Chyba nie da się ukryć, że koty zdominowały moje/nasze życie?
No nie da się. Więc o kotach dalej.
Śierściuch, Rudy i Rudzia polują już w Krainie Wiecznych Łowów. Rudzia zachorowała na białaczkę. Jak pisałam Śierściuch opuścił nas w pewne smutne Boże Narodzenie. A w kilka miesięcy potem ,przed Wielkanocą zaczęła chorować Rudzia. Kiedy kot szuka spokoju, kot towarzyski i figlarny ,to zawsze znak ,że coś z nim nie tak. Pierwsze podejrzenie- przeziębienie ,ale niestety podane leki nie dawały nic, było wręcz coraz gorzej. Nie chciała już jeść i cały czas spała na moim łóżku- nie wiem co w tym jest ale wszystkie moje koty jak są chore tam uciekają. Któreś nocy, obudził mnie dźwięk kwilącego kota. Nie wiem czy kiedyś słyszeliście jak płacze kot. Jak ją znalazłam ,to po prostu nie da się opisać ,co poczułam widząc kotka kwilącego z bólu. Siedziałam z nią całą noc na kolanach, i łzy leciały mi równo. Nie mogłam się dodzwonić do naszego weta więc jak tylko ranek nastał poleciałam do niego z Rudzią. Pobrał krew i wydał diagnozę -białaczka. Krew była koloru grapefruita.... Dla kota to wyrok. Kocia białaczka to choroba wirusowa ,uaktywnia się najczęściej przed 4 rokiem życia kota. Próbowaliśmy jeszcze walczyć ,ale kiedy widziałam jak cierpi......Po następnej wizycie nie pozostało nam nic innego jak zapewnić jej spokojne odejście. Ta choroba jest okropna i nie da się jej wyleczyć. Kot jest pozbawiony odporności ,a co najgorsze to wirus.
Wtedy nie wiedziałam jeszcze jak groźny.
Rudy został sam. Stał się smutny i osowiały i nawet pies, jego ulubiony kumpel, nie był w stanie go wyrwać z tego stanu. 6 lat temu w naszym domu pojawił się Norman ( tu jak widać imię bardziej popisowe ^^) . Norman został dosłownie wychowany przez koty,ale jego największym przyjacielem został Rudzi. Smutno było...
I jak byt nie było, pierwsza nie wytrzymała Córa. Przytargała gdzieś od ludzi małą szarą kupkę nieszczęścia, w dodatku wściekle prychającą na wszystko co się rusza. Tak w naszym domu pojawiła się Norka. Kot niezależny ,bojowy z zapędami dyktatorskimi ( ma ksywę Hitler). Norka ma naturę wielce niezależną....Ale nad życie kocha moją Córę ,co objawia się tak: jak ktoś w domu spróbuje powiedzieć coś podniesionym głosem na Córę ,zaraz leci szara kula wściekle młucąca łapkami zaopatrzonymi w ostre pazurki, zatrzymuje się najczęściej na nodze, tudzież ręce osoby próbującej "przemówić" Młodej do rozsądku. Ja nie mówię o jakiejkolwiek formie krzyku- wystarczy użyć "tego " tonu... no masakra. Norka z Córą śpi ,tylko na jej wołanie przychodzi, resztę domowników olewa, w dodatku Córa woła ją gwizdając ....nie żadne kici kici, na to Nora nie reaguje. W stosunku do Córy jest niezwykle czuła i opiekuńcza . Ten jej opiekuńczy rys charakteru przejawia się jeszcze wtedy ,gdy ktoś z nas zachoruje. Nora wtedy zamienia się w Pigulinę i spędza z takim delikwentem czas ,aż ten nie wyzdrowieje .Nie interesuje jej wtedy nic ,ani jedzenie ani kuweta, całymi dniami i nocami leży na " pacjencie".
Oczywiście ,z chwilą kiedy "pacjent"przestaje chrychać i smarkać ,kot traci zainteresowanie.
A no i Norka uwielbia grać w piłkę (sic!). Te podsufitowe koszyki powstały , właśnie z powodu tej kociej pasji. Wymyśliła to Córa a skonstruowała Mamcia. Norka siedzi sobie w koszyczku ,a ktoś rzuca jej piłeczkę ,którą ona odbija łapą....może tak godzinami. Jak się zagapisz i nie rzucasz wystarczająco często ,z wysokości zaczyna dobiegać onaglające "miauuuu". Mam gdzieś nagrany film, jak znajdę i dojdę do tego jak go się wstawia, to go tu wrzucę.
Raz tylko Norka "zlała Córę. Kiedy ćwiczyła grę na flecie. Zdaje się że wydawane dźwięki przekroczyły wytrzymałość nawet kota. To też mam gdzieś nagrane .
I tak to sobie żyliśmy ,my dwa koty ,pies i reszta menażerii, aż pojawił się BIMBER a zaraz potem KAZIU.
Ale to dłuższa historia,a ten post i tak już przypomina tasiemca. Powiem tylko że Kaziu to kot syjamski znaleziony w krzakach. A Bimber to kotecka ;-)
Miłego dnia....szycie czeka ;-)
Z przyjemnością się do Ciebie wprowadzam na bloga zainteresowana i efektami szycia i życiem goldena pośród takich "interaktywnych zabawek", jakimi dla psa są koty :-)
OdpowiedzUsuńTo witam serdecznie ;-) Co prawda to dopiero początek ale ponoć nie od razu Rzym i tak dalej....
UsuńNorman pozdrawia Twoje śliczne laski^^
Moja poprzednia kotka też zachorowała na białaczkę - ponoć często się to zdarza u kotów ze schronisk i fundacji, gdzie łatwo o zarażenie. Masakra jak szybko ta choroba "zjada" kota. Z dnia na dzień...
OdpowiedzUsuń