wtorek, 16 października 2012

Mój świat upadł na głowę ....


mój świat upadł na głowę....:-)


Tak jakoś ostatnio leci ten czas ,że już sama nie nadążam za nim. Oprócz lecącego czasu poleciały choroby na potęgę ,zdarzyło się wesele , rybka pływająca stylem grzbietowym ,sterylizacja dwóch kotek na raz, i obraza Szanownego Małżonka.....
Ale po kolei. Ostatnie tygodnie ,były baardzo męczące i chyba mój organizm się mocno zbuntował, nie będę wam opisywać co mi zafundował ,bo to urąga zdrowemu rozsądkowi. Dość powiedzieć ,że zwłoki przy mnie to pełnia życia. Mimo tych atrakcji robiłam sutasz na wesele dla mojej siostry ciotecznej, no bo jak obiecałam ,to z buzi cholewy się nie robi. Choć szczerze mówiąc ,chyba bym się nie podjęła ,gdybym wiedziała ,ile mi to zajmie. A zajęło równy miesiąc ,wieczorami haftowałam ,i haftowałam. W dodatku pierwszy raz w życiu :-) Efekt finalny ,wydaje mi się ,że był całkiem niezły ,a Panna Młoda olśniewająca :-) Na razie mam tylko takie zdjęcie ,bo szanowni świeżo poślubieni wybyli na jakąś mocno słoneczną wyspę niedaleko Hiszpanii, a ja nie robiłam zdjęć, bo fotografów było do groma . W kościele jak oblegli ołtarz ,to zaczęłam się zastanawiać ,czy Ruda dogadała się z jakimiś papparazzi??
I taaak ,zdjęcie wyraźnie oddaje tych kilka kieliszków wina ,które zdążyłam już wytrąbić, i taaak w tle Pan Młody wcina coś ,chyba na zapas ,w Hiszpanii jest ponoć kryzys ,może sobie wziął to do serca???

Jakoś w nawale wyjazdów ,sutaszowania ,zlotowania ,wyjazdów do Berlina ,Krakowa,Wrocławia i gdzie tam jeszcze- w efekcie od początku września jeden tylko weekend byłam w domu- znalazłam jednak czas by coś uszyć. A szyje mi się wyśmienicie ,Horizon  JANOME to spełnienie marzeń o szyciu :-))
Nie chciałam zaraz ,od razu po kupnie robić huraa optymistycznej recenzji i pisać banałów nie wypróbowując  jej solidnie. Dlatego szyłam na nim masę różnych rzeczy i teraz po 2 tyg mam już wyrobione o niej zdanie ,na tyle wiarygodne ,że wkrótce pojawi się post z pełną recenzją i zdjęciami z placu boju.
W między czasie  próbuję rozgryźć zagadnienie nici. Okazuje się ,że jest to trudny temat , mam kłopoty z dobraniem nici ,szczególnie do cienkich dzianin. Szyję igłami do jerseyu Schmetza (dzianiny i jersey) ale okazuje się ,że często najbardziej popularne nici 120 -tki, nie wiążą .Przepuszczają ścieg. Wypróbowałam już 3 marki , Arena ,Guterman ,Aman i tylko te ostatnie nie przepuszczają. Dodam ,że próby robiłam  na tej samej maszynie ,tej samej igle ,materiale i ustawieniu ściegu, zmieniając nici. Test przeszły tylko Amany i Hardy do overlocka. Acha i wszystkie nici były poliestrowe. Temat trudny i strasznie mnie wkurzający.
mam w planach wypróbować jeszcze TE i zobaczymy jak się sprawdzą.
Mimo niciowych horrorów uszyłam kilka rzeczy
to:
to:


A ponieważ biorę udział w akcji UWOLNIJ TKANINY, również to:
w mojej szyciowej szafie zalega ogromna masa rzeczy nie do wyrzucenia ,ale do przerobienia ,a w śród nich czekał na zmiłowanie sweter z wełny ,nieco za duży. I zrobiłam z niego dwie sukienki, ta zaś jest jedną z nich :-))połączona z szarą dzianiną ,która też już nieco leżała.



