Oto przeglądając bloga Kretowatej i nadrabiając zaległości zobaczyłam klona mojej Saby. Saba pies iście szczudłowaty,większy od Normana o charakterze iście anielskim acz czupurnym. Pies co się kotom kłania ,z kotami śpi,kotom wyżera i tworzy z nimi front antynormanowski. Bo Norman jest od saby mniejszy. No i chłop. A Saba chłopów za bardzo nie lubi. Nasz weterynarz po szczegółowych oględzinach stwierdził iż jest to niewątpliwie bernardyn mix. Czyli w "połowie bernardyn w polowie cholera wi co ". To co to prawdopodobnie berneńczyk. A może kaukaz???? Na pewno nie jamnik. Saba ma wicher na głowie i prześmiesznie chodzi ,jak na panienkę przystało ,zwierając pośladki:-) I w sumie dobrze ,bo jeszcze mi wyda małe sabiątko- normaniątka,a to dopiero będzie MIX ,jak wódka z browarem! A pruje się....! Szczeka jak tylko ktoś w zasięgu wzroku się pojawi,najczęściej o 3 nad ranem lisy na tarasie obszczekuje.
Ale charakter ma boski,jest strasznie kochliwa i pieszczoch z niej ogromny. Przejeliśmy ja z domem,wcześniej 5 lat mieszkała w klatce,pomińmy to milczeniem bo mnie kurwica,sorry za wyrażenie ,do dziś szczela. Jaki ten pies ma serce,skoro mimo tego nie ma skrzywionego charakteru,nie jest agresywna ,ani nic podobnego.
Więc Saba :-)
Kaziu zas stał się łowcą pełną gębą . Na swojej poduszcze znalazłam już żywą jaszczurkę ,ewidentnie zamordowanego kreta(sic!) , mysz z okiem na wierzchu oraz coś ,co wyglądało jak okładka książki o seryjnym mordercy ,a okazało się być rozsmarowanym po mojej wykładzinie ptakiem. O ile tak można nazwać kupki zakrwawionych piórek i jedno ogryzione skrzydełko.
Dziewczyny preferują łowy na owady. Jedynie próbowały dorwać dzięcioła kamikadze ,który pewnej słonecznej niedzieli nie wyrobił zakrętu i przydzwonił banią w ścianę domu. W koty jakby piorun strzelił,rzuciły się do niego,z nimi ja sięcrzuciłam ,co prawda nie żeby zeżreć dzięcioła ,lecz go uratować. O krótki pysk zdążyłam przed kotami,dzięcioł został umieszczony w karmniku, gdzie po jakiej godzinie zaczął trybić i w cholerę zwiał. Lotem nieco koszącym. Z zemsty za te przeżycia ,co noc napieprza mi w ścianę domu ,akurat za wezgłowiem łóżka. Zawsze mi się wydawało ,że te ptaki dziuple w drzewie robią ,a on developer chyba ,bo wybił dziurę w tynku i ociepleniu ,a teraz mieszka tem ptasia rodzina.
Ostatnimi czasy mieliśmy tu stany przeciwpowodziowe ,koty pontonów pozazdrościły i Norka sobie zawczasu zajęła wygodną michę ,co by mieć w czym się ewakuować....
Tym oto zwierzęcym akcentem mówię DOBRANOC. Przywiozłam córkę z pierwszego balu ,i mogę iść spać:-))
Na pierwszym planie Saba
Dzięcioł co w dom banią przywali
Stworzenie z kosmosu Norman





