Zgryźliwie. Czasami dochodzę do wniosku ,że życie postanowiło wypróbować stan moich nerwów na maksa. Bez limitu i taryf ulgowych. Pojechało jak mało.
Ale po kolei. Dobrze się dzieje w sprawach maszynowo- szyciowych . Zaopatrzona w dwie bele lnu szyję jak szalona po nocach różne projekty.
No własnie . Po nocach.
Bo w dzień siedzę w szpitalu. Jakże by inaczej, moje kochane dziecko raz do roku nasz szpital zaliczyć musi. W tym roku mamy na tapecie wstrząs mózgu. A jak do tego doszło?
Ja będziecie to czytać ,wyobraźcie sobie ,że opowiadam to dwóm lekarzom i pielęgniarce na SORze.
Lekarz do Niny
- Co zrobiłaś sobie Młoda Damo w głowę?
Młoda zniesmaczona milczy, po wzroku widzę ,że będzie paw. Dosłownie
Więc zaczynam ja:
- Panie doktorze ,córka parę dni temu była u swojej chłopaka i przygrzmocił jej drzwiami od szafki w głowę. Dostała w prawy łuk brwiowy.
Lekarza brwi znacząco jadą do góry. Pielęgniarka twardo gapi się w monitor....drugi lekarz z uwagą ogląda zdjęcia mózgu Młodej..
- A wczoraj oberwała drzwiami drugi raz w to samo miejsce...
Brwi lekarza są już w połowie czoła. Jedno oko pielęgniarki strzeliło w naszą stronę. Drugi lekarz na sekundę przestał gapić się tępo w rentgen Niny głowy...
- Ale jak to ,drzwi ją same uderzyły??- pyta szanowny doktor z przekąsem.
-No nie. Z pomocą mojego męża i lisa....
Lekarz brwi ma już na granicy łysiny. Drugie oko pielęgniarki dołączyło do pierwszego. Chirurg zaszczycił nas dłuższym spojrzeniem.
- Lisa???
- No lisa. Mąż zobaczył wieczorem ,że do nas na taras przylazł stary lis. Łajza wszystkie koty w okolicy straszy i zżarl ostatnio sąsiadowi kilka kur. A przez to wyschło nam źródło wsiowych jaj. No to postanowił gada pogonić tak ,żeby więcej nie wrócił. Podkradł się do tarasowych drzwi, i nagłym szarpnięciem z wrzaskiem je otworzył. Lis zawału prawie dostał ,wiał jak kula ognia ...tyle że jak mąż szarpnął te drzwi ,to nie zauważył ,że za nim podkradła się Nina, chciała lisa zobaczyć. Więc jak otworzył te drzwi to dostała taki strzał ,że upadła....
Mina lekarzy i pielęgniarki bezcenna.....
Moje dziecko biedne , leży już trzeci dzień i nie zapowiada się na szybkie wyjście. Podwójny strzał w głowę,przy wybitnym udziale dwóch mężczyzn jej życia i lisa, stał się hitem oddziału.
Tak więc my od poniedziałku tkwimy w szpitalu,a tatuś we Lwowie ,co też dostarcza mi atrakcji. My dostarczamy atrakcji tatusiowi. A największej atrakcji dostarczył mi rachunek telefoniczny za marzec. Powiedzieć o ukrainśkiej telefoni " wolna amerykanka" to za mało. 6 minut rozmowy-190 zł, i przekierowania na kilku operatorów. Masakra . A dzwoniłam tylko kilka razy i to naprawdę w pilnych sprawach. Bo gadamy na skypie. I tysiąc pękł. A wyobrażacie sobie 70 ponad zł za jednego smsa ,który poszedł w trzech częściach??? Jak zrobiłam awanturę u operatora, to pani mi grzecznie wyjaśniła ,że jak używamy ś,ćż,ą,ę lub innych znaków !?@&€ to są one przekazywane w jakiś ciągach cyfrowych ,czy jakoś tak. Czyli wysyłając smsa składającego się z jakiś 320 znaków ( no długi był) tak na prawdę wysłałam smsa który miał kilka tysięcy znaków.
