środa, 25 kwietnia 2012

Pomocy!!!! Candy!!

Pomocy!! Niech mi ktoś biegły w temacie powie co mam zrobić -najlepiej krok po kroku jak ,nie przymierzając sołtys krowie na miedzy- JAK ZAMIEŚCIĆ BANER Z AKTYWNYM LINKIEM DO CZYJEGOŚ BLOGA???  Bo kombinuję jak koń pod górę i nic!!! ZERO !!NUL!!!
Wszystkie Candy mnie omijają :-(((((

Uszyłam torbę, na wzór listonoszki-nie listonoszki. Soczyście wiosenna cholera wyszła ;-)





A to zakupowa czerwono-czarna ;-))





Co prawda modelka mi zastrajkowała, a manekin za CHRL ludowe nie chciał współpracować ,ale coś tam wyszło na zdjęciach.

Moja idzie spać ;-))


piątek, 20 kwietnia 2012

Jestem zaszyta...jakkolwiek by to nie brzmiało ;-)

Taki był ten tydzień dziwny i denerwujący ,że się naszyło. Kręgosłup mnie nawala jak starą babcię ,ślepa prawie jestem (trzeba by w lepsze lampy zainwestować..eh) ,niedospana bo Sir Kaziu o 5 rano postanowił zaczynać dzień. Stoi drań pod drzwiami sypialni i drapie ,jęczy ,kwęka,a jak go wpuszczę to się kręci jak księciuniu na ziarnku grochu,więc go nie wpuszczam. Efekt -Kazimierzo obrażony ,ja niewyspana i ciągle mi się śni ,że gdzieś dziecko płacze. Bo skurczybyk tak zawodzi pod drzwiami. W pracy wyrabiam normę jak nie przykładając  w Bangladeszu ,10-12 h.dobę Przyjeżdżam na 8 rano ,po bułcię do Dronki na przeciwko,kawa i heja do maszyny. W efekcie powstały nowe projekty ,nowe torebki. No parę zamówień odszyłąm . Generalnie i tak jak mam jechać do domu to się wściekam ,bo zawsze coś mam niedokończonego. A jutro w kurs do Świeradowa ,bo się babcia w Goplanie wczasuje.
Ciekawe dlaczego ,w towarzystwie mojej drogiej babci zawsze czuję się jak nieogarnięta nastolatka? hmmm
Przynajmniej pogapię się na zacne widoki bo ma droga wiedzie przez Wojcieszyce-Starą/Nową Kamienicę,następnie bujniemy się przez Proszową ,pomacham na prawo w stronę prawą a potem pomacham w stronę lewą, machniemy Gierczyn i wylądujemy w Świeradowie. W zeszłą niedzielę ,przez własną sklerozę ,robiłam tę trasę 3 razy. Tm pójdziemy się nawodnić w najładniejszym ,moim skromnym zdaniem Pawilonie Uzdrowiskowytm, nie nie powiem ,ciacho w cukierni też zeźremy ;-) No i popatrzymy na 3 Panny Co Się Nigdy Nie Uśmiechają. Nawet jak Niemcy dzierżą portfele w górze. Nie mają wyczucia napiwku niestety. Ale ciacha dobre.
 To nie mój wzór ale mi się podoba i sobie uszyłam ;-) Dla wprawy

Tu już kombinowałam z wzorami,wyszły takie listonoszki-kopertówki








Tylko niezadowolona jestem ze zdjęć .Muszę się w końcu nauczyć cholerny aparat ustawiać ,bo mi wychodzi,że mam niedobre światło. A robię bez lampy.



Dalszy ciąg Sercowych Kłopotów-.....



 I nieokrzesane torbiszcze z jeansu..........

I to by było na tyle . Kaziu daje znaki ,że chce spać ,znaczy siedzi na środku kuchni i się pruje...

czwartek, 19 kwietnia 2012

Śpieszmy się kochać ludzi...

