Jeżdżenie na rolkach najwyraźniej korzystnie wpływa na moje myślenie. Kiedy sapiąc jak statek parowy pokonuję wzniesienia ,doświadczam pewnego rodzaju oświecenia - najczęściej szyciowego :-))
Należę do osób ( o ile w ogóle są takie osoby ) dla których przeciętny portfel jest ZAWSZE za mały !
I nie myślcie sobie ,że to s powodu kasy która go rozsadza ( jasne...^^) ale z powodu wszelkiego rodzaju śmiecia potrzebnego ,który w nim gromadzę. Żywot mojego portfela ,z reguły kończy się dosyć szybko i spektakularnie. Wszystko mi się z niego niezwykle efektownie wysypuje, najczęściej w najmniej oczekiwanych sytuacja, w dodatku za cholerę nie mogę w nim nic znaleźć. Więc kiedy ostatni pancerny model zdechł z kwikiem ,zaczęłam ponownie przekopywać przeróżne sklepy i strony internetowe w poszukiwaniu nowego.
Żaden nie spełnił moich nadziei. zaczęłam więc kombinować ,jak by tu problem rozwiązać. No i kiedy prawie padłam na zawał po przejechaniu kilku kilometrów na rolkach ,wtedy właśnie mnie oświeciło. No po cholerę ja umiem szyć???????????????
Wróciłam w tempie ekspresowym (żeby myśl nie ostygła) do domu i zaczęłam przekopywać strony internetowe w poszukiwaniu wzorów i tutoriali. I znów ogarnęło mnie zniechęcenie. Wszystkie prezentowane modele ,były jednakowoż za małe na moje duże portfelowe potrzeby. A to za mało kieszonek na karty( nie wiedziałam sama ,że ich tyle mam dopóki ich nie policzyłam. W dodatku tylko dwie płatnicze :p. Kupę zdjęć ,bo one też muszą się znaleźć w portfelów. Masę różnego rodzaju ważnych karteczek i sama chyba nawet nie wiem co jeszcze. Więc zaczęłam kombinować ,jaki portfel mi jest potrzebny . Rozrysowałam gada i dziś rano uszyłam. Oto efekt
Wierzch z alcantary ,zamykany na 2 magnesiki. Sam portfel jest o połowę większy od każdego normalnego portfela :-))
składany jest na 3 części ,jedna to przegródki na karty -aż 16 ,w środku jest zamykana na zamek kieszonka ,a ostatnia część kosztowała mnie masę nerwów, zanim znalazłam przeźroczystą sztywną folię żeby zrobić sobie przeźroczystą kieszonkę na zdjęcia i karteczki z ważnymi notatkami . Typu, " zapłać za prąd bo ci wyłączą!!!" . Niestety do rachunków mam sklerozę jak mało kto...
uszyłam jeszcze mały portfelik do kompletu na kasę, który wkłada się w środek ,tak ,żeby można go było nosić osobno :-)
złożony i zamknięty prezentuje się całkiem zachęcająco
i eksperymentalne nowe logo
Co więcej ,okazało się ,że jest więcej osób pragnących dużego portfela, więc mam na szybko kilka do uszycia :-)
Pozdrawiamy razem z Kaziem, któremu wróciły uczucia do pańci. Jak zawsze potwierdza regułę- nie ma takiego pudełka do którego nie wlezie nawet sporych rozmiarów kot :-)
portfelik och:) cudo.
OdpowiedzUsuńNie ma to jak być samowystarczalną ;) Gratuluję portfela - oby pękał od gotówki :)
OdpowiedzUsuńPortfel wyszedł świetnie! Miałaś dobry pomysł ze zrobieniem oddzielnej części na kasę - takie coś się często przydaje :)
OdpowiedzUsuńTen portfel jest super! A pomysł z wyjmowaną częścią na kasę po prostu genialny :D też mam masę śmiecia, ale niestety talentu do szycia brak :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
No właśnie ,ciągle mi czegoś w portfelach brakowało ,przede wszystkim miejsca ,ale portfel często występuje w roli mini organizera. Ta wersja sprawdza się świetnie, i sama nie myślałam ,że zrobi furorę. Co która kobieta od wczoraj zobaczyła -to chce :-) Tym sposobem uszyłam już dwa następne..
OdpowiedzUsuńFajny gad :)
OdpowiedzUsuńJa poszłam w stronę minimalizmu i uszyłam sobie prosty i mały tylko na kilka zł, żeby był na spacery z dziećmi. Ale duży też by się zdał.
Pozdr, Boniek.
http://boniffacy.blogspot.com/2012/09/candy-boniffacego-zestaw-relaksacyjno.html