Po tej informacji patrzę na telefon jak na jadowitego węża.....
Nerwy koję szyciem i boską ukraińską herbatą mohito ;)
Niedługo pojawi się na blogu moja nowa " kolekcja" lniana. Mocno swobodna...
A . Chciałam wam jeszcze przedstawić nową kierowniczkę zarządzającą pracą w mojej pracowni. Ma iście kierownicze nawyki. I nic bez jej wiedzy uszyć się nie może :)
środa, 7 maja 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
Ostatnie stadium uzależnienia człowieka
Bywam nieznośna. Wręcz daję powody by mnie patelnią przez łeb zdzielić. W takich sytuacja inni często słyszą:
-" weź idź , coś ze sobą zrób, zapał papierosa ,napij się ,idz pobiegać"....
Ja wtedy najczęściej słyszę:
-" weź idź coś uszyj ,bo wytrzymać z tobą nie można!"...
No cóż. Życie ! :)
A nic tak łagodząco nie wpływa na psychikę ,jak zagrzebanie się w kilometrach słodkiego różowego tiulu, i resztek cudnych skrawków bawełny :)
Dzisiaj zaś,z okazji przepięknej pogody ,idę odgruzować moje skalniaki. Zarosły haniebnie. Kiedyś dostawałam dreszczy na samą myśl o pieleniu , dziś z szaleństwem w oczach grzebię w ziemi, gadam do roślinek ,kocham je i pielęgnuję. Podpatruję cuda na innych blogach . Ostatnio trafiłam do Gorzkiej Jagody ( tak Hano ,znów via Kurnik), a tam na jej blogu cudownościach ogrodnicze, ktore i mnie się zamarzyły. http://krycor.blogspot.com/2013/12/grzdki-i-grzadeczki.html
Po za tym namiętnie znoszę widowiskowe pniaki z lasu....korzenie, zamurszałe konary. Turyści walący tłumnie na Krzyżną Górę, Sokolnik czy Szwajcarkę ,muszą mieć niezły ubaw, jak po drodze mijają wariatkę z pniami pod pachą...
-" weź idź , coś ze sobą zrób, zapał papierosa ,napij się ,idz pobiegać"....
Ja wtedy najczęściej słyszę:
-" weź idź coś uszyj ,bo wytrzymać z tobą nie można!"...
No cóż. Życie ! :)
A nic tak łagodząco nie wpływa na psychikę ,jak zagrzebanie się w kilometrach słodkiego różowego tiulu, i resztek cudnych skrawków bawełny :)
Dzisiaj zaś,z okazji przepięknej pogody ,idę odgruzować moje skalniaki. Zarosły haniebnie. Kiedyś dostawałam dreszczy na samą myśl o pieleniu , dziś z szaleństwem w oczach grzebię w ziemi, gadam do roślinek ,kocham je i pielęgnuję. Podpatruję cuda na innych blogach . Ostatnio trafiłam do Gorzkiej Jagody ( tak Hano ,znów via Kurnik), a tam na jej blogu cudownościach ogrodnicze, ktore i mnie się zamarzyły. http://krycor.blogspot.com/2013/12/grzdki-i-grzadeczki.html
Po za tym namiętnie znoszę widowiskowe pniaki z lasu....korzenie, zamurszałe konary. Turyści walący tłumnie na Krzyżną Górę, Sokolnik czy Szwajcarkę ,muszą mieć niezły ubaw, jak po drodze mijają wariatkę z pniami pod pachą...
wtorek, 8 kwietnia 2014
Przelotem
Przelotem patrzę na rozbuchaną wiosnę..
Przelotem pielę chwasty...
Przelotem komponuję i buduję następny skalniak..
Przelotem szyję poduszki i zasłony...
Przelotem robię igielniczki ze słoiczków po ukraińskim kawiorze....
Przelotem głaszczę koty i leniwię się na swojej kanapie, przelotem zerkając w stronę widocznych w oddali gór...
Przelotem sadzę choinki...
Przelotem przeniosłam pracownię i sypialnię...
Przelotem siedzę i grzeję się w słońcu...
Przelotem chodzę na spacer z Sabą i kotami....
