czwartek, 8 marca 2012

Dzień Kobiet i : 'Kochanieee szyszkiego najlepszego...YYP"!!

No i dzisiaj to się już zdenerwowałam!!!!
Bo nie dość ,że od rana śnieg pada,a ja już się duchowo na wiosnę nastawiłam ( nawet dopuściłam do siebie myśl o wyciągnięciu wiosennej kurtki z przepaści szafy), to jeszcze jak zwykle w dzień kobiet (tfu tfu), tracę wiarę w naród męski.
Zaczęło się od porannej wizyty w tesco koło domu. Nieco zaspana,a raczej mocno nieprzytomna (konsekwencja nocnego szycia torebek) podążam sobie miedzy regałami ku półce z kawą ( nieprzytomność wynikł też z braku ożywczego napoju w domu^^ A bez kawy rano to do mnie trzeba mówić dużymi literami). No więc sobie podążam,i co widzę??? Ano przy wiaderkach z przywiędłymi tulipanami i wiąchami kwiecia za 6,99 złotego ,kłębi się tłumek znerwicowanych przedstawicieli płci przeciwnej . Wywołał ten widok moją lekką konsternację ,bo z reguły kwitki dogorywają sobie w spokoju . Zatrzymałam się więc i no oczywiście!! Jak mówią słowa pieśń 
"Zapamiętaj sobie ,dzisiaj jest DZIEŃ KOBIET"!!
Chyłkiem przesuwam się w stronę rozemocjonowanej grupki ,udając zainteresowanie zdychającym storczykiem no i co usłyszałam ???
-"Heniu, a co myślisz ,starej spodoba się ta wiącha??
-No co ty głupi jesteś ,bież te tańsze, na piwo nam jeszcze zostanie ,a zanim wrócisz te badyle i tak padną!"
Przyznam ,że mnie zatkało.
No owszem ,rozumiem ,że święto kobiet już dawno utraciło swój charakter Rozumiem ,że mało kto pamięta ,że zaczęto je obchodzić dla upamiętnienia walki sufrżystek o ideę wolności i równouprawnienia dla swojej płci. O prawo do godności , bycia traktowaną z szacunkiem, prawo do wyrażania siebie i swojego zdania bez obaw o posądzenie o "kobiece słabości "itp. 
A co mamy dzisiaj???
Święto zwiędłego goździka i głupich życzeń.
Idę więc dalej porzucając storczyka. Droga ku kawie ,artykułowi pierwszej potrzeby ,wiedzie of course przez cały sklep. Przechodząc koło regałów z kosmetykami znów doznaję niejako zdziwienia .?Kłębią się tam nerwowo faceci ,macając tubki z kremami i oglądając toniki ,usiłując zrozumieć co to jest żel do demakijażu,płyn micelarny czy peeling czekoladowy ("Panie a to może do jedzenia jak czekolada??"). Stado samców ,którzy dany dział odwiedzają jedynie w dniu 8 marca.....
Panowie do cholery!! Jak nie wiecie co kupcie przynajmniej czekoladę!!!
Lekko oszołomiona dorwałam wreszcie napój bogów i do roboty.
Ledwo zajechałam do sklepu ,otworzyłam drzwi ,wstawiłam kawę, słowem zaczęłam funkcjonować, słyszę sygnał smsa..piiii-pipippiii
Idę. Poświęcę się przed pierwszym łykiem. No poświęcę się i przeczytam.
Czytam. 
I oczom nie wierzę.
Zaczynam wątpić czy potrafię czytać ze zrozumieniem.
"Bądź bardzo mądra, bądź bardzo miła, bądź zawsze szczera, miej wszystkie miłe zalety, niech z Ciebie wyrośnie ideał kobiety.
No i poległam totalnie i z kretesem. Kiedy przeczytałam od kogo ten "głęboki " ,życiowy wierszyk. Nadał go (pewnie wszystkim kobietom ze swojej listy odbiorców w telefonie) pan od ubezpieczeń ,którego na oczy widziałam raz ,jakiś miesiąc temu.


Wybaczcie,, ale ciśnie się jedno słowo .K..wa!!! Czy ten osobnik przeczytał ten debilny tekst zanim go posłał w sieć za pomocą funkcji "kopiuj-wklej"????

I tak dobre panie święto wolności kobiet zostało sprowadzone do poziomu najtańszego kwiecia ,kremu z promocji vel paczki rajstop. I życzeń ,żebyśmy były "lepsze" .Dla kogo ? Dla panów i władców co nam przez stulecia nie tylko praw społecznych ,ale wręcz mózgu i duszy odmawiali.

