wtorek, 8 kwietnia 2014

Przelotem

Przelotem patrzę na rozbuchaną wiosnę..
Przelotem pielę chwasty...
Przelotem komponuję i buduję następny skalniak..
Przelotem szyję poduszki i zasłony...
Przelotem robię igielniczki ze słoiczków po ukraińskim kawiorze....
Przelotem głaszczę koty i leniwię się na swojej kanapie, przelotem zerkając w stronę widocznych w oddali gór...
Przelotem sadzę choinki...
Przelotem przeniosłam pracownię i sypialnię...
Przelotem siedzę i grzeję się w słońcu...
Przelotem chodzę na spacer z Sabą i kotami....
Przelotem odkryłam 20 metrów od domu miejsce jak z krainy bajek...
Krótko mówiąc ,zaczynam czuć się jak boeing 747.......


Na zdjęciach uszyte: i wszystkie z Uwolnionych Tkanin w marcu i lutym
Mata pikowana ,antykotowa ,na ławę w salonie- uszyta ze starej ,kupionej kiedyś w necie zasłony. Wzór boski. I wreszcie koty nie zjeżdżają mi na serweci z ławy. Kto ma kota ,ten zna tą scenę. Kociuś na pełnym gazie wskakuje na serwetę i z widowiskowym poślizgiem zjeżdża z Nią ( i wszystkim ,co na niej stoi) na podłogę...
Zasłony w kwiaty z pracowni- ze starych amełykańskich zasłon
Słoiczki - igielniczki- z zalegających w pudłach resztek bawełyn ,trzymanej na zasadzie" może kiedyś, na coś się przyda". I się przydały. Co tylko pogłębia moją manię trzymania resztek tkanin.
Roleta rzymska lniana - przerobiona ze starej wcześniej uszytej, ale już znudzonej.

Dwa ostatnie zdjęcia z dedykacją dla Hany z dziakakurawpastelowym.blogspot.com






















17 komentarzy:

  1. Przelotem... dotarła do mnie torebusia;))) Dzięki wielkie;))) Księżniczka też dziękuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O patrz Krecie, to zwykłe przesyłki szybciej niż priorytety dochodzą???:)

      Usuń
  2. Jaka masz pracownie piekna;)
    I kufer.
    I wszystko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to sypialnie teraz mam tylko do sypiana:) na miejscu pracowni statej z morderczymi skosami. Kufry mam 5. Takie lekkie zboczenie....

      Usuń
  3. Pięknie :) Zazdroszczę pracowni :) z takim widokiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to podsumować ,w Rudawach Janowickich z którego by człowiek okna nie wyjrzał ,widok powala :)

      Usuń
  4. Cesarzowo, aluzju poniał. Ale górę usypałaś z kamieni! Zazdraszczma Ci ich, u nas takich nie ma, tylko zwyklaki-otoczaki.
    Śliczny kakuarek. Twój?

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie nie mój ,ale piknie uświetnia widok z tarasu. Okazjonalnie używany przez nawalonych użytkowników- uczestnikow letnich ognisk. Klasyka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kakuar spoko, ale pracownia - ach... żeby mieć tylko dla siebie tyle miejsca - cudowne;))))

    OdpowiedzUsuń
  7. A jaki porządek! U mnie w pracowni nogę (tfu!) można złamać:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No sorry ale zaraz po przenosinach to jeszcze porzadek jest. Potem sprawa wygląda inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale masz boską pracownię!
    bomba pomysł na antykotową matę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam spędzam najwięcej czasu ,a lubię przyjazne otoczenia:)

      Usuń
  10. Ale masz super pracownię :)) I łucznikową Singerkę, ja też taką posiadam, u mnie stoi jednakże przykurzona, biedulka.
    Antykotowa mata - fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest maszyna do zadań specjalnych ,szyję nią ciężkie materiały torebkowe najczęściej. Jeszcze po mojej babci:)

      Usuń
  11. Kotek tajski! Też lata u mnie po domu podobny cudak.
    Masz piękną pracownię, marzę o takim dużym, wysepkowym stole!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej! same przeloty! Igielniczki jak babeczki! Smakowite:D

    OdpowiedzUsuń