Przelotem odkryłam 20 metrów od domu miejsce jak z krainy bajek...
Krótko mówiąc ,zaczynam czuć się jak boeing 747.......
Na zdjęciach uszyte: i wszystkie z Uwolnionych Tkanin w marcu i lutym
Mata pikowana ,antykotowa ,na ławę w salonie- uszyta ze starej ,kupionej kiedyś w necie zasłony. Wzór boski. I wreszcie koty nie zjeżdżają mi na serweci z ławy. Kto ma kota ,ten zna tą scenę. Kociuś na pełnym gazie wskakuje na serwetę i z widowiskowym poślizgiem zjeżdża z Nią ( i wszystkim ,co na niej stoi) na podłogę...
Zasłony w kwiaty z pracowni- ze starych amełykańskich zasłon
Słoiczki - igielniczki- z zalegających w pudłach resztek bawełyn ,trzymanej na zasadzie" może kiedyś, na coś się przyda". I się przydały. Co tylko pogłębia moją manię trzymania resztek tkanin.
Roleta rzymska lniana - przerobiona ze starej wcześniej uszytej, ale już znudzonej.
Dwa ostatnie zdjęcia z dedykacją dla Hany z dziakakurawpastelowym.blogspot.com
Przelotem pielę chwasty...
Przelotem komponuję i buduję następny skalniak..
Przelotem szyję poduszki i zasłony...
Przelotem robię igielniczki ze słoiczków po ukraińskim kawiorze....
Przelotem głaszczę koty i leniwię się na swojej kanapie, przelotem zerkając w stronę widocznych w oddali gór...
Przelotem sadzę choinki...
Przelotem przeniosłam pracownię i sypialnię...
Przelotem siedzę i grzeję się w słońcu...
Przelotem chodzę na spacer z Sabą i kotami....
Przelotem odkryłam 20 metrów od domu miejsce jak z krainy bajek...
Krótko mówiąc ,zaczynam czuć się jak boeing 747.......
Na zdjęciach uszyte: i wszystkie z Uwolnionych Tkanin w marcu i lutym
Mata pikowana ,antykotowa ,na ławę w salonie- uszyta ze starej ,kupionej kiedyś w necie zasłony. Wzór boski. I wreszcie koty nie zjeżdżają mi na serweci z ławy. Kto ma kota ,ten zna tą scenę. Kociuś na pełnym gazie wskakuje na serwetę i z widowiskowym poślizgiem zjeżdża z Nią ( i wszystkim ,co na niej stoi) na podłogę...
Zasłony w kwiaty z pracowni- ze starych amełykańskich zasłon
Słoiczki - igielniczki- z zalegających w pudłach resztek bawełyn ,trzymanej na zasadzie" może kiedyś, na coś się przyda". I się przydały. Co tylko pogłębia moją manię trzymania resztek tkanin.
Roleta rzymska lniana - przerobiona ze starej wcześniej uszytej, ale już znudzonej.
Dwa ostatnie zdjęcia z dedykacją dla Hany z dziakakurawpastelowym.blogspot.com
środa, 2 kwietnia 2014
Wyniki CANDY
No i dziewczęta nastała ta wielkopomna chwila ,ogłoszenia ,która z was zgarnie wiosenną torbę. Uczestniczek zgłosiło się mało ,więc konkurencja duża nie jest szanse rosną. Numery przypisane są wobec kolejności pierwszego komentarza. A więc ,udział wzięły:
1. Hana
2. Gardenia
3. Ewa
4. Kretowata
5. Cudarteńka
6. GochaMi
7.Katarzyna
I Random nam wylosował numer......
4 czyli.....
KRETOWATA
Adresik na maila prosimy :)
P.s dziękuję Wam za wsparcie w czasie choroby Normana. Jego już nie ma ,ale przynajmniej do końca był szczęśliwym moim kochanym pieskiem. ....
1. Hana
2. Gardenia
3. Ewa
4. Kretowata
5. Cudarteńka
6. GochaMi
7.Katarzyna
I Random nam wylosował numer......
4 czyli.....
