środa, 12 marca 2014

Z przyrodniczego frontu nadajemy....

Psisko moje kochane dziś "wyszło " na ogród. A dokładnie został wyniesiony. Jest bardzo ciepło, więc może pogrzać się w słońcu co jak widać uwielbia. Ja zaś grzebię w mojej kupie ,króra wreszcie na sklaniak zaczęła się przerabiać. Norman stanowi organ kontrolny.
Na razie niedowład łap się nie cofa, co mnie bardzo martwi,ale czytałam ,że to nie tak szybko ustępuje. Więc czekamy ,a w między czasie robimy za pielęgniarkę ,ekipę sprzątającą ( co tu dużo mowić pies je i ...ehhh) przytulankę.
Spójrzcie na ten korzeń. Pięciu chłopa z lasu mi go targało przy pomocy traktora.....











wtorek, 11 marca 2014

Gdzieś po drodze...

Od powrotu z Lwowa świat postanowił stanąć na głowie, a raczej Putin postanowił na nią upaść . Ale nie polityką tu się będziemy zajmować. Dziś do pooglądania jedno z najpiękniejszych miast. zwróćcie uwagę na brak tak wszechobecnych szpecących reklam ,billboardów ,banerów i innych obrzydzaczy miast. już się nie mogę doczekać ,kiedy tam wrócę. I chrzanię układy międzynarodowe, wiecie jaką oni mają tam dobrą kawę?? Nie mogę dojść do siebie odkąd znów polską piję. z czym te koncerny ją mieszają?? Z trocinami??
Po za tym wyniosłam jeden wniosek- jesteśmy niestety narodem pełnym uprzedzeń ,stereotypów i wbitej do głowy wyniosłości . Jeżdżąc po świecie ,nigdzie nie spotkałam się z taką życzliwością jak wśród Ukraińców. Dam wam przykład: w podróż wybrałam się autokarem ukraińskim ,na tychże blachach . Zanim wyjechaliśmy z Wrocławia była pierwsza kontrola.Po drodze na autostradzie druga kontrola Służby Celnej. Oprócz mnie w autokarze sami Ukraińcy. Polacy zrobili im takie trzepanie ,że masakra, mi nawet paszportu nie sprawdzali. Po raz pierwszy było mi wstyd. Drugi wstyd przeżyłam na granicy- polscy celnicy sprawdzali Ukraińcom paszporty z lupą (!!!) ,na mój ledwo spojrzeli. Ukraińscy celnicy mili i uprzejmi ,a powinni mnie traktować jak Polacy ich rodaków. Kiedy dojeżdżaliśmy do Lwowa ,chciałam zadzwonić do Męża ,który miał po mnie wyjść na dworzec, niestety moja komórka miała w dooopie roaming i nie mogłam się połączyć. A Ukraińcy zamiast na mnie wilkiem patrzeć ,pożyczyli mi telefon ,zaprowadzili do bankomatu ,znaleźli odpowiednią taksówkę ,co by mnie na kasę nie orżneli ( była 3 w nocy) i jeszcze chcieli pieniądze pożyczyć . Wyobrażacie sobie taką sytuację u nas?? Pies z kulawą nogą by mi nie pomógł, o czym niestety często miałam okazje się przekonać..
Włóżmy między bajki mity o Ukraińcach -złodziejach ,Ukraińcach-banderowcach ,Ukraińcach -faszystach ,Ukraińskich sprzątaczkach ,i tym podobne dyskryminacyjne myślenie. We Lwowie to ja się czułam ,jakbym przyjechała z prowincji....Miasto -piękne ,klimatyczne. Ludzie -mili ,pomocni ,na początku nieufni (czemu wcale się nie dziwię) ,ale potem bardzo otwarci. Kuchnia- to się nadaje na książkę, w każdej restauracji ,kawiarni,barze, budzie koło przystanku, dobre jedzenie. Boziu jak ja się tam objadłam...:-)) W sklepie koło domu można kupić prawdziwe wędliny,prawdziwy biały ser,prawdziwe mleko-nalewane z baniaka z świeżo wydojonej o poranku krowy. I żyję ,niczym się nie zatrułam ,żadnych bakterii nie złapałam, wręcz mój układ pokarmowy kwiczał i klaskał z zachwytu.
A teraz wracamy do szycia :)) Bo zbliżają się Cuda Wianki na Tymianki. Będą moje torby i niespodzianka ,dzisiaj pójdą zdjęcia ,więc pewnie Hana niedługo wstawi. ZAPRASZAM JA I MOJA ZWIERZACZA BRYGADA :))
ten cudny budynek to Lwowska Fabryka Czekolady

                                                widok z Rynku
                       Bramy i podwórza kryją tu mnóstwo cudowności :)

                                                    Zaułek
               Jan Zehn i prototyp lampy naftowej ,która skonstruował wspólnie....
....z Ignacym Łukasiewiczem ,który z okna na niego wskazuje :) Dzięki Krecie
                                                 ulica Ormiańska
                                        Znów Zaułek. co jeden to bardziej malowniczy..
                                                    Ratusz Lwowski....
                           ...stoi na Rynku ,przez który jeżdżą tramwaje
i gdzie piłam najlepszą kawę sprzedawaną z wózka, gapiąc się na niebieskiego konia....


                                              widzicie gargulca??