Dzisiejszy wieczór zaś jest super miły ,pełen wymiotujących kotów ,obrażonych nastolatek i zimnej herbaty....
Każdy facet to kwinsystencja kłopotów. Oczywiście nie dla niego . Szanowny Mąż do wyjątków nie należy. Zafundował mi tydzień jakich mało. Trochę się do tego przyłożyłam ,ale nie sądziłam ,że weźmie i załatwi to akurat wtedy kiedy JEGO nie będzie na orbicie około domowej. 
Mamy dwie kotki. Kotki ,które z regularnością co kilka tygodni mają ruję. Co się wtedy dzieje, tego nie da się opisać. Jedna drze się wniebogłosy cały boży tydzień ,nie przerywając tego koncertu nawet w kuwecie, druga rzuca się na wszystkich męskich osobników nie zależnie od gatunku, czym wywołuje przede wszystkim panikę u wszelakich gości płci męskiej,co to jej nie znają. No bo wyobraźcie sobie ,takiego pana ,co wodomierze spisuje ,jak klęczy z głową pod zlewem ,żeby spisać licznik ( taaak licznik w SZCZEGÓLNIE niedostępnym miejscu ,wymagającym przyjęcia mało eleganckiej pozy to moja zemsta za postawę jeleniogórskiego WODNIKA) a ti dopada go napalona kocica i najczęściej wbija pazury w tyłek...albo w udo :-)
Pan wychodzi najczęściej z guzem i mordem w oczach. ^^Taaaaaa....
Ale wracając do rzeczy, od jakiegoś roku trułam ,że kotki trzeba wysterylizować ,bo albo ja zwariuję ,albo będę spać w pracowni. I ciągle nie było kiedy . Aż kiciunia obsikała pańciusiowi gacie :-) Pańciuś przybrał kolor bordowy i w te pędy pognał do zaprzyjaźnionego weterynarza załatwić kiciusiom morze atrakcji. Tylko ,że załatwił ,akurat na swój wyjazd. W efekcie JA jechałam z dwoma tłukącymi się i wściekle drącymi kotami ,wzbudzając zachwyt u innych kierowców. Podejrzewam ,że dawno nie mieli takich porannych atrakcji :-)) 
I to ja wracałam wieczorem z dwoma rzygającymi kotami do domu ,bo się okazało ,że kiciunie diety w nocy nie trzymały i mimo moich wysiłków zeżarły ciastka....
I tak do piątku....Moja zemsta będzie straszna!!!
Jeszcze trochę a sama zostanę weterynarzem....:-))No ale skończą się wrzaski napalonych wariatek i Kaziu będzie spał spokojnie, a panciuś wykazał się elementarną przyzwoitością i skołował kotom dwa domki, co pewnie w jego przypadku oznacza, że prezenty załatwił na święta, Wielkanoc ,dzień dziecka i zielone świątki na dwa lata wprzód :-))

Każdy rasowy kloszard nawet w domu ma swój karton :-)))
I tym kończę te przydługie wywody . Branoc :-)

13 komentarzy:

  1. no to mnie podbudowałaś :) nie tylko ja mam kocioł..hihih na szczęście kotów nie mam, więc jak czytałam o Twoich to się posikałam ja również, dobrze że na niczyje spodnie, bo tylko w przenośni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać Twoje posty :)) popłakałam się ze śmiechu, mąż rechotał obok kiedy czytałam głośno kawałek o kotach :)))My niestety nie mamy kota/kotów, za to jednego stukniętego psa, który potrafi m.in. przycedzić łbem w ścianę idąc niby po prostej ;)
    Naszyjnik super! Pozostałe projekty też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie masz przypadkiem Goldena???Bo ja mam i mój też zalicza dość często głową ściany ...oprócz tego potrafi usiąść sobie na głowie...^^

      Usuń
    2. Moja to klasyczna mieszanka wedlowska, musiała mieć jakieś ciężkie przeżycia zanim ją przygarnęliśmy. Pies neurotyk, boi się wszystkiego. Ale na głowie sobie to nie umie usiąść :))))

      Usuń
  3. hahaha!! Małżonkowie to zaiste, przebiegłe stworzenia:) skąd ja znam te numery!!
    blog odwiedzam od niedawna, ale wsysa mnie tu coraz głębiej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. potrafisz pisac!!! ja mam jednego kota, ktory sie jakos nie moze dogadac z moim mezem. najlepiej gdy w nocy maz szedl na pietro do sypialni, a tam juz kot czekal przy balustradzie i stanal na tylnych lapach i zaczal na niego normalnie syczec, maz ze strachu spadl ze schodow, na szczescie nic sie nie stalo ani jednemu ani drugiemu:-)))
    powiem tak, jednego samca juz wykastrowalismy ale lepiej nie jest, pewnie przyjdzie kolej na drugiego:-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany boskie ,chyba tym drugim samcem do kastrowania nie jest MAŻ???????

      Mój Kaziu numery z syczeniem na pańcia ma opracowane do perfekcji, oprócz tego potrafi go znienacka użreć w łydkę, np jak pańciu ociąga się z daniem koteczkowi śniadanka:-)

      Usuń
  5. rozumiem cię! ja ma kotkę i goldenkę ...... brak słów!

    OdpowiedzUsuń
  6. No :-)) mi czasami brak wszystkiego jak widzę na spacerze mojego psa, który na jakiekolwiek zagrożenie próbuje wtopić się w krzaki :-)) Toż kot mój jest bardziej waleczny haha. Ale nic nie zastąpi mojego Normisia jak rano przylezie do sypialni i położy głowę koło mojej na poduszce(stojąc na podłodze), i wzdycha ciężko prosto mi w ucho, bo według niego za długo śpię....

    OdpowiedzUsuń
  7. Popłakałam się ze śmiechu o kotach i panu z wodociągów :)))).
    Mimo młynu uszytki świetne, a sutasz rewelacyjny!!!

    Pozdrawiam z Kamiennej Góry :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Błagam nie dobijaj mnie ta maszyną bo ślinię się do niej od czasu spotu :) Ciesze się przeogromnie ze maszyna się sprawdza, ze szyje wszystko jak leci i ze po prostu ją porządnie wykorzystasz. Tylko te nici - tez mnie to zasmuciło i zastanowiło :( Dziwna sprawa :/

    Historyjka o kotach mnie rozłożyła na łopatki :D Biedna Klaudia - na Ciebie same nieprzewidziane "atrakcje" spadają :D

    OdpowiedzUsuń