Żeby nie było ,że nie szyję ,to jednak szyję. :-) Do łask wróciła świetna bawełna dresówka tak zwana. Rewelacyjnie się z niej szyje i jest to zdecydowanie mój ulubiony materiał. Na maszynie zachowuje się niezwykle przyzwoicie, całkiem jak nie dzianina. Więc potworzyłam sobie nowe sukienki , tuniki i inne takie. Każdą inną, żeby nie było ,że się powtarzam :-) Trochę też pomalowałam na tkaninach...
Teraz czas wziąźć się za ozdoby świąteczne :-)) A w ogóle to zima przyszła. Mój pies bardzo nie lubi zimy ,a szczególnie śniegu ,więc odwala super szybkie spacerki, dosłownie 3 minuty potrzebuje i jest z powrotem . Speedy Lopez z niego . A w radiu zaczynają katować nieśmiertelnie "Last Christmas"..W tym roku postanowiliśmy oprzeć się powszechnemu szaleństwu i wszystkie prezenty będą szyte ręcznie. Dziś już wykroiłam mnóstwo kotów dla dzieci, w kolejce czekają lniane tkaniny na poduszki czy różne takie. Cóż ,będzie handmadeowo :-)