Wiecie, są takie dni, które sprawiają ,że czujemy się po prostu MEGA!! :-)) No i dziś był taki dzień . Najpierw przyszedł listonosz z materiałami od LoliJoo. Ta niesamowita kobieta ,nie dała sobie wepchnąć tkanin za darmo i wysłała mi w odwecie coś od siebie :-)) Dzięki Asiu, te "dodatki " które tam włożyłaś ,sprawiły ,że pół dnia chodziłam uśmiechnięta jak czubek ( będzie czadowy portfel :-))
Takiego polotu dostałam ,że przy maszynie spędziłam bite12 godzin!
Kiedy już zgięta w pół z garbem i przykurczem ręki ,grubo po 20-tej wróciłam do domu, tam czekała na mnie następna niespodzianka. Przesyłka od eduszki.
I tu drodzy państwo padłam!!!
Dostałam swojego osobistego Złotego Kota!!!!
Zdjęcia robiłam telefonem ,więc nie do końca widać, że uszyty jest ze złotej tkaniny.
Normalnie szał ! W dodatku Kot Elegant ma taką cudną broszę z nie wiem czego ,ale rewelacja, mam nadzieję ,że czasem mi ją pożyczy :-)
Kiedy wystawiłam tkaniny do wzięcia ,ani nie oczekiwałam ,ani nawet nie myślałam o czymś w zamian ,po prostu chciałam je oddać ,bo mi zalegały. Nawet nie wiecie jak mi przyjemnie i w ogóle:-)))
A na koniec ,to już chyba dla dobicia mnie, Susanna trzasnęła taki post ,że mi się nogi ugięły :-))
I wybaczcie ,ale do niego się odniosę.
Zaczęłam pisać sobie bloga tak ,dla zabawy. W sumie szyć zaczęłam ,bo całe życie wywaliło mi się do góry tyłkiem i coś musiałam robić ,żeby nie zacząć gryźć. To zabawowe szycie zaczęło przeradzać się w coś konkretnego ,tylko i wyłącznie dzięki ludziom ,w których mam oparcie ,tym którzy mnie wspierają ,dają dobre słowo, a czasami kopną w tyłek. Sus pisze ,że jestem odważna .To miło ,że tak myślisz,ale prawda jest taka ,że boję się jak cholera i dawno bym już zwiała z tematu ,gdyby nie to ,że nie jestem tutaj sama.
A największą wartością i konsekwencją tego,są ludzie ,których dzięki blogowi, forum e-krawiectwo i szyciu poznaję .Niezwykłe ,zabójczo kreatywne osoby zostawiające komentarze ,które podnoszą na duchu ,w chwili ,kiedy myślę " Boże, jestem do bani!".
Społeczność blogowa ma w sobie cud eliksiru radości tworzenia.:-))
A ponieważ zrobiło się już wystarczająco wzruszająco i rzewnie to na koniec jak zwykle Kaziu:-)
Kaziu jak zobaczył ,że w zagrodzie pojawiła się konkurencja (patrz wyżej!) sam władował swój nieco przyciężki tyłek do paczki po kotach i się obraził.
Ale nowe pudełko to nie lada atrakcja, wiec Bimber szybko go wykurzył- jej przynajmniej nic z pudełka nie wystaje :-)
Kaziu zaś polazł upominać się o kolację..a wyglądało to tak + jęki i kwęki, biadolenia :-)
Dzięki Wam miałam świetny dzień :-))
Dobranoc


























