Ponoć ludzie,którzy nie lubią kotów w poprzednim wcieleniu byli myszami....w związku z tym pojawia się pytanie. Czy ludzie ,którzy nie lubią psów ,byli kotami???
:-))
Najbardziej na świecie kocham to ,co robię,i fakt ,że mogę szyć sobie ,co zechcę. Wczoraj sukienki,dzisiaj koty,jutro może coś mi znów z nienacka do głowy strzeli innego:-)
Pamiętacie krasnala??? Pewnej nocy zniknął z kontenera na śmieci!! Czym wywołał poruszenie i akcję " kto rąbnął zdezelowanego kurdupla??". Czy to znak ,że znów ubrania będą w nikczemny sposów po nocach zwężane?
Z racji zawirowań przeprowadzkowych i ewidentnej sklerozy, przegapiłam rocznicę bloga. Więc pomyślałam sobie ,że warto by jakieś candy zrobić? Tylko dylemat mam co na to candy byście chcieli ,moi drodzy??
Kotecka? Anioła tildowego? A może sukienkę?? Bo torebki i portfele już byly...
Piszcie w komentarzach bo się zdecydować nie mogę. Całkiem jak ta zima ,co się zdecydować nie może ,żeby nas opuścić...





cudowne kociaki ! ;)
OdpowiedzUsuńW sprawie candy nie wypowiadam się, bom nieblogowa. Twoje charakterystyczne koty są śliczne i zabawne, a na temat sukienek zajęłam stanowisko pod poprzednim postem.
OdpowiedzUsuńNajgorszy ten krasnal - teraz na pewno menda grasuje w czyjejś szafie. Jak mogłaś nie upilnować???
Ludzie, którzy nie lubią psów są po prostu biedakami - nie wiedzą, co tracą.
W mojej grasuje, mówię Wam. Wsiadł w odrzutowiec,chybcikiem doleciał, wlazł przez uchylone okno, a wpierw wciągnął się po tynku na moje piętro. Teraz menda całe przedpołudnia cichcem mi to wszystko zwęża i filcuje. No i teraz,za karę żeś nie upilnowała, jako właścicielka tego paskuda, umiejąca szyć, we wszystko mi kliny powstawiasz:)))
OdpowiedzUsuńNa candy dobra tilda, bo są słodkie:)
Psów nie można nie lubić, można się ich bać, znam takie osoby, ale to dlatego, że były kiedyś pogryzione i została trauma.
Ludzie, którzy nie lubią zwierząt są jak ci, co nie lubią czytać albo słuchać muzyki - wieeelka część człowieczeństwa im po prostu ucieka...
OdpowiedzUsuńA ja tam chcę sukienkę na candy, a co;)
Wredny krasnal wszystkie mi pozwężał zimą, jak się nie patrzyłam;)
A kotecki są boooskie, Księżniczka swojego trzyma w szafie i nikomu nie pokazuje, z obawy przed utratą;) Nawet mnie - buuuuu...
O Jezusicku! Kotecka bym chciała na candy, I jeszcze by chciała to candy wygrać, bo kotecek cudny, wielkooki i z lekka frywolny jak moja Tosia:-)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło mimo zimowej wiosny:-)))
Asia
Kotecek :d
OdpowiedzUsuńMoje nielubienie psów wynika stąd, że srają wszędzie a ich właściciele nie zwracają na to najmniejszej uwagi, zapatrzeni w swoich ukochanych pupili:)
OdpowiedzUsuńFajnie jest samej sobie szyć, a te koty fantastyczne, ogonki jakie zakręcone mają:D
Ja wiem, że zginęłam od jakiejś palnej broni - bo mam nieuzasadniony przed nią lęk odkąd pamiętam. Myszą, eee, kotem, nie chyba nie - raczej motylem :)
OdpowiedzUsuńAaaa dobra, lecę szyć i kocić :)
Koty piękne mimo, że z całą pewnością byłam myszą w poprzednim wcieleniu.
OdpowiedzUsuń...kim w takim razie był Kris? :)
Fajne, zjeżone koty!
Złoty Kocie - żyjesz????
OdpowiedzUsuńŚliczne kotki:)
OdpowiedzUsuńZłoty Kocie, zasiałaś niepokój milczeniem. Gdzieżeś?
OdpowiedzUsuń