KRETOWATA
Adresik na maila prosimy :)
P.s dziękuję Wam za wsparcie w czasie choroby Normana. Jego już nie ma ,ale przynajmniej do końca był szczęśliwym moim kochanym pieskiem. ....
czwartek, 13 marca 2014
C.A.N.D.Y.
Gdzieś w lutym umknęła mi druga rocznica bloga. Nałożyło się tyle spraw ,więc candy na które was serdecznie zapraszam mam zamiar połączyć z natępującą okazją, w której będziecie mogli dać wyraz Waszym ogromnym Sercom i troszku uszczuplić zawartość portfela :))
Ostatnimi czasy zebrało się trochę bloggerek i pod wspaniałym przewodnictwem Hany i Miki z bloga dzika Kura w Pastelowym Kurniku , postanowiły wspomóc Ori ,znaną Wam z Domu Tymianka. O Ori i o tym co i jak wiele wspaniałych rzeczy robi dla swoich podopiecznych możecie poczytać u Niej na blogu. Ja zaś was serdecznie zapraszam do pomocy w rozpropagowaniu aukcji na rzecz Domu Tymianka ,która odbędzie się 28-29 marca własnie na blogu www.dzikakurawpastelowym.blogspot.com.
Zależy nam ,aby jak najwięcej osób dowiedziało się o aukcji. Mamy wspaniałe rzeczy do licytacji. Wszystkie są darami od Zasady i regulamin może cie przeczytać TU. Jest bardO prosty. Wpłaty za wylicytowane przedmioty trafiają bezpośredni na konto Fundacji Domu Tymianka.
Moje CANDY ma na celu właśnie rozpropagowanie aukcji.
Zasada więc jest jedna wymagalna:
Należy umieścić na swoim blogu, lub stronie internetowej ,ewentualnie Facebooku ten podlinkowany banerek aukcji CUDA WIANKI NA TYMIANKI ,podlinkowany do strony:
http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/p/dom-aukcyjny-tymianeks_11.html
I potwierdzić swój udział oraz spełnienie warunku, komentarzem pod tym postem. W komentarzu proszę też o link to swojego bloga/strony www/ facebooka, gdzie ten banerek ,bądź info będzie.
Zasada druga jest dowolna- jeśli ją spełnicie ,będzie mi bardzo miło, i pośrednio też przyczyni do rozleklamowania tej aukcji-to umieszczenie u siebie banerka do bloga mojego i do tego CANDY
W losowaniu mogą wziąść udział też osoby ,które nie mają bloga/strony/ fejsa a po prostu wezmą czynnie udział w aukcji i napiszą mi info o tym w komentarzu do tego posta. Dlatego zgłaszać można się do 1 kwietnia. Kupienie czegokolwiek na aucji CUDA WIANKI NA TYMIANKI nie jest warunkiem. Istotne jes szerzenie informacji o aukcji :)) lub po prostu dobre serce:))
Losowanie odbędzie się za pomocą narzędzia internetowego do losowania. Numer kolejny dodanego komentarza będzie numerem uczestnika w losowaniu.
A nagrodą jest ta oto, widoczna na zdjęciu, żółciutka listonoszka z alcantary:)
Ostatnimi czasy zebrało się trochę bloggerek i pod wspaniałym przewodnictwem Hany i Miki z bloga dzika Kura w Pastelowym Kurniku , postanowiły wspomóc Ori ,znaną Wam z Domu Tymianka. O Ori i o tym co i jak wiele wspaniałych rzeczy robi dla swoich podopiecznych możecie poczytać u Niej na blogu. Ja zaś was serdecznie zapraszam do pomocy w rozpropagowaniu aukcji na rzecz Domu Tymianka ,która odbędzie się 28-29 marca własnie na blogu www.dzikakurawpastelowym.blogspot.com.
Zależy nam ,aby jak najwięcej osób dowiedziało się o aukcji. Mamy wspaniałe rzeczy do licytacji. Wszystkie są darami od Zasady i regulamin może cie przeczytać TU. Jest bardO prosty. Wpłaty za wylicytowane przedmioty trafiają bezpośredni na konto Fundacji Domu Tymianka.
