Hura!!!! Dążenie do celu coś jednak daje ;-))
Wczoraj powiększyło się moje stadko maszyn i to aż o dwie;-)))))))))))))))))
Większość osób słysząc ,że porwałam się na szycie, ubrań i torebek z maszyną za 600 zł(sic!) JANOME MyStyle 100, a więc całkiem nie wyszukaną, łapało się za głowę albo się w nią pukało znacząco.
No i co?
Ano i na zwykłej małościegowej maszynie można. I nawet udało mi się tak wykombinować szew ,że "fachowcy" myśleli ,że to owerlok 3-nitkowy.
Ale....
Czuwają nade mną babcie.
Powyższą maszynę dostałam od jednej mojej babci, a wczoraj wytargałam z piwnicy domu moich dziadków maszynę przemysłową, którą moja babcia druga będąca kiedyś krawcową (czego ona nie robiła w życiu...ehh) dostała z przydziału. Maszyna DDR-owska, od 87 roku stała w piwnicy. I wiecie co? Silnik odpalił od razu ,ani śladu rdzy i nawet pas transmisyjny cały. Mój znajomy maszynista (naprawiacz maszyn^^),który został ściągnięty na konsultacje tylko się po głowie podrapał i po namyśle stwierdził ,że wymieni mi silnik bo ten przypomina startującego odrzutowca. Po czym rozejrzał się i spytał
-A gdzie ma overloka??
-Nie ma---odpowiedział nieśmiało...czyli JA
-Jak to nie ma???????????
-No nie...a co?
-A na czym szyje?
-No na tym -tu sugestywnie kiwnęłam na maszynę.
-Na JANOME???????????DOMOWEJ?????- siłę zdegustowania można sobie wyobrazić tylko...
Po czym postanowił mnie dobić:
-Babcia się w grobie przewraca.- no pewnie się przewraca moja kochana babcia. Szycie projektów na JANOME hehe.
_ Musi mieć owerloka- to nawet nie było pytanie.
I tak pod koniec wczorajszego dnia po krótkich negocjacjach overlock 5-nitkowy Yamato dołączył do Janome i czegoś tam DDR-owskiego.
Ścieg obrzucający jak malina ,łańcuszka na razie nie będę używać bo tylko do wzmacniania się przyda, ale
szyje jak burza, cichutki silniczek (nowy bo maszyna z odzysku) ,super skomplikowane nawlekanie nici (podejrzewam,że zbudowanie rakiet V-2 było prostsze niż nawleczenie go po raz pierwszy nie chrzaniąc w nitkach). Ja oczywiście wszystko poplątałam ,po czym spędziłam ze 4 godziny na rozszyfrowywaniu dziada. I teraz jestem fachura :-)
Skroiłam na tę cześć 5 torebek -chabrowe i pomarańczowe. Z racji zachwytu nowym sprzętem uszyłam tylko torbiszcze czarne ale ze śmieszną podszewką ,co by przygnębiając nie wyszła.
Kołacze mi się po głowie pomysł na nową sukienkę i nową torebkę, ale jeszcze mi się nie skrystalizował
Moja "zwykła" maszyna ma jedną zasadniczą zaletę -żre wszystko! od cienkich dżersejów po skóry.
Niezłe nie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz