I CO?
Wychodzi ja zawsze :-)
Wracam do domu ,padając na twarz ,i robię moje codzienne danie popisowe, bo moja kuchenna kreatywność (!!) woła o pomstę do nieba i ogranicza się do stosowania jednego przepisu w różnych wariacjach tematycznych :-)
No więc robię omlet. Żeby nie było ,zrobiłam nawet zdjęcia ^^ Ponieważ ma być dietetyczny( tak tak odchudzam się,całe życie zresztą) ,przewijają się przez niego różne warzywa ,i zioła na czele z moją wybujałą bazylią z tesco. Wiecie ,taką za 4,99. Rozsadzona przez moją babcię do doniczek ,zyskała drugie życie i rożnie jak wściekła.
Co potrzebujemy do omletu? Jajka!
więc widzimy to tak -dla jednej osoby ,dla większej ilości dokonujemy skomplikowanych obliczeń matematycznych z użyciem komputera-mnożymy !
2-3 jajka rozbełtane
bazylia lub inne zielsko oprócz trawy
1pomidor,
1cebula,
1/3 cukinii
sól/pieprz
Jajka bełtamy ,bazylię siekamy
siekamy cebulę ,podsmażamy na jak najmniejszej ilości oliwy /oleju, kiedy cebula się zeszkli dodajemy pokrojoną w kostkę cukinię ,znów zostawiamy na jakieś 7 minut, żeby zmiękła, na koniec dodajemy pomidory ,również pokrojone w kostkę ,ale teraz już tylko na minutę, i zalewamy całość jajkami
tak to wygląda na patelni zanim się jajka zetną ,jak już ten proces nastąpi składamy omlet na pół i siup na talerz

i jak widać mnie przy tym siup nieco się rozwaliła misterna konstrukcja :-) Ale smaczne było
Zamiast cukinii dla odmiany można dodać po prawdzie każde inne warzywo ,lub ser,szynkę czy co nam do głowy przyjdzie. Uwierzcie mi ,Hiszpanie do omletu dają WSZYSTKO :-)
A ponieważ Małż zainwestował we mnie i nabył blender, to na śniadanie i obiad mogę w końcu bez końca robić sobie truskawki zsiadłym mlekiem / maślanką ,czyli koktajl. W końcu sezon trzeba wykorzystać.
W końcu nadeszły tkaniny z textilmat-u .8 dni czekania ,a deklarują 24 h od wpłaty. Szkoda gadać.
Ale są ładne nie?





































.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