Dlatego ja nie obchodzę Dnia Kobiet w takim rozumieniu. Ja obchodzę dzień 
Kobiety myślącej samodzielnie ,spełnionej rodzinnie i zawodowo ,
Kobiety-Partnerki 
Kobiety, która wyraża się i realizuje i która nie musi porzucać swoich planów ,bo są wyższe potrzeby (studia ,praca ,kariera mężczyzn)
Kobiety która mówi : jestem po to by z tobą żyć  nie żyć tylko dla ciebie. 
Kobiety ,która na tym samym stanowisku ,co mężczyzna zarabia tyle samo a nie 30 % mniej Kobiety,która przy rozmowie o pracę nie słyszy pytania "A dzieci pani ma/planuje??"
Kobiety, która szanuje siebie i tego szacunku nie dostaje tylko "okazjonalnie".

A na zakończenie powiem tylko ,że Chłop mój na wysokości zadania stanął i się nie zbłaźnił idiotycznym wierszykiem rachitycznym kwieciem. 


I z tej okazji drogie panie idę n drugą kawę, bo dziś ciśnienie mnie równie skutecznie wykańcza jak głupawe życzenie ;-)

P.S Sens smsa był dla mnie taki -jestem jako kobiet głupia ,niemiła kłamię, mam same wady, do ideału mi daleko. A na dodatek nadawca to super facet!!





poniedziałek, 5 marca 2012

Szlachetne zdrowie....to nie w tym kraju!

I tak mój szyciowo-weekendowy plan padł. zamiast przy maszynie , to przy szpitalnym łóżku Córy. To moje maleństwo jak zachoruje to od razu z fajerwerkami. Nie chorowała od prawie 7 lat. W czwartek miał wysoką gorączkę, więc przypomniałyśmy się naszej pani Doktor. I od razu szpital ,bo złe wyniki i w ogóle jakaś koszmarna infekcja bakteryjna. Wniosek z tego doświadczenia mój osobisty:
1. nasza pani Doktor jest jedynym lekarzem ,która się nie szczypie i jak coś nie tak kieruje na badania dodatkowe, dzięki czemu można lepiej leczyć. W nosi ma NFZ ważniejszy jest pacjent. Szczególnie mały pacjent.
2. Nasz jeleniogórski szpital to koszmar. Pomijam to że brudno-sala przez weekend ścierki nie widział. Pracownicy zasłaniają się źle funkcjonującym systemem, tylko co ma system do życzliwości ludzkiej. Miałam wątpliwą okazję zobaczyć jak się panie pielęgniarki odnoszą do dzieci ,przy których nie ma rodziców, w efekcie dwa dni  spałam na krześle ,albo z Córą.....Że nie wspomnę o procesie przyjmowania chorych na SOR-ze to już w ogóle przechodzi pojęcie,z wysoką i wymiotami czekałyśmy 3 h zanim łaska. wie ktoś zlezie z góry i Córę zbada. A jak już mnie szlag trafił i chciałam zrobić awanturę ,to n drzwiach dojrzałam kartkę na której był tekst w stylu "salowej nie obrażaj bo to system do dupy  nie ludzie...." Pomijam fakt ,że salowa na pytanie ,kiedy zejdzie do nas lekarz "Powiedziała " A co śpieszy wam się gdzieś??" Wymiękłam.....Już miałam nadzieję ,że młoda puści pawi na korytarzu ,to może się pośpieszą.
3. Omijać ten cholerny szpital z daleka. Co gorsza to nie pierwszy raz się przekonałam ,że to nie system, to znieczulica i ludzie.
No to sobie ponarzekałam.
Ale żeby nie było uszyłam też coś....Zaczęłam eksperymentować z nowymi formami torebek. Uszyłam dwie żółte ,jedną granatową. A teraz w planach mam dwie czekoladowe i jedną wściekle czerwoną.....
 Wersja granatowa super worka ze skóry-przerecyklingowałam już połowę strychu. Jako tło gustowny róg jelenie po raz wtóry...
 Kaziu mój pomocnik ,zawsze w pełnej gotowości do obgryzienia nitki...Z powodu cholernego remontu zawłaszczyłam stół kuchenny ,przez co cała rodzina n mnie bykiem patrzy bo muszą jeść na kolanach...

