Czasami poranne przeglądanie blogów wywołuje akcje - reakcję . Dziś rano u Kretowatej zobaczyłam zeszyty. Takie do zapisywania różnych róznistych żeczy. Z łóżka mnie poderwało,mózg mi oświeciło i teleportowało do najgłębszych czeluści szafy w poszukiwani zapomnianych w mrokach dziejów, zeszytów, które kiedyś sama wszędzie targałam ,co by nic z rzeczywistości nie przeoczyć. I chyba u mnie też jakieś złośliwe trolle grasują ,bo kilku nie odnalazłam :-( Albo mam już demencję, co może też wywoływać wieczne poszukiwania ładowarki,kluczyków, rozładowanej komórki ( bo szukam ładowarki...) . No i w ogóle. Przy okazji znalazłam swój pamiętnik ze szkoły, ręce mi opadły ,co ja wtedy w głowie miałam!!!! A i taki pamiętnik do wpisów. Mieliście coś takiego? Że wpisywały się wszystkie koleżanki na wieczną pamiątkę. Koledzy się nie wpisywali , bo siara to była by straszna ,wpisać się do dziewczyńskiego pamiętnika. I ta co miała najgrubszy i najbardziej zapisany ,była najbardziej w dechę. Albo cool jak kto woli. Dzisiaj to na fejsie ten, kto ma najwięcej "znajomych ",jest najbardziej popularny. Czy jakoś tak. W głowie mi się nie mieści ,jak można mieć 300,500 czy więcej znajomych i wszystkich kojarzyć??? Ponoć jak ktoś ma mniej niż 50 to frajer i nie chcą mieć go w znajomych. O tempora! O mores!
Kretowata dzięki:-)) zamiast gnić w niedzielny poranek z kawusią w łóżku ,wymiatam kurz z szaf w poszukiwaniu zapomnianych czasów.
A.. i pozdrowienia od Bandy Zośki. Zośka to ta z groźną miną ,jak na przywódczynię Bandy przystało. A Kotecki chyba dzieciaki lubią, mam ich jeszcze całą ferajnę do uszycia. Te dwa robiłam do 3 w nocy ,żeby dzieci rano miały. Bo obiecałam:-)) a dzieciom słowo dane trzeba dotrzymać. Kotecki to historia zawiła. Pierwowzór to ten,którego namalowałam na torbie zrobionym na zlocie. Strasznie się dzieciakom podobał,więc stwierdziłam , że mam projekt gotowy na oryginalną maskotkę. I tak powstają Kotecki od Złotego Kota. Jeśli robię go dla konkretnego dziecka ,jest podpisany jego imieniem. Każdego robię innego :-)
Banda Zośki :-)
Bimber zawsze się do zdjęcia z koteckami wepcha...
A pamiętnik niestety mocno zdezelowany
Ale wpisy jakie...co najlepsze nie kojarzę żadnej kuzynki Beaty G. ???
a tu wpisała się moja mama :-)
I to by było na tyle przed poranną kawą ,bo mi się zaraz mózg ugotuje ,jeżeli mu nie dostarczę kofeiny!!!
Witaj Złoty Kocie, przywędrowałam od Kretowatej. Jasne, że miałam takie pamiętniczki! Niestety, przepadły gdzieś w pomroce dziejów. Mam za to pamiętniczek z wykaligrafowanym wpisem na pierwszej stronie, z 1898 roku. Reszta wpisów, sukcesywnie, do 1910 mniej więcej. A na ostatniej stronie jest lista zakupów, m.in. pół funta karasków na zupę!
OdpowiedzUsuńKotecki są przezabawne. I w ogóle. Dla mnie rzeczy niedościgłe, bo szyć nie potrafię. Tylko ręcznie, ale to bywa upierdliwe.
