piątek, 17 sierpnia 2012

Dzikuń i Janusz Radek, i konkurs Łucznika

Tak to bywa ,że przed każdymi urodzinami zaliczam zwiechę i wpadam w deprechę .Bo to gadanie ,że niby szczęśliwi czasu nie liczą i inne bzdury to między książki włożyć. Ja zaliczam deprechę i koniec!!
Z racji tego ogarniają mnie muzyczne klimaty i pęd do gotowania .To ostatnie ogarnia mnie niezwykle rzadko..hehe
Muzyka jest moją największą inspiracją. Często jak słyszę jakąś piosenkę , klaruje mi się w głowie rzecz do uszycia. Tak powstają moje projekty. Ostatnio zachorowałam na Janusza Radka ,Melę Koteluk i Mają Kleszcz. Zresztą piosenka Meli "Melodia ulotna" zmusiła mnie do uszycia pewnej sukienki ,którą pokaże wam jutro. Bo, żeby był pełen obraz muszą być odpowiednie zdjęcia.  A gotowanie- no cóż ja tak leczę depresję . Dziś powstał potężny gar strogonoffa a'la dzikuń. Pewnie zwolennicy wegetarianizmu i inni by mnie rozszarpali, ale cóż. Viva la demokracja!
Strogonoff mojego przepisu robi się tak:
-kupa mięcha chudego -jak nie macie dzikunia( bo one to tak sobie po sklepach zalegają...) najlepiej polędwica,ale mogą być mieszanki wołowego i wieprzowego np szynka i karczek
-1,5 papryki czerwonej
-4 ogóraski kiszone
-4 cebule rozbeczane
-1serek topiony śmietankowy w kostce
-2 łyżki śmietany 18%
-2 szklanice rosołu -jak nie ma własnego zrobić se z bulionetek( ale nie kostek!!!)
 No i robimy.
Co ważne .WSZYSTKIE ELEMENTY OBSMAŻAMY NA MAŚLE!!! OD OLEJU WARA!
Na pochybel naszym tętnicom i miażdżycom. To ma być pyszne,a nie zdrowe :P
Gotujemy najlepiej w szybkowarze.

Cebukę kroimy w kostkę ,obficie zraszając ją łzami -co przy depresji jest wskazane i oczyszczające dla psychiki. Ponieważ jest to wzniosłe zajęcie tu właściwy jest ten podkład muzyczny
Można wyć przy tym kawałku...Oczywiście nie zapominając o obsmażeniu cebuli!!
Tylko jej z rozpaczy nie zjarajmy na wungiel :p

Zabieramy się za mięsko.Mięso kroimy w drobne paseczki w poprzek włókien, ma być drobno, więc trochę się nakroimy. Ponieważ krojenie dzikunia to zajęcie wzniosłe ,posłuchajmy sobie wzniosłą pieśń
W między czasie do zeszklonej (NA MAŚLE!!) cebuli wrzucamy mięso. Zamieszamy parę razy. Przyprawiamy/ sól ,pieprz,czerwona papryka / wlewamy dwie szklanice rosołu ,lub wrzucamy te cholerne bulionetki i wlewamy dwie szklanki wody. ( Bulionetki to ostateczność ,jestem wrogiem zupek w proszku ,kostek rosołowych i przypraw typu kucharek i inne g...)

Jak przyprawimy ,zamykamy szybkowar . Czekamy aż się zagotuje. Ponieważ czekanie zawsze trochę trwa ,można sobie posłuchać zegarmistrzowskiej piosenki. Ta dziś cały czas za mną "chodziła" :-)
Jak szybkowar zacznie wydawać potępieńcze dźwięki i diabelskie świsty ,plując parą i grożąc wywaleniem dziury w suficie, zmniejszamy ogień na minimum ,ustawiamy jakiś budzik czy stoper na 30 minut i udajemy się kontemplować naszą deprechę.....
Kątem plujemy, najlepiej w towarzystwie papryki ,co ją posiekamy ,znów na cienkie paseczki , i ogórasków kiszonych ,co je zetrzemy na drobnej tarce.
W międzyczasie ,ponieważ musimy uważać na palce ,to do posłuchania a nie do popatrzenia:
Kiedy już wredny budzik wyrwie nas z zasłuchania..( nie wiem jak wy ,ale ja po prostu nie jestem w stanie oderwać się od tych piosenek, są takie ,jakich dziś już prawie nie ma, wzruszające ,myślące ,melodia i słowa, zachwyt i chęć słuchania wciąż i wciąż...)...otwieramy z należytymi środkami bezpieczeństwa (najlepiej w kasku i  ubraniu strażaka) szybkowar. Dodajemy do środka posiekaną paprykę ,starte ogórki - i paprykę i ogórki delikatnie ,czyli tak aby nie przypalić ,podsmażamy przedtem na maśle (ÓŁ JEEEEE TĘTNICE!!) ,co ważne osobno ,żeby nie straciły swoich aromatów.
Na koniec wrzucamy serki i śmietanę ,mieszając do skutku -czyli całkowitego rozpuszczenia serka. A trochę to trwa ,więc możemy sobie tą czynność umilić słuchając pieśni pompatycznej nieco i zatem adekwatnej do ukończenia dzieła kulinarnego