Środek torebuni,zmieści 2 kg ziemniaków i kurę, no i oczywiście standardowe wyposażenie damskiej torebki

 A na koniec zaopatrzenie z najlepszej pod słońcem polskim cukierni. I to prawdziwej cukierni bo produkującej ręcznie cukierki. Miód ,miodzio niebo w gębie. Kto będzie w Gdańsku w te pędy niech leci na Długi Targ i zaopatrzy się na zapas ,bo uzależniają. Tu resztki z 2 kg. Patrzcie na te wzorki, jest nawet słodki znaczek BMW i serduszko, że nie wspomnę o cukierku okolicznościowym z imieniem ....Całe szczęście ,że Chłop ma tam chody ;-)

Chłop po przeżarciu cukieraskami

I tym optymistycznym akcentem kończymy post co zaczął się szpitalnie...

środa, 29 lutego 2012

Idzie wiosna, czyli zmiany zaczynamy od koloru torebek

Skoro już wyciągnęłam maszynę ,to pojechałam. Wczoraj siedziałam do 2 w nocy ,ale uszyłam takie oto torby. Trochę wmieszał się recykling ,z braku normalnych materiałów, przetrzepałam strych i znalazła,: 2 skórzane spódnice z lat 80-tych ,jedne spodnie i kurtkę ,które ochoczo przerabiam na torbiszony. Wkurza mnie fakt ,że w tym kraju nie można kupić dobrej miękkiej skóry, bo większość to chała ściągana  z CHRL. Więc wobec powyższego planuję rajd na lumpeksy w poszukiwaniu odpowiednich środków twórczych. Skóra ,która była już noszona ,jeśli jest w dobrym stanie ,bosko się szyje , jest mięciutka i poddaje się jak materiał. Torebki wychodzą z niej właśnie takie "plastyczne". Ten model ,to moja wariacja na widziane w internecie torby hoobo. Zrobiłam sobie szablon i jazda. Ponieważ super się ją szyje, więc pewnie wyprodukuję ich trochę^^ -wszystko na razie robię n mojej starej JANOME MyStyle 100, trzeba zainwestować tylko w nową stopkę do szycia skóry, bo mi Kaziu gdzieś starą gwizdnął. No i w masażystę, bo tak mnie bolą plecy,że masakr. Taki efekt szycia-będę miała garba na starość :-) Muszę sobie jak najszybciej zrobić pracownię w sklepie ,bo inaczej w ogóle nie będę spała....
 Kaziu- wybitny fachman pomocnik i przycisk do materiału. ZAWSZE jak kroję to mi się uwali na szablonie...
 Służy również jako przycisk do papieru...
 Torba nr 1. Len + płótno w mega wiosenne kwiaty Bardzo pozytywna. Do krótkiego dodałam jeszcze długi pasek, do noszenia "na krzyż". Poniżej widać środek 

 A to wersja "recyklingowa" .Skóra ma fantastyczny zielony kolor, środek to również płótno. Z niego mam zamiar jeszcze uszyć sobie poszewki na poduszki na kanapę (Kanapa biała -będą pasować ;-)...
W ogóle w Jysku są świetne materiały, w kuponach 1,4m x 5m, w cenie ok 100zł za całość. Wyczaiłam tam świetny materiał na okrycie kanapy na lato ,materiał na poście w piękne angielskie róże (coś mam z tymi kwiatami ostatnio cholera to chyba ich brak w naturze.) A druga kopalnia świetnych i tanich materiałów to IKEA, resztki wyprzedają w fantastycznych cenach. Wybieram się tam w sobotę trochę im magazyn  ogołocić.
Dziś jak wrócę do domu o 18 tej to pewnie też się dorwę do maszyny, bo już mm pomysł na następne torby.
No i w sumie to dobrze ,że nie kupiłam overloca w Lidlu ,bo koleżanka kupiła i dramat. Zepsuł się po tygodniu :p. Wybrałam już overlocka Janome ale cena 1200.....więc pewnie trochę poczekam.

niedziela, 26 lutego 2012

Popełniłam torebkę...niejedną

Mimo remontu ,nosi mnie n szycie .To sobie uszyłam .Wariacje na temat -wielkiej torby
W sumie 4 torebki z resztek znalezionych n strychu bo do niech tylko miałam dostęp. Maszyna na gruzowisku
Pierwsze  3 są takie same,lecą na prezent do Stanów. Uszyte z szarej alcantry i chyba materiału zasłonowego ;P
Na tle chlubnego rogu...
 w środku błyszcząca podszewka i naszyte kieszonki
 ta zaś jest z surowego lnu ,podszewka w róże, kolorystyka zielonkawo-zielonkawa?

Kurczę muszę zainwestować w aparat ,zdjęci telefonem jakieś są do bani.....

sobota, 25 lutego 2012

Z serii "Co mówi do mnie ściana??"