Pozdrawiam
A witaj ,wiem ,znam czytam :-p))A co to karaski????i rany taki pamiętnik to skarb bezcenny,a ten mój to pojęcia nie mam jak się uchował. Cud jakiś :-)
UsuńKaraski to małe karasie, nie? Wody stojące. To ja, żona "wędkarza";) Jest jeszcze poeta Karasek, ale on tylko jeden i całkiem duży;)
UsuńTak, oczywiście, karaski to karasie, chociaż nie mam pojęcia, jak wyglądają. Wraz z pamiętniczkiem (a właściwie dwoma, ten drugi jest "nowszy" - z lat 20 i 30) trafiła do mnie cała stara walizka takich skarbów: dokumentów z epoki, listów (w tym miłosnych), zdjęć najróżniejszych wraz z przepięknymi albumami. Wyobraź sobie, że ktoś, do kogo ten skarb należał i w dodatku dotyczył jego rodziny, chciał to wyrzucić! Leży więc u mnie, od czasu do czasu przeglądam zawartość i za każdym razem znajduję coś nowego. Nie mogę się powstrzymać, zacytuję ten wpis z 1896. Zrobiłabym skan, ale i tak nie da się go tu umieścić. A więc:
Usuń"Cierpieć i znosić
Kochać i prosić
Za szczęściem gonić
Goniąc łzy ronić
Cierpienia liczyć
Troski dziedziczyć
Jest to niestety
Życie kobiety".
Całość przepięknie wykaligrafowana, z takimi zawijasami, że czasem trudno odszyfrować treść. Podpisano W. J. w Witkowie, dnia 23 maja 1896.
Listy miłosne dotyczą Jutki i Władka, który podpisywał się "Twój Władycha". Przeprowadziłam dochodzenie, Jutka, niestety, nie wyszła za Władychę. Zastanawiam się, czy jakieś muzeum nie byłoby zainteresowane moją walizką, bo aż żal, to kawałek historii z przełomu wieków i potem, aż do II Wojny i trochę po. Jest w tej walizce nawet maleńki flakonik po perfumach i jeszcze pachnie!
Pozdrawiam
O Matko Boska toż to prawdziwy SKARB!!!! Na moje serce historyka to jak balsam spływa ,że są jeszcze ludzie, którzy takie rzeczy szanują. Przecież bez takich dokumentów ,nie wiedzieli byśmy nic o obyczajach i codzienności. Hana z darowizną do muzeum to ja bym się nie wygrywała ,ciepną do piwnicy i lata miną ,aż ktoś to skataloguje i przeznaczy na jakąś ekspozycję. Już prędzej może archiwum....a zdjęcia?? Ach jak ja kocham stare zdjęcia. Nie wyrzucam nic ani skrawka dokumenta,a stare zdjęcia rodzinne wyrywają z gardeł rodzinie jak nie szanują. Albo w ostateczności skanuję ,bądź robię zdjęcie. Kłaniamy się technice:-))
UsuńA ten cytat, niesamowite!!!
Zdjęć w tej walizce będzie ze sto może, albo i więcej. Powiedz słowo, a podzielę się. Nie jest to moja rodzina, a więc nie stanowią dla mnie wartości emocjonalnej, a jeśli cząstka znajdzie się u kogoś, kto to doceni, to dlaczego nie?
UsuńPozdrawiam
Nawet nie śmiałabym prosić ,ja uwielbiam takie zdjęcia,w sumie nie wiadomo kto zacz ,ale pewną historię opowiadają. Odwdzięczę się ozdobami na coinkę ,albo poszewkami na poduszę ,albo czym będziesz chciała. A w ogóle to czy Ty w myślach czytasz?? Zmieniam teraz pracownię, tzn przenoszę się i porobiłaś sobie takie kolaży ze starych zdjęć, włąśnie .....
UsuńPrzysyłam z przyjemnością, tylko przydałby się adresik. Przez formularz Twojej Manufaktury? Nie sumituj się, te zdjęcia to dla mnie tak samo obcy ludzie, jak dla Ciebie, naprawdę. Lepiej chyba, że zobaczą światło dzienne w Twojej pracowni, niż ciemności w mojej walizce.
UsuńPozdrawiam
Hana dzięki wielkie odwdzięczę się zwrotne:-)) podaj mi maila albo napisz zloty.kot@hotmail.com podam a dresik :-) albo przez paczkomaty inpost
UsuńPoszedł mail.
