterankę niedowidzi, niedosłyszy, po schodach trzeba wnieść i znieść, zębów ma połowę, jest rozpuszczona jak dziadowski bicz, śpi ze mną w łóżku i nie wiem co będzie jak jej zabraknie, TRZYMAM KCIUKI ZA WAS OBOJE
OdpowiedzUsuńDostał dzisiaj potęzną dawkę leków ,jeśli obrzęk zejdzie to jest szansa na leczenie ,a przynajmniej na to że będzie w ogóle jakaś szansa. Ale gorzej jak nic się nie zmieni ,bo to znaczy że rdzeń już uszkodzony. Mam nadzieję że do jutra mu się poprawi :// najgorsze ,że w ogóle się nie spodziewałam ,on hasa jak szczeniak ,wiecznie ten pysio uchachany ,a wystarczyło parę godzin ,i wet mi uświadomił ,że to już stary pies jest. Kiedy te lata minęły???
OdpowiedzUsuńTrzymaj się kochana! Czas biegnie nieubłaganie - my się starzejemy, a nasze zwierzaki jeszcze szybciej. Trzymam mocno kciuki, żeby Norman dostał od losu drugą szansę.
OdpowiedzUsuńPrzytulam mocno i trzymam kciuki, żeby leczenie poskutkowało.
OdpowiedzUsuńAsia
Boże, co tu powiedzieć;) Trzymaj się, kochana, a dla psiska moc głasków;)
OdpowiedzUsuńNie poddawaj się, lekarze czasem się mylą. Myślę o Was.
OdpowiedzUsuńNie poddajemy się,w otoczeniu kroplówek ,zastrzyków i mniej przyjemnych aspektów choroby ,to kochane psisko ma siłę machać ogonem. Dziękujemy za dobre słowo, ja to mam szczęście ,że zawsze w takich sytuacjach jestem sama....
OdpowiedzUsuńNie jesteś sama. My som.
OdpowiedzUsuńOj, tak nie obejrzymy się a już ... taka starość je dopada:( Nie jesteś sama, tak jak Hana mówi! Trzymamy kciuki i mocno przytulamy!
OdpowiedzUsuńTrzymaj sę Kocie.
OdpowiedzUsuńco u psiuna i u Ciebie przede wszystkim?
OdpowiedzUsuńCo za mordka piekna, no! Jak sie macie?
OdpowiedzUsuń:-(((((
OdpowiedzUsuńDalej się nie dajemy. Norman trochę lepiej ,ale mie wstaje na nogi ,za to pełzanie opanował już doskonale. Metodą na gąsienice :) w tym wszystkim to my się uśmiechać musimy bo zwariujemy. Jutro jedziemy na kontrolę. Dziękuję wam za wsparcie, i Normiś też :)
OdpowiedzUsuńBoszsz, wiem co czujesz, człek tak samo się martwi, jak o chorego domownika. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńZawsze jest ciężko w takich chwilach, ale pamiętajmy, że nasze zwierzaczki są naprawdę silne i potrafią poradzić sobie w najgorszych sytuacjach. Na pewno będzie dobrze, choć może inaczej niż było wcześniej. Głowa do góry :):)
OdpowiedzUsuńStrasznie mi przykro :-( Mam nadzieję, że dajecie sobie jakoś radę w tej trudnej sytuacji. Przypomnij mi, ile Norman ma lat? Moja 12 letnia Fiona też się niestety zaczęła od wiosny "sypać" i ma problemy z chodzeniem, ale jeszcze dajemy sobie sami radę jedynie na lekach przeciwbólowych. Mam nadzieję, że Normanowi się szybko polepszy. Trzymam kciuki i wysyłam ciepłe myśli.
OdpowiedzUsuńNorman ma 9lat. Obrzęk rdzenia powolutku ustepuje, ma czucie w łapach ,tylko z chodzenie, mu nie wychodzi. :/ na początku myślałam ,ze to stawy biodrowe mu wysiadają ,a tu go dopadł szok rdzeniowy. Jeśli uszkodzenia nerwów nie są trwałe to jest nadzieja
UsuńTo w takim razie nie jest taki stary pies. Nie czas jeszcze, by odchodził, walczcie!
UsuńTrzymajcie się dzielnie, ściskam mocno.
OdpowiedzUsuńZłota Królowo, jak po kontroli?
OdpowiedzUsuńTrochę dobrze trochę źle...dobrze bo wraca czucie ,zaczął jeść i pić i w sumie zachowuje się już normalnie. Źle bo dalej nie chodzi jeno pełza. Najwyraźniej muszę pokombinować jak zapewnić pełzającemu psu przemieszczanie się...bogu dzięki ,że już nie mieszkamy na drugim piętrze, bo teraz to na nosze i na trawkę, co by sobie siknął. Pomijam milczeniem zapach w domu,bo i siknąć mu się zdarza pod siebie.... I to ,że sypiam na podłodze ,bo najwyraźniej samemu mu łyso....:))
UsuńJak rdzeń nie uszkodzony, to rehabilitacja pomoże. Moi sąsiedzi goldena z półtora miesiąca wyprowadzali na wózeczku. I rehab, oni mieli możliwość na basenie, i się udało. Trochę to potrwa, ale nadzieja jest. Trzymajcie się .
OdpowiedzUsuń