Scenka
Siedzę sobie z kotami w jedynym pomieszczeniu nadającym się jeszcze do przebywania (choć to pojęcie względne...)
Kot Kaziu zamknięty n małej przestrzeni rozrabia na całego ,więc próbuję go spacyfikować werbalnie-nie chce mi się go co 2 minuty ściągać na ziemię z żyrandola ,szafki ,czy wyciągać z szafy
-Kaziu!!! Ty...(tu padają słowa wysoce niecenzuralne, z których "łajzo" jest najłagodniejsze) bo ci z dupska zrobię Jesień Średniowiecza!!!@$#&*@##
Kot oczywiście ma to gdzieś, za to zza ściany dobiegło mnie niepewne:
-Ale dlaczego od razu "Łajza"??? Przecież sobie grzecznie tynk zbijam??
No i tak. Pan Kaziu...i kot Kaziu
Ostatnio było to tak:
-Kaziu chodź na puszeczkę!
-Wolałbym kawę......

 ściana odkrywa swoje pierwotne oblicze ,niby cegły są ,ale jakieś takie wybrakowane...
 co widać na zdjęciu, obraz nędzy i rozaczy...

 Ale wnęka jest^^Ta ścianka poniżej wnęki to zaś tylna ściana wnęki widocznej poniżej. Mieliśmy wobec niej wielkie nadzieje. Niestety zdechły. Znaleźliśmy :
-butelkę po denaturacie szt. raz
-mumię myszy szt. dwa
-gruz 50 kg na oko
......
Ale szafka na buty będzie. I prywatny kibelek dla kotów obok....
muszę się zastanowić nad koncepcją ściany........

piątek, 24 lutego 2012

Kto na kim leży....

Będzie zdjęciowo bo nie mam siły, a dalej jestem na etapie porządkowania zdjęć. Ciekawe co będzie jak zachce mi się porządkować moją kolekcję widokówek i kartek???Mam w planach zeskanowanie ,na wypadek jakiegoś wypadku losowego .Jak znam życie nie odmówię sobie powrzucania co ciekawszych ....


Rzecz będzie o kocie piętrowym. 















 A na koniec rarytasik.
 Był teoria ,że nie ma takiego małego pudełka ,do którego nie zmieścił by się 9 kg kot.
 Teoria została obalona...


Ale o co chodzi????

Z racji remontu jestem udupiona brzydko mówiąc z planami. Nie będzie maszyny ,dopóki nie będzie ściany w salonie .Ściany w salonie nie będzie ,dopóki nie będzie korytarza. Korytarza nie będzie ,dopóki nie przyjdą zamówione drzwi. Drzwi nie przyjdą do 8 marca . Piekło i szatani....jak mawia Dziadek. Dopóki nie będzie maszyny roboty szyciowe stoją.
Z racji powyższego ,a dodatkowo z racji ciągle odczuwanego zniechęcenia ,po tym jak ściana zrobiła mnie w konia i postanowiła wykazać się brakiem cegieł, muszę się podbudować moralnie. Wieczorem się podbuduję Mamciową nalewką z białego bzu ( eliksir bogów!!!). Na razie robię porządek w obfitej i wielce nieuporządkowanej kolekcji zdjęć. Z przeglądu wynika ,co następuje: MAMY SZCZĘŚCIE MIESZKAĆ W CHOLERNIE PIĘKNEJ OKOLICY BLIŻSZEJ I DALSZEJ
 Zdecydowanie widać tu okolice^^Ale ta barwa...Patrząc na kolor buro szary za oknem ,łatwiej zrozumieć mój pociąg do tego zdjęcia
 z serii "Widok z łóżka przez okno w sypialni"..Klony które otaczają dom, uniknęły morderczej piły sąsiada, i cieszą mnie co rano w każdej odsłonie
 jak wyżej lecz inne okno ,inna pora roku

 jak wyżej  i wyżej
 Chojnik
 Malownicze bajoro w lesie za domem-uwielbiane przez psa.Korzysta z niego jak emeryt z borowiny: często ,namiętnie i śmierdząco
 Droga ku psiemu SPA



 To już nieco dalej ku północnym rubieżom kraju






 Chaszcze za domem
 Malownicza brama nasza ;-)

 Przesieka








 Gdzieś w Górach... kiedy Mąż postanowił być Bear'em Gryllsem....
I znów z sypialni jesiennie :-)

Byle do PRAWDZIWEJ  WIOSNY>>>>>>>>>>>>>>>