W zeszły weekend zaś zrobiłam sobie labę totalną i zgodnym zastępem udaliśmy się do Złotego Potoku ,nieopodal Gryfowa Ślaskiego, uczestniczyć w ogólnopolskim smażeniu się na słońcu. No i się usmażyłam .Tak że nawet najcieńsza bluzka jest istną torturą. A tylko przez godzinkę błąkaliśmy się po jeziorze złotnickim . Chłop wyrabiał mięśnie wiosłując zaciekle. Ja wystawiałam blade lico ku słońcu nieśmiało kukającemu zza chmur. A moja Panda wraz z towarzyszącą man moją kuzynką w wieku Pandowym ,straszyły ryby w jeziorze. Poza tym robiły siarę na cały ośrodek bekając na głos . W tym celu zakupiły w pobliskim sklepie 2,5 l coli ,ożłopały się jak prosięcia i wydawały odgłosy "natury". Żeby nie było ja się czerwieniłam ze wstydu ,co to mi się pod bokiem wychowało, potem nie pokazywałam się w ich towarzystwie. Choć prawdę mówiąc pamiętam taki konkurs sprzed ok 20 lat ..w pluciu na odległość...W sumie spędziliśmy tam dwa dni i było fajnie ,sprzeciwiliśmy się tradycji i nie zrobiliśmy grilla, najedliśmy się czereśni ,popływaliśmy ,poopalaliśmy się i nabraliśmy sił do pracy.
Nawet takie dwa dni dobrze robią bo ostatnio niemoc twórcza w mej głowie gościła:-)
Nie powiem ,będziemy tam często w tym roku ,bo niestety żadne inne wakacje na razie nie wchodzą w grę. Ehhh.
A po za tym wypowiedziałam wojnę modzie na mdłe i szare kolory. Zaszalałam w textilmarze i oto efekt :-)
Wymyśliłam sobie do sukienek takie paseczki/zawieszki z końcówkami ozdobnymi 2 w 1.
W tej służą za troczki,wiąże się je z tyłu na plecach
moja ulubiona :-)
wszystko co wymyśle i uszyję wrzucam na bloga ,ku dokumentacji.
Szyje mi się znakomicie ,tylko maszyna mi zaczyna strajkować :-/ , i zastanawiam się nad Pfaffem bo ponoć "żre " wszystko.
a na koniec przeurocza młodzież dzisiejsza
To było do mnie ...
Miłej nocy, i mam nadzieję że trochę mniej burzowej .Bo ostatnia to trochę burza pojechała, jak grzmotnęło to się aż obudziłam ,co się raczej nie zdarza. Obudził się nawet kot i ze strachu wlazł na akwarium ,co obudziło rybki. Na szczęście one nigdzie się nie wybierały. :-)













Świetne dodatki, oczywiście sukienki także, ten turkus przyciąga mój wzrok:]
OdpowiedzUsuńMy też tu mamy Złoty Potok z jeziorkiem :D Kiecki świetne, szczególnie kremowa i paseczkowa :D
OdpowiedzUsuńŻadnej z sukienek bym nie odpuściła. Super są!
OdpowiedzUsuńależ rewelacyjne te sukienki..nie wiem która bardziej mi się podoba. W chwili obecnej chyba ta żółta . no świetne.
OdpowiedzUsuńKolor, kolor, kolor! Kocham Cię za to :D A troczki pomysłowe, muszę pogrzebać w szafie i zobaczyć do czego da się je przyczepić :] Na szczęście od połowy lipca się urlopuję, więc czasu na przemyślenie projektów będzie sporo :)
OdpowiedzUsuńNo i już wiem ,po co blogg-nie ma lepszego sposobu na doła :-|)) Dzięki Dziewczyny od razu mam przypływ mocy. Tylko cholera materiały mi się skończyły :-P
OdpowiedzUsuńhehe Klauduś ja także uwielbiam kolory, a w sklepach taka nuda. Dobrze że umiemy szyć :-) Kiecki są bajeranckie, kolorki świetne, letnie i takie żywe, aż chce się w nie wskoczyć. A co z maszyną się dzieje? za duży przerób?
OdpowiedzUsuńNo chyba tak wychodzi ,albo ją za bardzo pochwaliłam ,małpę jedna i się znarowiła. Plącze mi nitki ,szczególnie przy szyciu do tyłu i różne harce urządza,czyszczę ją smaruję ,igły zmieniam,a ta dalej strajkuje.
OdpowiedzUsuńO matko te ostatnie sukienki w pasy aaaaaaaaaaa chcę taką!! Obłędna, widoczna z kilometra!! Drogie toto?? Pliss napisz bom ciekawa :)
OdpowiedzUsuńa wiesz ,kiecki wystawiam po ok 130-150 zł ,ta konkretnie 150 chyba.
OdpowiedzUsuń