W końcu to podobno blog o szyciu :)
Przejrzałam ostatnio swoją szafę i się lekko załamałam. A nawet cięzko. Nie mam w czym chodzić!!!
Więc postanowiłam odmienić ciężki los mojej szafy ( musi znosić moje co poranne wzdycha i i złożeczenie, że nie mam w czym chodzić :). Najpierw poszalałam u Maryś, potem w sklepach z materiałami. I w wielkim kartonie ,w którym mam własnie masę rzeczy do przerobienia. Mam taką kochaną ciocię w Amełyce, która zbiera mi rózne rzeczy i wysyła. Do szycia oczywiście. Kiedyś o tym napiszę,bo to się na osobny post nadaje ,co można na garazowych wyprzedażach za 1$ kupić.
Ale do rzeczy. W ostatniej paczce była spódnica maxi z przepięknego szantungu w kolorze spatynowanego złota. Nie wiem czy jest taki kolor ,ale mi nic innego na okreslenie nie przychodzi do głowy. Ewentualnie złota musztarda. Najważniejsze ,że i kolor i materiał boski. Do tej pory nie miałam nic z jedwabiu , zatem postanowiłam poczuć się jak hurysa.
Żałuję tylko ,ze nie zrobiłam zdjęcia spódnicy przed pociachaniem jej, ale od razu polecialam do maszyny. Spódnica była z 6 klinów ,wychodziło półkole. W każdym razie ,ze spódnicy roz 34 wyszła sukienka roz 42. I to jeszcze w miarę luźna. Wykrój robiłam sama ,ameryki drugi raz nie odkryłam, założeniem był fason jak w latach 70 tych . Pudełkowaty z pęknięciem na dekolcie. Rękawy długie i na plecach zamek kryty.
Z tym szyciem to u mnie taki mus . Bozia wzrostu dała 180 cm ,a zapomniała pouczyć koncerny odzieżowe ,że tacy ludzie istnieją. W efekcie zawsze mam za krótkie rękawy i talię na wysokości biustu. Jak znajdę coś w sklepie ,to tylko w jakiś drogich firmach, inne nie przewidują wzrostu powyżej 175 cm . Więc z reguły omijam sklepy ,po co się wkurzać.
Po czym wlazłam na sklep internetowy i spłukalam się na przecudną, boską dzianinę dresową ze srebrną nitką. Szaleństwo! I od razu uszyłam dwie sukienki. Tym razem też zmajstrowałam je sama. A wenę miałam niczym Picasso, bo dwie uszyłam jednego wieczoru. Co prawda ledwo dziś na oczy patrzę i wyglądam jak zmora, więc zdjęcia na mnie nie będzie. Muszę się zregenerować ,ufryzować i trzasnę wtedy zdjątka z rąsi. Tak zwane "samojebki.". To dziecko mnie pouczyło ,że tak to się zjawisko nazywa. Może nawet zrobię dziubek i wsiądę do windy jakiejś osiedlowej . Ponoć to modne wśród celebrytów naszych rodzimych. Samojebki w windzie.
Obie sukienki są na bazie reglanowego rękawa,bo takie wręcz uwielbiam. Pierwsza jest prosta w kroju z lekkim przewężeniem w talii, kieszeniemi ukrytymi w bocznym szwie , i takim czymś odcinającym ,żeby coś się "działo". Druga dość mocno rozszerzana ku dołowi ,ale na samym dole weszły zaszewki klinowe,które zebrały dół ,tworząc zarys bombki. Obie surowo wykończone ,bo strasznie mi się podobała ta spodnia pętelka. Wykończenia obszyłam zygzakiem ,nicią w koloże dzianiny ,żeby się nie siepały. I oto efekt:
Smacznego:))






Jak ja Ci zazdroszczę tych umiejętności i 180 cm! Kurcze, nie ma sprawiedliwości na świecie!
