Dopiero wróciłam ,usiadłam,obfociłam i jest. :) surprise :)
Ponieważ przegapiłam pierwsze urodziny bloga..tak tak skleroza..ale nic straconego, 18 sierpnia minie półtora roku popełniania bloga ,zróbmy sobie candy.
Zasady proste jak zawsze,
- zapraszam do zabawy wszystkich chętnych ,chęć swoją wyraźcie zostawieniem komentarza z ową chęcią pod tym postem :)- osoby bez bloga koniecznie proszę o zostawienie maila!!
- zapraszam do obserwowania bloga, bądź polubienia profilu na facebooku Manufaktura Rąk
- powieszenie banerka na blogu ,z info o candy , podlinkowanego ;) banerek to pierwsze zdjęcie
Candy trwa do godz 24.00 dnia 18 sierpnia:-) o wynikach poinformuję w ciągu 3 dni po zakończeniu, bo w tymże czasie robimy rząd i jedziemy stąd ,więc nie wiem jak będzie z netem:)) niestety za granicę nie wysyłam :(
A co losujemy ??? Zwycięzca zgarnia wszystko!!
1) Specjalnie z myślą o Candy uszyłam dziś kopertówkę z czekoladowego zamszu eko, wykończoną bawełną w słodkie różowe kropeczki :)
2) Druga rzecz to notatnik z okładką,również uszytą ,dodatkowo z wyhaftowanym imieniem zwycięzcy, bądź co tam sobie zwycięzca zażyczy:) kartki gładkie,może służyć jako notatnik ,bądź rysownik.
3) A dodatkowo jako wisienka na torcie cztery wydania" Wykroje i wzory" tygodnika Kobieta i Życie, z 1985 i 1986 roku. Jeden zawiera wykroje na różne fartuszki :)
A więc ZAPRASZAM :))))
środa, 31 lipca 2013
Surprise;)
Co wam powiem ,to wam powiem :) dziś idę szyć niespodziankę,która zagra główną rolę w wieczornym poście. I to będzie niespodzianka dla Was :)
sobota, 27 lipca 2013
Ogoniasta,drapowana ,upalna bo jutro ma być armagedon temperaturowy
Dzisiejszy dzień upłynął pod szyldem kombinowania.
Od zawsze prześladuje mnie problem " czegoś" na upalne dni,nad wodę,na plażę na strój kąpielowy,co jednocześnie mogło by po założeniu galotów służyć za normalny strój. No i zmęczyłam materiał ,wymyśliłam kieckę, i tu UWAGA !! Z Ogonem!! Dadam !!
No dla Hany specjalnie:-)
Z założenia kiecka ma być luźna,zwiewna,powiewna i przewiewna. A że uszyta została z lnianej dzianiny,której mały zapasik wygrzebałam z pudła, to i lekko jest prześwitująca tu ia tam :-)
Od początku do końca upinana na manekinie,potem mozolnie zszyta.a na koniec odszycia dekoltu i rękawków są zrobione strbrną nitką ,na odwrót.
Od zawsze prześladuje mnie problem " czegoś" na upalne dni,nad wodę,na plażę na strój kąpielowy,co jednocześnie mogło by po założeniu galotów służyć za normalny strój. No i zmęczyłam materiał ,wymyśliłam kieckę, i tu UWAGA !! Z Ogonem!! Dadam !!
No dla Hany specjalnie:-)
Z założenia kiecka ma być luźna,zwiewna,powiewna i przewiewna. A że uszyta została z lnianej dzianiny,której mały zapasik wygrzebałam z pudła, to i lekko jest prześwitująca tu ia tam :-)
Od początku do końca upinana na manekinie,potem mozolnie zszyta.a na koniec odszycia dekoltu i rękawków są zrobione strbrną nitką ,na odwrót.
piątek, 26 lipca 2013
Uwaga uwaga!!! Łapiemy licznik!! 20013!!
Zbliżamy się do magicznej liczby 20 tys wyświetleń :-) jak ja Wasze odwiedziny lubię,jak mnie to cieszy i inspiruje:-) z tej okazji ,łapiemy licznik wyświetleń. Ale łapiemy liczbę nietypową
20013
Licznik widoczny jest nad postem!!
Kto złapie ,robi zrzut ekranu,ewentualnie zdjęcie i wysyła mi na maila zloty.kot@hotmail.com.
Dla Łapacza komplet lnianych serduch :-)
Zapraszam do zabawy :-)
20013
Licznik widoczny jest nad postem!!
Kto złapie ,robi zrzut ekranu,ewentualnie zdjęcie i wysyła mi na maila zloty.kot@hotmail.com.