W rytm paćkamy ser!!!!
A żeby pozostać przy operze to jeszcze "Opera ludu" .Coś pięknego!
I zapewniam że w waszym garnku  powstanie coś ,że każda próbująca osoba na koniec będzie wydawała takie dźwięki z zachwytu ,jak Steczkowska :-))

Gotowanie jest jak szycie .Trzeba być w nastroju .Przynajmniej dotyczy to mnie ^^

Upichcony strogonoff wygląda tak:
I najlepiej smakuje ze świeżym chlebem z TAK  MASŁEM!!!!

Na koniec posłuchajcie tego:


Co prawda po zjedzeniu nie będziecie tak wyglądać, ale piosenka jest niezwykła w swej prostocie. Parę dni temu przeczytałam na fejsie o konkursie Łucznika -muzycznym nomen omen," Ubrani w muzykę"  i jak to zwykle bywa, pokićkałam wszystko :-)
Mianowicie są dwie kategorie:
1. Projekt ubioru inspirowany muzyką (tylko projekt)
2.Kreacja inspirowana dowolnym gatunkiem muzycznym.(szycie)

No i tak rozmyślałam ,szyłam zainspirowana na maksa Melą i jej "Melodią" ,że popierniczyłam kategorię. No i cóż . Jutro wstawię tu zdjęcia tej sukienki. I to by było na tyle jeśli chodzi o konkurs :PP

Jak zwykle wyszła mi epistoła ,ale cóż jutro mnie usprawiedliwia ,leczę wiec depresję :-)
Jeśli udało wam się przebrnąć przez te muzyczne kulinaria to gratuluję. Jeśli jeszcze na dodatek wysłuchaliście tych kawałków to bardzo się cieszę. Bo nic tak nie wpływa na emocje i nie oczyszcza duszy jak dobra muza:-)

Dobranoc i dziękuję ^^ Już 35-latka...uaaaaa!~!!!!

8 komentarzy:

  1. 100 lat, 100 lat...:]spełnienia marzeń i mniej w/w deprechy i duuuuużo veny:] a Janusza to mój Michał słucha dużo, ja tez nawet lubię. Udanego dzionka urodzinowego:] słonecznego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze życzenia urodzinowe, może trochę złagodzą deprechę ;)
    Podchodzę podobnie do swoich urodzin, jakoś ciężko mi przeżywać je na wesoło... zwłaszcza o trzydziestce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie właśnie, a ja ciągle słyszę " kobiety jak wino..." nic tylko strzelać:-)

      Usuń
  3. He he... Twoja rodzina chyba lubi te Twoje depresje :-) Takie pyszności gotujesz! Kochana, wiesz, jak ja się wyleczyłam z przedurodzinowych depresji (zaliczałam takowe już jako nastolatka!)? Po prostu wbiłam sobie do głowy, że młodsza nie będę i co roku będzie tylko gorzej! Od skończenia 30-ki mam w nosie upływ czasu, bo nie mam na to wpływu. Radośnie przyjmuję prezenty i bimbam na resztę. Czego i Tobie z okazji urodzin gorąco życzę. I 100 lat!
    Mnie też z depresji wyciąga muzyka, ale... depresyjna. Chyba na zasadzie homeopatii- podobne leczyć podobnym. Słucham wtedy Joy Division, Rammstein, Marilyn Manson i Trenta Reznora :-)
    Wczoraj zabrałam się za maszynę... Boże , jaka ja jestem beznadziejna :), ale jeśli nie będę ćwiczyć, to się nie nauczę. Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh ja sobie to chyba młotkiem wbiję ,albo na czole wytatuuję :p I nie gadaj że przy maszynie żeś beznadziejna bo nie uwierzę! Frywolitką wymiatasz, to i maszyną będziesz:-) Dzięki za życzenia^^ :*

      Usuń
  4. Stoo lat sto lat Złoty Kocie, żeby Ci się igły nie łamały i nitki nie plątały :)
    Konkurs Łucznika mówisz? a gdzie o tym przeczytałaś, bo ja u nich na stronie nie widzę info :C oświeć mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po lewej masz odnośnik do strony www.jakuszyc.pl tam znalazłam informację ,albo na ich facebookowym profilu > Dziękować za życzenia :-) choć właśnie nitki coś ostatnio się plączą hehe

      Usuń
  5. Najlepszego:) No i ja czytając tego posta to nawet masłem się obsmarowałam bo dużo bym dała żeby na żywo to wszytko widzieć co się u Ciebie w kuchni dzieje :) och chyba bym rechotała z uciechy :)

    OdpowiedzUsuń