Czas leci czasami tak szybko ,że nie ogarniam. Miniony miesiąc był bardzo obfity w wydarzenia,dużo się jeździło i wiele rzeczy nauczyło :-) dorwałam ostatnio świetną książkę Filipa Springera "Miedzianka. Historia znikania " . No i właśnie nie mogę się doczekać jak czytania. Polecam, bo opowiada fascynującą historie miasteczka niedaleko nas,czyli Jeleniej Góry. Miasteczka po którym nawet ślad nie pozostał ,a które jeszcze niedawno żyło .niesamowita historia.
Ostatnio dorobilam się nowego portfela i pokrowca na sprzecior multimedialny. A stało się tak ,że dostałam od LoliJoo przesyłkę z tkaninami- Dziękować dziękować!!. I zobaczyłam tam kawałek bawełny, olśniło mnie,i w efekcie sobie uszylam taki zestaw
Leniwe letnie dni odeszły już w zapomnienie. Jesień dodała mi takiego tempa ,że sama nie wiem za co się zabrać. Szyje, wożę Pande na zmianę do szkoły ,szkoły muzycznej i na matmę i fizykę ,żeby jakoś te egzaminy zdała . Przez przypadek natomiast okazało się ze moja Córa ma świetny głos ,więc poszła na przesłuchanie do szkoły muzycznej i ja przyjęli. Zaśpiewała moją ukochaną " Rebekę" i mamusia wraz z szanownych grone wymiękła. :-)))
Do tego zabraliśmy się za sutasz:-) no człowiek -orkiestra nie pogadasz. Gotować będę przez sen...
Sutaszowa biżuteria będzie prezentem dla mojej siostry ciotecznej na ślub ,do sukienki. Będzie owa sukienka bardzo prosta,więc ta biżuteria jak znalazł. Siedzę nad tym już trzeci tydzień bo czas mam jedynie wieczorami
to górne to centralna część naszyjnika ,poniżej prawie cała bransoletka. A do ślubu tylko 10 dni.
Ale maszyny nie opuściłam ,o nie :-)
Szyję non stop, trochę pokombinowałam z nowymi formami. Poglądowo,częściowo wygląda to tak:
Getry i i sweterek z czekoladowej wełnytu w zestawieniu z asymetryczną tuniką z dżerseju
Sukienka zielona w wersji długiej.....
...lub jak kto woli zmieni się w bluzę :-)
Sukienka ,oversize
Tunika niespodzianka..
z wzorem na plecach
i spodnie w wzór węża :-)
Jeszcze sporo rzeczy naszyłam ,ale mi modelka wymiękła,mianowicie dostała jakiejś grypy. Potem postanowiła zarazić tatusia ,w efekcie mam w domu szpital. Nawet kot udaje chorego .Leży na łóżku i charczy. Małżonek szanowny zaś co chwilę wydaje dźwięki starego gaźnika,smarka ,kicha i brzęczy, umilając mi czas co chwilę dochodzącymi z pokoju:
"Kochanieeeee słabnę...."
Panda przynajmniej trzyma fason, choć jak dziś wróciłam do domu zastałam ją nad książką z matematyki. Nie wiem czy zaliczyć to do cudów przez wielkie C ,czy uznać za skutek uboczny choroby. Tym bardziej ,że miała na na twarzy białe kropki. Na początku zatkało mnie i pierwsza myśl,że znów ma ospę. Po czym w widząc chyba niezłą panikę na moim obliczu ,łaskawie poinformowała mnie ,że to pasta do zębów. Nowa forma walki z pryszczami.....chyba nawet ja nie byłam tak zdesperowana!
Ostatnim weekendem wywiało mnie do Łodzi na długo oczekiwany i wielce pamiętny
II ZLOT EKRAWIECTWO.NET
Na pierwszym również byłam ,świetnie spędzone dwa dni ,zaowocowały świetnie spędzonymi czterema dniami. Znów gościła nas Kawiarenka Szyciowa Atelier STRIMA w Łodzi. I jak zwykle zafundowali nam świetną atmosferę ,ciekawie i twórczo spędzony czas .Stworzyłam
wieszak
oraz malowaną torbę
a do tego kilka par skórzanych getrów ,które niebawem zostaną uwiecznione:-)
Przywiozłam niezwykłą ilość wrażeń i nową wymarzoną maszynę. Z której zakupem specjalnie się wstrzymywałam ,bo chciałam ją wypróbować i porównać z innymi, a właśnie w STRIMIE miałam taką możliwość. Czas był najwyższy bo Łucznik odszedł do Maszynowej Krainy Wiecznych Łowów,a Janome miała wapory co najmniej jak pani Dulska.