Dla Łapacza komplet lnianych serduch :-)
Zapraszam do zabawy :-)
czwartek, 25 lipca 2013
Robię konkurencję pomarańczy :)
Rzecz niesłychana się stała ,uszylam coś dla siebie! I nawet dałam się sfocić,pozując co nieco. Nie lubię dla siebie szyć, bo po pierwsze przymiarki to tragedia,a po drugie zawsze jestem niezadowolona z tego jak wyglądam. Ot taki kompleks. Więc i tak w mojej szafie do zeszłego roku królował czarny kolor. Rozjaśniać się zaczęło dopiero w tym roku. A szyję dla siebie dopiero jak na cztery litery nie mam co włożyć. Taaa. Miała to być sukienka ,ale zostało za mało materiału ,więc wyszła tunika. W sam raz na pierwszy powiew jesieni. No co Burda może straszyć jesienią ,a ja nie?? No i oczywiście kieca jest z lnu. Zostałam fanką lnu. Teraz przymierzam się do płaszcza na jesień, bo odkryłam len z wełną. Cudo. A jakie kolory...i tak proszę Was prezentuję tunikę . Model wykombinowałam ,łącząc zaszewki z sukienki z Burdy .chyba 9/12 ,ze moją ulubioną litera A . Zaszewki musiałam przemieścić,ale idea mi odpowiada. Rękawy cięte z dwóch części. Na plecach zamek . Dekolt podłożony. I na pewno uszyję sobie taką czarną,a co! I może jeszcze sukienkę..to dopiero będzie szaleństwo :-)
A pozdrawia was Lewitująca Banda Zośki ,która zwiększyła swój stan.
:-)
A pozdrawia was Lewitująca Banda Zośki ,która zwiększyła swój stan.
:-)
środa, 24 lipca 2013
O rzymskich lnianych roletach i graciarni....
Poranki. Cisza i spokój. Rześkość i światło. Kot drący się o jedzenie. Ach te poranki. Bez dwóch kaw nie przegadasz. Dziś jest tak piękny dzień ,że jak mówi mój małżonek,dupę urywa :-)
Jakiś czas temu zaczęłam sobie szyć lniane rolety na okna. Z prozaicznego powodu- to co w sklepach w ogóle mnie nie powalało. Do tej pory uszyłam ich pięć, w dwóch rodzajach. Na okna w kuchni z lnianej surówki, do pokoju zaś z siateczki lnianej ,wykończonej lnem w róże. Szycie rolet rzymskich jest w zasadzie bardzo proste, jedynie uzyskanie osprzętu do nich tanio to już wyzwanie. Ale od czego inwencja i castorama? Szyję je w dwóch wersjach ,montowane na ścianie i do zawieszenia na karniszu. I te chyba są lepsze,bo łatwiej je ściągnąć i rozbroić do prania. No i można je zmieniać jak firanki:-)
A dzisiejsze zdjęcia będą pod znamiennym tytułem " Z pamiętnika graciary"... Czyli co tam zbieram. Anioły . Hm orginalne! Ale wszystkie handmade,w dodatku niektóre przez dziecko na różnych etapach . Butelki...i to i tak kolekcja okrojona. Stare kuchenne akcesoria. Głównie po babci i teściowej. Chlubą są maszynki do mielenie i przedpotopowy prototym miksera na ręczny napęd. Do tego jeszcze emaliowane cedzaki,chohle, bajery;-) do tego pokażna kolekcja kubków,filiżanek ,talerzyków ,każdy " z innej parafii". I żaden z internetowych ,desingarskich sklepów,wszystkie z demobilu :-)
Zapomniałam dodać ,że wytrawny ze mnie zbieracz kamieni. Jedni zbierają znaczki,inni buty, ja ,cóż kamole. Wielkie kamole.....
Jakiś czas temu zaczęłam sobie szyć lniane rolety na okna. Z prozaicznego powodu- to co w sklepach w ogóle mnie nie powalało. Do tej pory uszyłam ich pięć, w dwóch rodzajach. Na okna w kuchni z lnianej surówki, do pokoju zaś z siateczki lnianej ,wykończonej lnem w róże. Szycie rolet rzymskich jest w zasadzie bardzo proste, jedynie uzyskanie osprzętu do nich tanio to już wyzwanie. Ale od czego inwencja i castorama? Szyję je w dwóch wersjach ,montowane na ścianie i do zawieszenia na karniszu. I te chyba są lepsze,bo łatwiej je ściągnąć i rozbroić do prania. No i można je zmieniać jak firanki:-)
A dzisiejsze zdjęcia będą pod znamiennym tytułem " Z pamiętnika graciary"... Czyli co tam zbieram. Anioły . Hm orginalne! Ale wszystkie handmade,w dodatku niektóre przez dziecko na różnych etapach . Butelki...i to i tak kolekcja okrojona. Stare kuchenne akcesoria. Głównie po babci i teściowej. Chlubą są maszynki do mielenie i przedpotopowy prototym miksera na ręczny napęd. Do tego jeszcze emaliowane cedzaki,chohle, bajery;-) do tego pokażna kolekcja kubków,filiżanek ,talerzyków ,każdy " z innej parafii". I żaden z internetowych ,desingarskich sklepów,wszystkie z demobilu :-)
Zapomniałam dodać ,że wytrawny ze mnie zbieracz kamieni. Jedni zbierają znaczki,inni buty, ja ,cóż kamole. Wielkie kamole.....
niedziela, 14 lipca 2013
Szycie kontra fucha rodem z kamieniołomu...