Moje CANDY ma na celu właśnie rozpropagowanie aukcji.
Zasada więc jest jedna wymagalna:
Należy umieścić na swoim blogu, lub stronie internetowej ,ewentualnie Facebooku ten podlinkowany banerek aukcji CUDA WIANKI NA TYMIANKI ,podlinkowany do strony:
http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/p/dom-aukcyjny-tymianeks_11.html
I potwierdzić swój udział oraz spełnienie warunku, komentarzem pod tym postem. W komentarzu proszę też o link to swojego bloga/strony www/ facebooka, gdzie ten banerek ,bądź info będzie.
Zasada druga jest dowolna- jeśli ją spełnicie ,będzie mi bardzo miło, i pośrednio też przyczyni do rozleklamowania tej aukcji-to umieszczenie u siebie banerka do bloga mojego i do tego CANDY
W losowaniu mogą wziąść udział też osoby ,które nie mają bloga/strony/ fejsa a po prostu wezmą czynnie udział w aukcji i napiszą mi info o tym w komentarzu do tego posta. Dlatego zgłaszać można się do 1 kwietnia. Kupienie czegokolwiek na aucji CUDA WIANKI NA TYMIANKI nie jest warunkiem. Istotne jes szerzenie informacji o aukcji :)) lub po prostu dobre serce:))
Losowanie odbędzie się za pomocą narzędzia internetowego do losowania. Numer kolejny dodanego komentarza będzie numerem uczestnika w losowaniu.
A nagrodą jest ta oto, widoczna na zdjęciu, żółciutka listonoszka z alcantary:)
Red Dress czyli klasyka w pełni
Tym razem w temacie szycia. Jakiś czas temu trafiła do mnie klientka ,która chciała sobie odszyć starą sukienkę. Model ponadczasowy tylko nieco już życiem sterany. Dziewczyna ma niezwykłą wręcz egzotyczną urodę ,więc czerowna kiecka pasuję do niej niesamowicie. Na razie zdjęcie na manekinie ,ale jak dotrze do mnie obiecane " na żywo " to wstawię ,bo widok wart oglądania. Karolina jest śpiewaczką jezzową ,więc sukienka będzie występować z właścicielką na scenie :)
Sukienka odszyta została z bi- streczu. Nie mialam przekonania do tego materiału ,bo sztuczny,ale nadaje się znakomicie. Zmieniłam nieco model ,przede wszystkim wykończenia i spódnicę. Teraz jest dwuwarstwowa z dwóch kół. Frywolnie fruwająca..
Sukienka odszyta została z bi- streczu. Nie mialam przekonania do tego materiału ,bo sztuczny,ale nadaje się znakomicie. Zmieniłam nieco model ,przede wszystkim wykończenia i spódnicę. Teraz jest dwuwarstwowa z dwóch kół. Frywolnie fruwająca..
środa, 12 marca 2014
Z przyrodniczego frontu nadajemy....
Psisko moje kochane dziś "wyszło " na ogród. A dokładnie został wyniesiony. Jest bardzo ciepło, więc może pogrzać się w słońcu co jak widać uwielbia. Ja zaś grzebię w mojej kupie ,króra wreszcie na sklaniak zaczęła się przerabiać. Norman stanowi organ kontrolny.
Na razie niedowład łap się nie cofa, co mnie bardzo martwi,ale czytałam ,że to nie tak szybko ustępuje. Więc czekamy ,a w między czasie robimy za pielęgniarkę ,ekipę sprzątającą ( co tu dużo mowić pies je i ...ehhh) przytulankę.
Spójrzcie na ten korzeń. Pięciu chłopa z lasu mi go targało przy pomocy traktora.....
Na razie niedowład łap się nie cofa, co mnie bardzo martwi,ale czytałam ,że to nie tak szybko ustępuje. Więc czekamy ,a w między czasie robimy za pielęgniarkę ,ekipę sprzątającą ( co tu dużo mowić pies je i ...ehhh) przytulankę.
Spójrzcie na ten korzeń. Pięciu chłopa z lasu mi go targało przy pomocy traktora.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