                               to nasza rodzima Nyska. Powalająca




                                     dorzucam jeszcze zdjęcia z targu książek
                                                            
                                   pod pomnikiem ,a jakże ,Biblotekarza
i z takiego targu na którym w końcu stracę majątek ,o ile go najpierw zdobędę :-) na obrazy. Montmarte się chowa.

piątek, 7 marca 2014

:((

Miał być dzisiaj post o Lwowie jeszcze ,o szyciu ,czerwonych sukienkach ,wiośnie w powietrzu, a tu jak zwykle chała. Los czasami jest przewrotny i jak wszystko się układa to strzela nam kopa s d..opę. Tylko szkoda ,że tym razem dostał niewinny pies. Norman ma porażenie rdzenia i po prostu masakra. Nie chce mi się nawet pisać. :((((
Mój kochany pies.....nienawidzę tego uczucia

środa, 19 lutego 2014

Lwów dzisiaj.....

Oprócz pojedyńczych incydentów ,jest raczej spokojnie. Ludzie normalnie chodzą do pracy ,wszystkie instytucje ,muzea ,sklepy,banki pracują. Młodzi mężczyźni ( a jakźe jak wszędzie) poruszają się grupkami, widać ,że ich " nosi". Za to milicji prawie nie widać. Na placu Swobody pod pomnikiem Szewczenki ludzie ,modlą się ,przemawiają i śpiewają. Widać ,że chcą być razem ,ale chcą też spokoju i normalności. Ludzie mówią tutaj jedno. Ukrainą rządzi " rodzina " Janukowycza. Jeśli przegrają ,będą musieli wiać z kraju ,bo naród im nie odpuści. Dlatego tak zacięcie bronią " stołków" i władzy.
Czyli jak zawsze ,jak nie wiadomo o co chodzi ,to chodzi o kasę....
Pierwsze dwa zdjęcia są z dzisiaj z placu Swobody. Następne zaś z niedzieli 16.02.
Tak w niedzielę wyglądały protesty. Dzisiaj dla wielu ludzi to dramat.









wtorek, 18 lutego 2014

Z Wysokiego Zamku....

...pozorny spokój widać. Wręcz nierzeczywiste jest to ,że w tym samym czasie w Kijowie trwa regularna bitwa....
Nie nam oceniać. Ale Ukraina zupełnie nie pasuje do wizerunku serwowanego nam w mediach.
Mam wrażenie jakbym znalazła się w mieście w krórym zderzyły się lata osiemdziesiąte i współczesne. Lwów przedwojenny i bardzo nowoczesny. Modny i pokryty patyną obciachu. Wszystkie te twarze miasta są prawdziwe. A dzis rozmawiając ze sprzedawcą pamiątek,usłyszałam
-" tu nikt już nie przyjeżdża ,wszyscy myślą że my babdyci jesteśmy ,że Ukraińcy to tylko banderowcy..."
Nic dodać.







niedziela, 16 lutego 2014

Wszystkie bramy Lwowa

Jeżeli jest jakieś miasto ,w którym można zakochać się od pierwszego wrażenia, to jest to Lwów.
Tego nie da się opowiedzieć ,trzeba tu przyjechać. Rozumiem już ,dlaczego ludzie ,którzy się tu urodzili i wychowali ,a po wojnie zmuszeni byli go opuścić, nie mogą o Lwowie zapomnieć. Rozumiem ten wyraz oczu opowiadajacych ,tą tęsknotę. To miasto zapada w duszę ,odciska piętno i powala na kolana. Uwielbiam Paryż ,lubię Pragę. Ale to Lwów sprawia ,że po jednym dniu mogłabym spakować manele i natychmiast tu zamieszakć. I to mimo tego ,że miasto nie jest najczystsze ,pomimo dziur na ulicy wielkości leju po bombie, pomimo tego ,że jak chcesz przejść przez jezdnię ,to polecam sprintem, pomimo tego ,że jak przejeżdża tramwaj na ulicy to w mieszkaniu dosłownie wszystko podskakuje. Tu jest coś ,czego nie ma gdzie indziej. Nawet nie wiem ,czy zdjęcia są w stanie oddać to ,co chcę przekazać . Architektura ....ech nie da się opowiedzieć:) Pokażę Wam ,to co zdołam. Dziś bramy. Mam manię bram:) A tu każda brama to inna historia.



















czwartek, 13 lutego 2014

Słowiański stajl

I mnie nie ominęła moda na kiecę a'al Cleo. Co prawda nie szyłam jej dla siebie ,ale jednak:) Roboty było z tiulowym spodem ,bo żeby fajnie się układał to trzeba było się narobić i nakombinować. Jest więc poukładany w fałdki ,po przymarszany ,podoszywany i pełen kombinacji alpejskich . Ważne było, żeby tych marszczeń i fałdek nie robić w okolicy brzucha ,tylko na biodrach. Efekt jak niżej.
Co ta zima ma to ma ,ale widoki o poranku zwalają z nóg. Karkonosze 7 rano. Tak oto się przedstawiały. Widok na Śnieżkę i na Sokolnik z górą Krzyżną ,na drugim zdjęciu. Z jednego balkonu. Robione w piżamie....:) i tak sąsiedzi mają już ze mnie " bekę" jak to młoda mówi. A wszystko przez Bimbra
серцевий привіт
золотий кішки
Ps. Tak. Po ukraiński kot to kiszka.....



na wprost przełęcz Okraj ,Śnieżka i Śnieżne Kotły

Krzyżna i Sokolnik
poniżej wielka kuweta moich kotów ,czyli pole sąsiada....