Po kilku dniowej przerwie ,strasznie ciężko było się wziąść do roboty. Jedyna mobilizacja ,to zamówione sukienki ,które trzeba było uszyć. Mówiąc krótko mam strasznego lenia. Leniwe ciepłe poranki ,leniwie płynące dni,leniwie przesuwająca się nić w maszynie ,a na koniec leniwy leżink z łomżingiem w leniwe chłodne wieczory. A kiedy trafi się na przerwę w dostawie świeżej parti morderczych komarów ,robię skalniaka. Mój bidny Chłop jak słyszy słowo " kamień" to od razu ma naderwany kręgosłup i zaczyna wrzeszczeć :-) cóż się dziwić ,spójrzcie jakiego korzenia mu ostatnio z lasu kazałam przytargać hyhy. Czterech chłopa go wyciągało z ziemi....
Narazie leży sobie i nabiera mocy, ja zaś wykańczam sklaniak pod oranżerią,nawożę ziemię,układam kamienie,ręce mam jak gibon,sadzę kwiatki,które zwozi mi sąsiadka( dzięki Ci Boże za dobre sąsiadki:-)) i uczę się robić konfitury. Teraz gruszkowe z pomarańczą. Zjeść sobie śniadanie w letni dzień na tarasie,smarując sobie grzankę własną konfiturą...bezcenne. A tym bardziej nie otruć się tą konfiturą:-)
Ale wróćmy do tematu szycia...
Takie to uszyłam sukienki lniane połączone z dzianiną. Zamysł był ,żeby były wygodne ,luźne i bez zamka. Biała jest tak uszyta ,że pasuje na rozmiar40-44. zbierana sznurkiem w talii. Druga szyta była na rozmiar 38 dla bardzo wymagającej klientki. falbanki przy dekolcie ze trzy razy zieniałam,ale wersja końcowa podobałasię zarówno mi jak i przyszłej właścicielce. I Bogu dzięki,bo na piątą wersję to już pomysłu nie miałam.....Ostatnią uszyłam lnianą torebkę typu wór. Bez podszewki ,za to z wszytą kieszonką na zamek.
Po czym całą sobotę i niedzielę wyrabiałam etat w kamieniołomie....
Narazie leży sobie i nabiera mocy, ja zaś wykańczam sklaniak pod oranżerią,nawożę ziemię,układam kamienie,ręce mam jak gibon,sadzę kwiatki,które zwozi mi sąsiadka( dzięki Ci Boże za dobre sąsiadki:-)) i uczę się robić konfitury. Teraz gruszkowe z pomarańczą. Zjeść sobie śniadanie w letni dzień na tarasie,smarując sobie grzankę własną konfiturą...bezcenne. A tym bardziej nie otruć się tą konfiturą:-)
Ale wróćmy do tematu szycia...
Takie to uszyłam sukienki lniane połączone z dzianiną. Zamysł był ,żeby były wygodne ,luźne i bez zamka. Biała jest tak uszyta ,że pasuje na rozmiar40-44. zbierana sznurkiem w talii. Druga szyta była na rozmiar 38 dla bardzo wymagającej klientki. falbanki przy dekolcie ze trzy razy zieniałam,ale wersja końcowa podobałasię zarówno mi jak i przyszłej właścicielce. I Bogu dzięki,bo na piątą wersję to już pomysłu nie miałam.....Ostatnią uszyłam lnianą torebkę typu wór. Bez podszewki ,za to z wszytą kieszonką na zamek.
Po czym całą sobotę i niedzielę wyrabiałam etat w kamieniołomie....
niedziela, 7 lipca 2013
Ostatni raz....
I ostatni już krakowski spleen. Dziś wracamy do domu a jutro do pracy. Wielokulturowość Krakowa sprawiła ,że pomysłów mam masę,mam nadzieję, że chęci wystarczy i że skleroza mnie nie dopadanie :-) i o dziwo po raz pierwszy nic oprócz wspomnień ze sobą do domu nie przywlokę....
Na trzecim zdjęciu nowa uliczna moda na zbieranie kasy...prawie jak Sztukmistrz z Lublina :-)
Na trzecim zdjęciu nowa uliczna moda na zbieranie kasy...prawie jak Sztukmistrz z Lublina :-)
sobota, 6 lipca 2013
Nadajemy z Krakowa :-)
Dziś chcę ,żebyście zobaczyli to miasto moimi oczami. Dlaczego lubię tu wracać,co mnie urzeka,jakie kolory,obrazy ,dźwięki ,zapachy ze sobą uwożę. Dla mnie cały Kraków ogranicza si do Kazimierza. Tam się snuję godzinami ,przesiaduję na krawężnikach ,i zawsze wracam. Dziś pokazuję go Córce. Chcę pokazać i Wam :-) manufaktury ,małe sklepiki handmade,komisy, żydowskie knajpki,turyści...to wszystko składa się na niepowtarzalny klimat
Skąd serdecznie pozdrawiam...
Skąd serdecznie pozdrawiam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























































