Siedzę sobie z kotami w jedynym pomieszczeniu nadającym się jeszcze do przebywania (choć to pojęcie względne...)
Kot Kaziu zamknięty n małej przestrzeni rozrabia na całego ,więc próbuję go spacyfikować werbalnie-nie chce mi się go co 2 minuty ściągać na ziemię z żyrandola ,szafki ,czy wyciągać z szafy
-Kaziu!!! Ty...(tu padają słowa wysoce niecenzuralne, z których "łajzo" jest najłagodniejsze) bo ci z dupska zrobię Jesień Średniowiecza!!!@$#&*@##
Kot oczywiście ma to gdzieś, za to zza ściany dobiegło mnie niepewne:
-Ale dlaczego od razu "Łajza"??? Przecież sobie grzecznie tynk zbijam??
No i tak. Pan Kaziu...i kot Kaziu
Ostatnio było to tak:
-Kaziu chodź na puszeczkę!
-Wolałbym kawę......
ściana odkrywa swoje pierwotne oblicze ,niby cegły są ,ale jakieś takie wybrakowane...
co widać na zdjęciu, obraz nędzy i rozaczy...
Ale wnęka jest^^Ta ścianka poniżej wnęki to zaś tylna ściana wnęki widocznej poniżej. Mieliśmy wobec niej wielkie nadzieje. Niestety zdechły. Znaleźliśmy :
-butelkę po denaturacie szt. raz
-mumię myszy szt. dwa
-gruz 50 kg na oko
......
Ale szafka na buty będzie. I prywatny kibelek dla kotów obok....
muszę się zastanowić nad koncepcją ściany........






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz