Niesamowite, tajemnicze stworzenia. Towarzyszą nam od wieków,od około 4 tysięcy lat. Kiedyś były czczone,dziśsą naszymi przyjaciółmi,dają ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Najmilsze w dotyku, wierne acz nie poddane. Ich mruczenie to najlepszy środek uspokajający. Kotom kociambrom w Dniu Kota :-)
poniedziałek, 18 lutego 2013
piątek, 8 lutego 2013
Chaos A.D.
Nie da się ukryć ,że mało czasu jakoś ostatnio mam. Przeprowadzki ,zmiany i inne dziwne rzeczy wywracają mi rzeczywistość do góry nogami. Teraz trwa akcja "wiejemy z miasta", mam nadzieję ,że zakończy się sukcesem. Ogólnie to ja w zimie jak niedźwiedź się hibernuję ,a w tym roku jakaś makabryczna nad aktywność .Ale się szyje. Rożne takie ,bo różne mnie potrzeby dopadają :-)
Sukienka to akurat nie moja potrzeba ,ale pewnej Rudej :-) Szyta na oko okazała się idealna, i będzie miała kontynuacje. Pasek też uszyłam ,żeby ją "przełamać. Dół i rękawy są ozdobnie doszywane. Nie chciałam ,żeby była zbyt monochromatyczna.
I torba z pewnym energetycznym limonkowym wnętrzem , jest też w wersji jagódkowej ,lecz nie zdążyłam zrobić fot,torba została przygarnięta
A ta powstała na rewanż za cudne kolczyki ,od pewnej Działaczki Podziemia, miała być niespodzianka . więc co miałam wymyślić jak nie torbę??? Torba zyskała kwiatowe wnętrze, coś mi się kojarzyło z Wiejskim Czarem. Jeno dylemat miałam co do rozmiaru.....
Dla rozrywki szyję sobie lale....
serca.....tym razem walentynkowe
i stada kotów z wyszywanymi oczyskami. Od czego niedługo niechybnie oślepnę....
Sukienka to akurat nie moja potrzeba ,ale pewnej Rudej :-) Szyta na oko okazała się idealna, i będzie miała kontynuacje. Pasek też uszyłam ,żeby ją "przełamać. Dół i rękawy są ozdobnie doszywane. Nie chciałam ,żeby była zbyt monochromatyczna.
I torba z pewnym energetycznym limonkowym wnętrzem , jest też w wersji jagódkowej ,lecz nie zdążyłam zrobić fot,torba została przygarnięta
A ta powstała na rewanż za cudne kolczyki ,od pewnej Działaczki Podziemia, miała być niespodzianka . więc co miałam wymyślić jak nie torbę??? Torba zyskała kwiatowe wnętrze, coś mi się kojarzyło z Wiejskim Czarem. Jeno dylemat miałam co do rozmiaru.....
Dla rozrywki szyję sobie lale....
serca.....tym razem walentynkowe
Czarny kot zwany Killusiem to odpowiednik realnego Killera ( wiele mówiące imię...), spowodował ,że rzeczony Killer ostro się na Pańcię obraził, że konkurencję do chałupy sprowadziła. Był dodatkiem do zamówionej czarnej kiecki ,ze zdjęcia powyżej. Wystąpił jeszcze w wersji złotej na torbie
i serca w wersji MAXI
i hmmm...stada ptaków.
Mąż przez telefon:
-Kochanie co robisz??
Ja
-A siedzę sobie i wypycham ptaki..
-...??????????
To są ptaki wiosnę czujące i zwiastujące ,czego i Wam życzę jak najszybciej, bo zaiste zimy mam już kompletnie dosyć!
Po tym wstrząsającym wyznaniu idę spać :-)
P.S. Dziewczyny z rozdawajki-nie zapomniałam!! Paczki poszły z opóźnieniem,ale mam nadzieję ,że mi wybaczycie, trochę z tym czasem nie mogę się dogadać... :-)
\
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















