Powoli,bardzo powoli zaczyna wracać chęć do szycia. Entuzjazm. Radość tworzenia. Czegokolwiek.
Ostatnie pół roku wyssało ze mnie energię,pozbawiło chęci do czegokolwiek, zabrało czas.
Nawet ten na sen.
Po kilku miesiącach trzeba było przewartościować i przemyśleć masę rzeczy. Ustawić priorytety. Uszanować zdrowie. Wziąść rozwód z Korporacją. Nauczyć się ,że nie da się wszystkiego ogarnąć ,wszystkie nici w ręku utrzymać,wszystkiego dopilnować,być zawsze w porządku,zadowalać wszystkich. Puknąć się w łeb trzeba było porządnie.
I oto jestem. Z powrotem nie tylko na blogu ,ale w ogóle chyba zaczynam wracać z jakiejś cholernej drogi do nikąd.
A w grudniu to nawet z maszyną się przeprosiłam.....;)





Kocie Złoty, Królowo! Jak ja się cieszę, że jesteś!
OdpowiedzUsuńKocie, nareszcie jesteś :)
OdpowiedzUsuńKot prawie zdechł, ale zostało jeszcze trochę żyć:) kocich...
OdpowiedzUsuńWeź nie pitol, tylko opowiedz, gdzie się podziewałaś?
OdpowiedzUsuńJeżu, Kocie JESTEŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! DZIĘKI NAJWYŻSZEMU!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńWitaj Kocie po powrocie! Wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńKorporacja to złe słowo... Albo ty je trzepniesz, albo ono ciebie... Dobrze że już po rozwodzie z nią :-) Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńAnia
Znaczy się - idzie nowe? Całe szczęście, ze jeszcze trochę energii ci zostało:) Witaj znów!
OdpowiedzUsuńGeneralnie pół roku siedziałam w pracy, od 6 do 14 na etacie a potem do 22-23 dorywczo na szwalni. Próbując załatać parę dziur budżetowych , a że upadłam na głowę to dopiero w listopadzie do mnie dotarło. Miesiąc na zwolnieniu dało mi do myślenia i przemyślenia. Stare powiedzenie że pieniądze to nie wszystko,nabrało właściwego znaczenia. Na szwalni sobie dalej dorabiam,szlifując przy okazji umiejętności, korporację posłałam w diabły.
OdpowiedzUsuńUwierzycie ,że przez ostatnie pół roku ani jednej książki nie miałam kiedy przeczytać i? Ja sama w to nie wierzę.
Na szczęscie rozum Ci wrócił :) Teraz nadrobisz literaturę !
UsuńBo ja to się bałam, że Twoje milczenie ma związek z sytuacją polityczną na wschodzie.
Jak dobrze Cie czytac! Na powrot!
OdpowiedzUsuńKocie, jak ja Cię rozumiem!!! I nie potrafię wziąć rozwodu z Korpo, bo nie mam w zanadrzu szwalni, a jeść trzeba. Ciekawe, kiedy, ja wyląduję na miesięcznym L4. Wstyd, ja też nie mam czasu, a nawet, jak go mam to sił nie mam, dni przeciekają przez palce, huta, zakupy, spanie i tak dookoła Wojtek.....
OdpowiedzUsuńHeloooo! Jesteś tam? Co u Ciebie? Jak żyjesz i szyjesz? Poukładało się ze zdrowiem i resztą? Napisz cosik :).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :*.