Często sami nie wiemy jak szybko można stracić życie. W sobotę pod Osiekiem na drodze do Wrocławia ,miał miejsce wypadek bardzo tragiczny w skutkach. Z reguły czytamy takie newsy i w duchu z ulga wzdychamy ,że to nas nie dotyczy. No tragiczne, za szybko jechał ,znowu jakiś drogowy pirat itp....
Prawda jest taka ,że dopiero jak dotknie nas to osobiście w jakimś sensie ,to takie tragiczne zdarzenie zmuszają nas do refleksji dłuższej niż paro sekundowa. 
W sobotę przeczytałam jak to zwykle ,wiadomości na Jelonce. Wypadek ,masakra. Czytam ,bo mój mąż stale jeździ ,jestem przewrażliwiona. W sobotę wieczorem dotarła do nas wiadomość ,że w wypadku zginęła koleżanka mojej córki ze szkoły. To trzepnęło. Przecież Karolina była w jej wieku ,tak samo roześmiana ,zwariowana nastolatka. Zginęła z matką ,siostrą i ciotką. Potem okazało się ,że matkę Karoliny ja przecież znam ,nie skojarzyłam nazwiska. Była u mnie kilka dni temu w sklepie. Do dzisiaj czuję gulę w gardle. A we wtorek ,kumpel napisał ,że w tym samym wypadku został ranny ich gitarzysta z kapeli, leży w ciężkim stanie na Oiomie. Świat jest mały ,a śmierć z kosą po nim zapieprza jak chce. Nie wiadomo kogo i kiedy. 
Dziewczyny zginęły bo nie miały zapiętych pasów. W samochodzie ,którym jechały prędkościomierz zatrzymał się na 75 km/h. Jechali prawidłowo,wyjechała na nich kobieta z naprzeciwka ,wyprzedzając bez wyobraźni. Gdyby nie pasy może skończyło by się inaczej. Nie wyobrażam sobie ,jak będzie dalej żyć ,ze świadomością ,że ponosi winę za taką tragedię i rozpacz. W pewnym sensie została już ukarana. Jelenia to małe miasto. Ludzie wszystko wiedzą i dłuuugo pamiętają.
Mama Karoliny kiedyś też brała udział w wypadku w którym zginęło dziecko ,co prawda wybiegło jej pod prawidłowo jadące auto ,ale skończyło się tragicznie. Nasunęła mi się taka banalna myśl. Nic w naturze nie ginie ,co zrobisz ,wróci do ciebie. Żyj tak ,żebyś w każdej chwili mógł spokojnie umrzeć. 
A ja wbijam do głowy dziecku od lat ,że ma zapinać pasy nawet jak jedziemy 5 metrów. Zawsze słyszałam jęki i "Po co"? Teraz chyba już nigdy nie zapomni, wiedząc ,co ich brak może spowodować. Przeraża mnie myśl ,że często uczymy się na błędach śmiertelnych.
To są moje osobiste refleksje. Tak naprawdę ,nieważne ,kto winny ,kto nie . Ważne ,że tyle osób zginęło bezsensu. .....
"Śpieszmy się kochać ludzi, tak prędko odchodzą." To chyba jedyne co w takie sytuacji można powiedzieć. 

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Życzenie....

Życzę sobie wiosnę. I to ciepłą.
ZARAZ!!!!!!!!!! A nie w maju!
To tyle odnośnie oczekiwań na nadchodzący tydzień. Dziękuję.Dobranoc!

czwartek, 12 kwietnia 2012

Fiuuuuuu nowe machiny i nowe kuwety ;-)

Co tu dużo pisać ;-) 
Wczoraj tak jakby był Mikołaj w kwietniu dla kotów i dla mnie o czym już pisałam ,dziś zilustruję
 Yamato majne  overlock -po przejściach ale jaka machina!
 i ten mechanizm nawlekania- origami to pikuś
 Babciowe DDR ;-))
 z perspektywy żelazka...
 Nju kuweten...wedle Kazia dziwny zapach wydaje
 można posiedzieć , tylko piwka brak
 Bimber WON!!!! do swojej kuwety ;-))a o 23.15 przypomniałam  sobie że dziś jest a raczej był 
DZIEŃ CZEKOLADY!!!!
więc mam 45 minut żeby nadrobić skutki sklerozy!!!! Nie ma to jak CZEKO CZEKO LADA!!!!