UsuńMoje zeszyty i pamiętniki w czasie którejś z kolejnych przeprowadzek przepadły;-(
OdpowiedzUsuńKotecki Złoty Kocie szyjesz cudne!
hihih oj tak miałam pamiętnik na wpisy na wieczną pamiątkę i nawet taki z moimi wypocinami też. I też nie załam jednego bohatera moich wpisów...kochałam się całą podstawówkę w jakimś Krzyśku...no nie wiem kto to...bo przecież w pierwszej klasie zakochałam się w Łukaszu...a potem już się nie interesowałam no i strasznie kiepskie te moje pamiętniki były...ale jak się po latach czyta to można się posikać. :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie ,choć ja swoje dziś czytałam z lekkim kacem heheh
UsuńI ci ja mam tu napisać - zeszyty powalają mnie - wielbicielkę zeszytów. A swoją drogą, ile się to tych pokrewnych dusz w necie czai - tylko odnajdywać;))
OdpowiedzUsuńI czytasz mojego bloga w łóżku????? - hm... Pochlebiasz mi...
Podziwiam Cię za Kotecki - są porażająco piękne, a zwłaszcza ogony mają fenomenalne;) I dwa machasz w jedną noc? - niezła jesteś;) no i masz zapewne profesjonalną maszynę, a nie moją zołzę - dzięki Bogu - już eks. A te wąsy, a te oczy, "a pióra jakie! - lśniące, jednakie..." - takie cytaty mi przychodzą do głowy, choć to nie ten zwierzak, oczywiście.
Banda Zośki wywołuje stan u mnie nienormalny: brak słów;) Pozdrawiam obie dziewoje, ich koty materiałowe i materialnego Bimberka, a przede wszystkim Ciebie, Kocie Złoty;))
PS. Mój pamiętnik jest u rodziców, ale pamiętam, że są tam niezłe momenty;))
jak się dzieciom obieca ,to się potem idzie spać o 3 w nocy :-)) ale Kotecki to głównie wieczorami szyję ,jedno oko wlepiając w igłę ,drugie w książkę..na maszynie to tylko obrys idzie ,a reszta ręcznie szyta ,i trochę to trwa. Fakt koty wywołują ekstazę u dzieci, sama nie wiem czemu im się tak spodobały ,ale wszystkie noszą je pozawieszane za ogony na szyjach heh. aA zeszyty..no cóż jestem zeszytowo-notesowo-kalendarzową gadżeciarą, kiedyś zrobię zdjęcie mojej kolekcji kalendarzy:-)w ogóle kocham papier, każdy oprócz toaletowego khy khy
Usuńte ogony to są sensacyjne;)))
UsuńTeż pamiętam akcje z pamiętnikami. Naszukałam się ich jak głupia, ale najwyraźniej je myszy zjadły, bo nie znalazłam :( Kurczaki, ależ by to była pamiątka...
OdpowiedzUsuńKociaki są świetne! Już sobie wyobrażam jak dzieciaki testują wytrzymałość tych długaśnych ogonów :D
Dziś testowali na psie ,laził z kotami zamotanymi na szyji.
UsuńA moje się uchowały, zapomniałam o nich całkiem! Uśmiechnięte słoneczko z wielkim nochalem, które narysował w pamiętniku mój brat, rysuję do tej pory (pamiętam jak uczyłam się je rysować :D
OdpowiedzUsuńja też miałam taki pamiętnik, w którym głównie wierszyki dziewczyny wpisywały- na pamiątkę jak mówisz. A dzienniczek też pisałam i nawet nie chcę tego czytać bo bym opluła ze śmiechu pół pokoju :-)
OdpowiedzUsuńa kotecki są prześliczne- wiem co mówię, bo sama mam 2
No i wlasnie o to chodzi,dlatego warto takie papierzyska trzymać :-)) potem , po latach ,jakcczłowiek to czyta....o matkobosko co za przeżycie :-))
OdpowiedzUsuńJa miałam taką koleżankę która uwielbiałam muminki i wszystkim te muminki smarowała w pamiętnikach takim świecówkami z pudełka z pandą - robiły tłuste plamy i się odklejały płatami :)))
OdpowiedzUsuńkotecki są wypasiasta ;)
ps.'gwizdłam se' banerek do Manufaktury Rąk, i wkleiłam u siebie. Oczywiście podlinkowany jest :))
Bardzo dzięki wielkie :-)))
OdpowiedzUsuń