piątek, 30 listopada 2012

 Żeby nie było ,że nie szyję ,to jednak szyję. :-) Do łask wróciła świetna bawełna dresówka tak zwana. Rewelacyjnie się z niej szyje i jest to zdecydowanie mój ulubiony materiał. Na maszynie zachowuje się niezwykle przyzwoicie, całkiem jak nie dzianina. Więc potworzyłam sobie nowe sukienki , tuniki i inne takie. Każdą inną, żeby nie było ,że się powtarzam :-) Trochę też pomalowałam na tkaninach...















Teraz czas wziąźć się za ozdoby świąteczne :-))  A w ogóle to zima przyszła. Mój pies bardzo nie lubi zimy ,a szczególnie śniegu ,więc odwala super szybkie spacerki, dosłownie 3 minuty potrzebuje i jest z powrotem . Speedy Lopez z niego . A w radiu zaczynają katować nieśmiertelnie "Last Christmas"..W tym roku postanowiliśmy oprzeć się powszechnemu szaleństwu i wszystkie prezenty będą szyte ręcznie. Dziś już wykroiłam mnóstwo kotów dla dzieci, w kolejce czekają lniane tkaniny na poduszki czy różne takie. Cóż ,będzie handmadeowo :-)

czwartek, 29 listopada 2012

Praga z porannej perspektywy

Ponieważ dzisiaj zdecydowanie do roboty się nie nadaję ,więc w ciepełku piję kawę i obijam się na potęgę. ale ,żeby nie zagryzły mnie wyrzuty sumienia ,to nadrabiam ,zaległości blogowe.
W poniedziałek razem z szanowną koleżanką od szycia i innych głupot Stefą pojechałyśmy na wojaże do Pragi. Na miejscu wylądowałyśmy o 5 rano. Pora idealna ,na ulicach ciemno ,głucho ,a my marząc o kawie szwendałyśmy się po ulicach ,które tam nawet o takiej porze nie są wyludnione. Niemniej pierwsze kawowe przybytki otwierali o 6 rano....W efekcie zobaczyłam Pragę ,z perspektywy ,z której żaden turysta nie ma szans. Cicha ,nostalgiczna ,piękna. Na moście Karola byłyśmy przez 8 rano ,więc był CAŁY dla nas! Piękno tego miasta zawsze mnie odurza i zmusza do nostalgicznych westchnień . a jednocześnie pokazuje ,że  pęd do nowoczesności i braku stylu gdzieś nie dociera :-) Pokażę wam Pragę nostalgiczną ,urokliwą ,pełną cudnych zakątków ,i stromych podejść (auć zakwasy mam do dzisiaj, WSZĘDZIE..). Pragę rano :-)
                         żydowski      Josefow   




To jakiś nowy zwyczaj z tymi kłódkami ... 

I niezwykłe uczucie ,mieć most Karola tylko dla siebie :-) 






Schody ,górki ,schody ,podejścia...:-) 

Przydreptałyśmt gdzieś tam ze środka zdjęcia  


Katedra na Hradczanach 
Gargulce 


Witraż autorstwa Alfonsa Muchy 

Te dwa gargulce to rasowe czarownice,żeby je dokładnie obejrzeć przywlekłyśmy z Polski lornetkę. Wycieczki Japończyków uznały nasz sposób oglądanie zabytków za sensacyjny  


i jak nie stwierdzić ,że to miasto jest przepiękne??? 













Sklep i warsztat lalkarski 
jak wracałyśmy ,przez most ledwo dało się przecisnąć 

I pomyśleć ,że mam tam tylko 100 km!