Te cztery dni były jednak niezwykłe ,głównie dzięki osobom które tam były :-)
Tak to w sieci spotkały się trzy dziewczyny ,które ciągle w coś wkładają ręce i różne rzeczy tworzą. Co z tego będzie ,zobaczycie :-))
Nigdy nie sądziłam ,że szycie stanie się treścią mojego życia ,wypełni mi czas po brzegi , i sprawi ,że będę szczęśliwa w tym co robię. Jak to się mówi
Adulescentia est tempus discendi, sed nulla aetas sera est ad discendum
( Pamiątka po studiach historycznych-sentencje wkute na całe życie:-))
Podsumowaniem niech będzie to zdjęcie
Od lewej Aniusia, Melania-Renia, Stefa, Kasia, Ania-Czeremcha, Susanna, Małgosia-mistrz różnych technik tajemnych,Jolcia,Lilianna -znawczyni maszyn wszelakich,Artur,Krysia-WikuniakwI02,
poniżej Mła, MonikaMagdalena vel Rudzik, oraz Paulina -Dolores69
A pieczę nad nami roztacza władca łódzkiej Strimy i człek niezwykle wytrzymały Andrzej zwany Endrju :-)
Było naprawdę ŚWIETNIE :-))))
Obszerniejsze relację zobaczycie na blogu Suanny i Moniki Magdaleny, której nomen omen ślubny prywatny
małżonek był naszym naczelnym fotografem.
Z Łodzi wróciłam objuczona jak wielbłąd dzianinami, maszyną i masą innych rzeczy ,pełna wrażeń i nie mogąca się doczekać następnego zlotu. I spotkania ze wszystkimi :-))
Pozdrawiam gorąco z ogarniętej jesiennym szałem spadających liści Jeleniej Góry.
Żegnamy się widokiem ,jaki zastałam wczoraj po uchyleniu powiek....
I jak tu być normalnym...????ehhhh

















Na zlocie musiało być bardzo fajnie. Widziałam już zdjęcia u innych dziewczyn i trochę żałuję, że szycie zeszło u mnie na dalszy plan i nie mam co się pchać na takie spotkania.
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się te aplikacje na bluzkach, efektowne, to trzeba przyznać :) Najbardziej podoba mi się tunika niespodzianka.
A ten komplet na elektronikę - zajebisty, już inaczej nie mówiąc :D Pozdrawiam!
Dziękować :-)) ja za to po próbie z stażem raczej nie mam co sie pchnąć w biżuterię ,raczej oslepne, za małe to dla mnie :-))
UsuńPadnę zaraz z zazdrości - nie dość, że pobuszowałaś na zlocie, kupiłaś taaaką maszynę to jeszcze naszyłaś tyle fajnych rzeczy...
OdpowiedzUsuńI możesz na co dzień oglądać sobie moją ukochaną Jelenią Górę. Ale to niesprawiedliwe ;)
Tylko zagrypionych ci nie zazdroszczę :)
W końcu nie bedą sie ludzie znacząco pukać w głowę jak odpowiadam na pytanie na jakiej maszynie szyje w pracowni hehe. Jelenia rzeczywiście cudne ,jestem zagorzalą fanką mojego miasta i za nic bym nie wyprowadziła sie gdzie indziej. A teraz jak zaczęły liście zmieniać kolory ,widoki są tak piękne ,ze oczy pękają :-)))
UsuńChcę coś napisać, bo oglądałam i czytałam z podziwem.
OdpowiedzUsuńbluzki, tuniki, sukienki ... sa cudne!
spotkanie było ciekawe...
idę stąd, bo nic mądrego nie udaje mi się napisać... same banały, ale sama prawda!
Kochana ty mi wyślij wreszcie na maila swój adres!!!! Bo nie ma gdzie wysłać niespodzianki z candy
Usuńoch jak dobrze że wróciłaś bo pusto tu było1!1 cieszę się ze spasował materiał :) zlot super...Kraków Wam zazdrości :)
OdpowiedzUsuńPtaszki cwierkają- te co jeszcze miejscówki w Afryce nie wykupiły- że coś tam kombinujesz w Krakowie ? :D
UsuńDobrze, że znowu można Cię poczytać ;) już się stęskniłam :)
OdpowiedzUsuń