Spojrzałam na daty i lekko mnie zmroziło...od ostatniego postu minęły 2 i pół miesiąca. Nagle chyba słów i czasu zabrakło. I zaczęłam się zastanawiać, czy ja rzeczywiście się nie wyrabiam??? Ano nie. Ogrodowo wiosenne plany mają miesiąc w plecy,z czytaniem blogów jeszcze więcej, ledwie parę rzeczy do domu uszytych. Że nie wspomnę ,żadnej książki od marca nie przeczytałam. Przy łóżku leży ciągle jedna i ta sama " Dersu Uzała".... Zamknęłam się w czterech ścianach pracoeni z metrami lnu i radiową Trójką...gdyby nie radio to i bym nie wiedziała ,że powódzź mam za płotem . Oj sławny był nasz Wojanów w ostatni łikend,tylu paparazzich to miejscowi nie widzieli od czasu Grycanowej w Pałacu...
Aż mi się głupio zrobiło ,o z reguły na bierząco jestem. A nagle chyba mi rzeczywistość zamarła. Jedyne pocieszenie ,że maszyna na moje towarzystwo nie narzekała. Jakaś ta wiosna do bani. Zimno i leje w kółko,i nastrój nietęgi. Zaczynam marudzić...
Chyba mi to ostatnio w nawyk weszło ,to marudzenie,brak czasu ,cierpliwości i takich tam. Denerwuję sama siebie. A przy okazji jak, nigdy naszly mnie rozważania nad upływającym czasem i własną metryką, a nie ma chyba tematu ,który mnie by bardziej wkurzał i dołował.
Jedyne co znaczące z ostatnich miesięcy ,wisi mi na manekinach :-)
P.s. Ostatnie zdjęcie z dedykacją dla Hany i na pochybel krasnoludkom.






No nareszcie, nie dalej jak przedwczoraj, nie, w niedzielę zastanawiałyśmy się w gronie, co z Tobą? Dobrze, że jesteś. Metryką się przejmujesz? Ja mam gorszą, o ile to Cię pociesza? Pokażesz, co na manekinach? I jak życie pomyka w nowym domu?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A, widzisz, dopiero mi załadowało.
OdpowiedzUsuńPiękne sukienki. Tylko dlaczego na glizzzdy?
OdpowiedzUsuńTo tylko na manekinach ? Bo manekiny mam glizdowate heh,większe tyż szyję. No i z tego szycia przestałam się wyrabiać,jestem blada i mam podkrążone ooooczy. Z tego me rozważania o metryce,bo jak człowiek w lustro zagląda i zmazę widzi to takie myśli się cisną ...:-)
OdpowiedzUsuńA w ogóle to na naszej wiosce internet rzecz ulotna,dosłownie
Jako i u mnie. W kwestii internetu i cisnących się myśli.
OdpowiedzUsuńManekiny manekinami, a fason i tak glizdowaty. Uszyj mi jakiś fajowy namiocik, bo krasnoludki w mojej szafie nie próżnowały.
Zrobiłam korektę:-))
OdpowiedzUsuńJak widać zafascynował mnie len totalnie,jak się ogarnę i zgarnę do kupy i porobię zdjęcia to pokarzę moje lniane rolety rzymskie ,zasłony i kapę na wyrko ,bo jednak coś tam urządzać urządzam :-)
OdpowiedzUsuńPiękne te Twoje lniane uszytki! Szczególnie te pierwsze sukienki. Pokazuj więcej, jeśli masz :-)
OdpowiedzUsuńNo mam więcej, z chęcią pokażę :-)
UsuńDobrze, że jesteś! Że żyjesz i szyjesz :)
OdpowiedzUsuńA co do rozważań nad metryką, to cie nie pocieszę, bo właśnie zaliczyłam zmianę cyferek i mam doła jak Rów Mariański :( Że też metryka potrafi człowieka tak przygnębić...
Ja penie do grobu z maszyną pójdę..uhhh czarny humor ;p
UsuńMetryka rzecz wstrętna ,przecież ja dopiero skończyłam liceum ,a tu już moja córka w ten etap wstępuje. To nie jest sprawiedliwe!
To ta pogoda tak na nas wpływa, że człowiek tylko zdołowany chodzi... Dlatego tak niecierpliwie wszyscy wyczekujemy lata. Zimę mieliśmy za długą a teraz jesień... Dobrze widzieć, że jednak nadal działasz :) A glizdowate bluzki bardzo fajne!
OdpowiedzUsuńCodziennie rano z obawą otwieram oko i patrzę na rowalonego na kołdrze Kazia ,patrzę w okno,leje i nie mam ochoty nosa spod tej kołdry wystawić....
UsuńW takim razie zapraszam na Podlasie! U nas pięknie, słonecznie, jeśli pada to przelotnie:) Co prawda dzisiaj patrzyłam, że cały weekend ma lać ale póki co się nie zanosi, teraz mamy ze 20'C:))
OdpowiedzUsuńNo teraz to mnie dobiłaś!!! U nas jak 10 stopni to prawie szaleństwo, kurtki nie ubieram!
UsuńJak dobrze widzieć wieści do ciebie! :-) Myślałam, że do reszty się zapracowałaś... :-) Lny piękne, czekam na więcej! :-)
OdpowiedzUsuńAj Aniu zapracowana :-)
UsuńAle ładne kompozycje lniane, te kwiaty wychylające spod sukienki...
OdpowiedzUsuńoj no strasznie długo!! aż tak długo, jej nawet człowiek się nie orientuje że tak leci. A len to cudowna sprawa!
OdpowiedzUsuńJa nie rozumiem jak ktoś mówi ,że nie lubi lnu ,bo się gniecie. No gniecie ,ale jak szlachetnie :-))
UsuńKocie, jeszcze raz tak sobie pozwolisz, a mordować będę ja, a nie bohaterowie naszych kryminałów;))) Co Ty sobie myślisz, że my się nie martwimy??? - nie, Hana? Poza tym - widziałam Hanę w realu i te krasnoludki to u niej leniwe, a Hana zupełnie w środku normy;)))
OdpowiedzUsuńWrzucaj, co masz, bo LEN to mój materiał;) Dziś w powiatowym szmateksie kupiłam super zasłony - lniane, pogniecione - a jakie piękne;))))Nie znikaj już, co?
Obiecuję,że już takiego numeru nie odwalę,ale ciężko było, milczeniem pominę falt zasięgu i internetu. Teraz mam w pracowni wreszcie internet stacjonarny,więc mogę sobie pozwalać :-) i jak ja wam zazdroszczę ttej NIEDZIELI :-))
OdpowiedzUsuńNo, ja sobie też zazdroszczę;)
Usuń