OdpowiedzUsuńJacosbie wzrostu nie zazdroszczę, choć w końcu z tego wynikły te umiejętnoći :)
UsuńA myślisz, że kurduplowi łatwiej? Przy Twoim wzroście to i w namiocie będziesz dobrze wyglądać!
UsuńChyba przykrótkim haha:) a najgorsze ,że w zimie spod kołdry nogi wystają i marzną^^
Usuńuu fajne fajne ;d też chcę taką ciocię! oddasz w dobre ręce? ;d
OdpowiedzUsuńCiocię????
Usuńdzianinowa już mnie zachwyciła na fb, ale to co zrobiłaś ze spódnicy - boooskie! napisz koniecznie o paczkach od ciotki :)
OdpowiedzUsuńMuszę to wszystko obfocić ,bo to cuda niekture, koronki przwdziwe,bawełny patchworkowe ....a nawet sukienka projektanta :) reszty nie zdradzę
UsuńTo jeszcze powiedz mi kochana gdzie żeś dorwała tę dzianinę. Kupiłam kiedyś kawałek w sklepie, w którym sprzedają resztki i wiem że super się nosi i pierze, więc chętnie nabyłabym większą ilość :) Ja dostałam jeszcze taką brązową ze złotą nitką, ale też w kawałku :)
OdpowiedzUsuńA sukienki świetne, aż nie wiem której bardziej ci zazdrościć :) Ale chyba najbardziej to tej cioci co cię cudeńkami obdarowuje :)
Tu masz linka :)) tylko w rzeczywistości ona ma bardzo dużo tej strebrnej nitki. Na zdjęciach tak tego nie widać. Ale i tak obłędna
Usuńsklep.textilmar.pl/dzianina-dresowa-dzianina-dresowa-bawelniana-srebrna-nitka-szary-dres-p-5920.html
oj dobra ciocia nie jest zła :D
OdpowiedzUsuńDobrą ciocię na rękach prawie noszę ,jak do Polski przyjeżdża..
UsuńPowiem wam ,że już trzy paczki zaliczyłam ,i nad każdą siedzę i oczom nie wierzę. Ciotka mówiła ,że na rzeczy w ostatniej wydała jakieś 20$. Szczęka mi opadła ,bo tam były nawet ogromne zasłony. ..
OdpowiedzUsuńTa ze spódniczki jest boska, nie mogę uwierzyć, że z małego rozmiaru dało się zrobić duży, byłby akurat na mnie:) Tej dzianinowej też niczego nie brakuje, a problem mamy ten sam, też nie mam w czym chodzić, tylko, że ja nie umiem sobie szyć. Głupia jestem, bo moja teściowa super szyła, ale z racji wieku już zaniechała. mogłam się od niej nauczyć, jeszcze bym to zrobiła tylko, że ja kurna na nic czasu nie mam. A samojebki mnie rozbawiły, wiesz?. I już teraz wiem, co te moje bratanice ciągle na tych zdjęciach takie dzióbki mają, to teraz taki trynd chyba, Wyglądają idiotycznie, ale to smarkate jeszcze.
OdpowiedzUsuńAno dziubek to teraz must have. A w samojebkach to chyba niedługo miszczem będę,bo nie mam na kim zdjęć robić, więc trzeba się wytrenować ,co by na debila na zdjęciu nie wyjść :)
UsuńTa kieca ze spódnicy to teraz najbardziej szykowna rzecz w mojej szafie .w ogóle to wszystkie takie oczojebne ,świecące i w ogołe...
Dzianinowa mi się śni teraz, i JAK ŻYĆ??????????????
OdpowiedzUsuńAle premier Ci nie uszyje!!!
UsuńNo jasne, że nie;)
UsuńJego żuona też nie, bo literatką została;)
Taaaak?
OdpowiedzUsuńNo przecie pełno jej wszędzie.........i na dodatek wywiady daje w TV
Usuń