A na koniec zrobiłam torebki w takim cudnym morelowym kolorze ,że aż mnie oślepił ;-))
Pomarańczowa alcantra i czekoladowa skóra całkiem jak.....
Pomarańczowa czekolada haha
OrangeCat
 i świeży środek rodem z.....kto zgadnie??

A na koniec czarny charrrrakkkterrrr...

BlackCat
Czarna uszyta na zmówienie, mam nadzieję że się spodoba ;-)

środa, 11 kwietnia 2012

Tadam tadam tadammmmmmmm!!!

Hura!!!! Dążenie do celu coś jednak daje ;-))
Wczoraj powiększyło się moje stadko maszyn i to aż o dwie;-)))))))))))))))))
Większość osób słysząc ,że porwałam się na szycie, ubrań i torebek z maszyną za 600 zł(sic!) JANOME MyStyle 100, a więc całkiem nie wyszukaną, łapało się za głowę albo się w nią pukało znacząco.
No i co?
Ano i na zwykłej małościegowej maszynie można. I nawet udało mi się tak wykombinować szew ,że "fachowcy" myśleli ,że to owerlok 3-nitkowy.
Ale....
Czuwają nade mną babcie.
Powyższą maszynę dostałam od jednej mojej babci, a wczoraj wytargałam z piwnicy domu moich dziadków maszynę przemysłową, którą moja babcia druga będąca kiedyś krawcową (czego ona nie robiła w życiu...ehh) dostała z przydziału. Maszyna DDR-owska, od 87 roku stała w piwnicy. I wiecie co? Silnik odpalił od razu ,ani śladu rdzy i nawet pas transmisyjny cały. Mój znajomy maszynista (naprawiacz maszyn^^),który został ściągnięty na konsultacje tylko się po głowie podrapał i po namyśle stwierdził ,że wymieni mi silnik bo ten przypomina startującego odrzutowca. Po czym rozejrzał się i spytał
 -A gdzie ma overloka??
-Nie ma---odpowiedział nieśmiało...czyli JA
-Jak to nie ma???????????
-No nie...a co?
-A na czym szyje?
-No na tym -tu sugestywnie kiwnęłam na maszynę.
-Na JANOME???????????DOMOWEJ?????- siłę zdegustowania można sobie wyobrazić tylko...
Po czym postanowił mnie dobić:
-Babcia się w grobie przewraca.- no pewnie się przewraca moja kochana babcia. Szycie projektów na JANOME hehe.
_ Musi mieć owerloka- to nawet nie było pytanie.
I tak pod koniec wczorajszego dnia po krótkich negocjacjach overlock 5-nitkowy Yamato dołączył do Janome i czegoś tam DDR-owskiego.
Ścieg obrzucający jak malina ,łańcuszka na razie nie będę używać bo tylko do wzmacniania się przyda, ale
szyje jak burza, cichutki silniczek (nowy bo maszyna z odzysku) ,super skomplikowane nawlekanie nici (podejrzewam,że zbudowanie rakiet V-2 było prostsze niż nawleczenie go po raz pierwszy nie chrzaniąc w nitkach). Ja oczywiście wszystko poplątałam ,po czym spędziłam ze 4 godziny na rozszyfrowywaniu dziada. I teraz jestem fachura :-)
Skroiłam na tę cześć 5 torebek -chabrowe i pomarańczowe. Z racji zachwytu nowym sprzętem uszyłam tylko torbiszcze czarne ale ze śmieszną podszewką ,co by przygnębiając nie wyszła.
Kołacze mi się po głowie pomysł na nową sukienkę i nową torebkę, ale jeszcze mi się nie skrystalizował
Moja "zwykła" maszyna ma jedną zasadniczą zaletę -żre wszystko! od cienkich dżersejów po skóry.
 Niezłe nie?