Patchworkowa kapa już skończona, poszłam siłą rozpędu i uszyłam sobie jeszcze dwie serwety. Po czym postanowiłam zaszaleć ostatecznie i z lnu na żakiet przeznaczonego uszyłam sobie( wreszcie ) torbę na lato. Len jest przecudnej urody i morskiego koloru. Podszewka z jyskowego obrusa kupionego po bardzo okazyjnej cenie. W efekcie powstała mieszanka kolorystyczna ,która mnie osobiście bardzo odpowiada. Przepakowałam więc swój " pierdelnik" ,jak to malzonek określa i wyruszyliśmy na wyprawę do Krakowa. Będzie więc plażing ( nad Wisłą) leżing( pod smokiem) i byczing :-) . Mam zamiar szwędać się i napawać, bo Kraków to takie miejsce,które zawsze mnie zadziwia.
A więc komu w drogę,temu rower ...
P.s kiełkuje mi pomysł na ramki na zdjęcia ....
Ps 2 achh i zapomniałąm dodać ,że to wszystko w ramach Uwolnij Tkaniny. No skleroza choroba...
Leżało to i leżało......aż się zlitowaia doczekało. Co prawda trochę innego niż im (tkaninom) było przeznaczone ale co tam :-)






O matko, kiedy ty to wszystko uszyłaś... Coś wspaniałego - i kapa, i serweta, i torba... Zazdroszczę i wstyd mi...
OdpowiedzUsuńAnia
To był pracowity przedłużony weekend z maszyną:-) ale patchwork wciąga strasznie i już mam zszytą drugą wierzchnią stronę kapy i w głowie następną :-)
UsuńCieszęcsie ,że nie tylko mi się podobają moje wypociny :-)
Cudowne rzeczy uszyłaś. Zarówno patchwork, jak i podkładki są przepiękne i ta torba w bardzo letnim kolorze. Ramka jak najbardziej jest w moim guście. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKapa jest genialna, ja swój patchwork pociełam i pozszywałam po dwa kwadraty i czeka, chyba na nowe ścinki hehe. A ta ramka jest cudna, też taką chcem!
OdpowiedzUsuńMój tak czekał i czekał....aż się porządków doczekał. Okazało się ,że tych resztek dwa wory się nazbierało
UsuńZ rozmachem poszło! Patchwork podziwiam już przez trzeci post! I nadziwić się nie mogę! No i te podkładki! Torba świetna:D
OdpowiedzUsuńKapa wyszła cudna, jak ja lubię takie klimaty!!!
OdpowiedzUsuńA ta ramka no,no piękna i z czego to jest? Drzwi? Okno?
To jak na razie inspiracja,ale mam już trzy okna z piwnicy dziadków ,które czekają na swoją wielką chwilę :-)) mnie ten pomysł urzekł ,to jak łapanie cudownych chwil ycia w ramki okien,one w zwykłych ramkach uroku takiego mieć nie będą
UsuńMasz rację, taka ramnka to jest coś. Trza się za taką rozejrzeć.
UsuńMam jeszcze ze 20 do zagospodarowania:-) ze złomem nie wyszło to ramki chociaż:-)
UsuńKurcze, ja chcę taką kapę! I torbę! I serwetki!
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak mnie buduje ,że moje pierwsze patchworki a tak się podobają. Wydawało mi się,że moje dobranie kolorów i wzorów ,jest " niezgodne z sztuką," każdy z innej bajki.
UsuńNo chyba na tym polega patchwork? Dla mnie może być tysiąc i jedna bajka!
UsuńI wtedy chyba są najlepsze,jak wrucę to wrzucę kapę co uszyłam na końcu,wyszła mi w stylu nieco marokańskim,tak sama z siebie,ale strasznie mi się podoba
UsuńTorba jak i serwetki wyglądają genialnie i naprawdę profesjonalnie. Jednak co zachwyciło mnie najbardziej to nakrycie na łóżko. Podziwiam za cierpliwość i poświęcenie. Ja bym chyba kopnął maszynę po kilku paskach :P
OdpowiedzUsuń