poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wiesiek! Nie dam cię zarżnąć.....!!!!

Czyli krótka kariera karpia w naszym domu.
Wczorajszym niedzielnym rankiem wpada do chałupy Mąż z wyrazem twarzy wielce skonsternowanym . Wyciąga przed siebie rękę z ociekającą wodą reklamówką i przepraszającym głosem rzecze:
- Prezent.
- Jaki prezent?- pytam podejrzliwie.
- No dostałem....
-Od kogo i co???
- od Wowki.... - Wowka to lokalny bonzo stawów hodowlanych . Zaczęły się lęgnąć we mnie straszliwe podejrzenia...
Na co wpada Dziecię moje i z radosnym okrzykiem:
- Co masz???- dopada Tatusia i reklamówki.
- KARP???????
- o rzesz.....-to ja.
- Żywy!!!!- dziecię pobiło rekord w decybelach ,dając wyraz swemu oburzeniu.
- No dał ,to co miałem zrobić?- tak kochani ,odwieczny dylemat faceta.
Rany ,nigdy karpia nie jadamy, to po pierwsze. Nikt nie lubi. Ale żywy??? I co ja z nim mam niby zrobić???
Dziecię z okrzykiem straszliwym wyrwało ojcu reklamówkę z żywym karpiem ,pogalopowało rączo w kierunku łazienki ,sapiąc gniewnie. Wchodzę za nią . Wyciągnęła plastikową skrzynię ,nalała wody ,wrzuciła karpia i siedząc nad nim, mamrotała:
- Wiesiek ,nie martw się , w tym domu nikt cię nie zabije.....
Wczorajszy dzień karp przemieszkał w łazience . Szanowny Małżonek głowił się ,jak być łaskawym oprawcą. Po czy dziś rano wziął Wieśka pod pachę i zaniósł naszemu sąsiadowi Mieciowi ( lokalny szaman ,egzorcysta i bimbrownik, jak ktoś czytał Pilipiuka księżki o Jakubie Wędrowyczu,ten wi o co biga).
Mieciu się ucieszył jak dzik na święto lasu,a my unikneliśmy scen krwawego mordu.
I nie, żebyśmy wege byli czy ,cos. Po prostu to taka balamutna filozofia. W sklepie kupujemy rybę ,ale jak mamy sami ją zarżnąć....to taki efekt :)
Karpia więc wigilijnego mieć nie będziemy. Za to choinkę mamy mega . Parę dni temu niesmiało się zapytałam ,czy w tym roku możemy mieć trochę większą, niż zazwyczaj. Zazwyczaj była taka malutka w doniczce. No i się chłop postarał i przytargał chyba największą choinkę jaką mieli w sprzedaży. Trzeba ją było skracać bo się nie mieściła:)) Ale całe szczęscie ,szytych ozdób u nas dostatek ,więc nie jest łysa przynajmniej. A że pół salonu zajmuje.....
Świąteczny nastrój więc nastał po całosci. A ja siedzę i szyję prezenty.
Wesołych Świąt Wam wszystkim życzę i oby wam się najcudowniejsze,najpiękniejsze i najbardziej wymarzone marzenia spełniły :)))))
K.



13 komentarzy:

  1. Klaudiiiii a u nas zawsze karp i zawsze żywy :) Wczoraj mąż ubił 5 szt. a ja zamarynowałam w soli, cebuli i czosnku. Jutro wielkie smażenie. Chinka przecudna bo prawdziwa (u nas sztuczna...) i te króliczki urocze. Wesołych Świąt dla Ciebie i całej kociej rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu od nas również wesołych ,zdrowych i szczęśliwych,niech Wam Bóg błogosławi:))
      Małżonkowi szacun. U mojego dylemat dziwny bo jest myśliwym^^

      Usuń
  2. Dylemat z karpiem rozumiem doskonale. Miałam podobną sytuację lecz z sumem metrowej długości. Dostałam "żywy prezent" od sąsiada wędkarza w podzięce za jakieś uprzejmości. Sum szalał po wiaderku z wodą, skręcony jak spiral;a, a ja stałam nad nim z tasakiem (bo mąż stwierdził, że za "miętki" jest). Skończyło się na tym, że go zostawiliśmy na noc w tym wiaderku i pewnie się rybsko męczyło, a ja i tak na drugi dzień miałam trzęsionkę jak podeszłam do niego i tak już nieżywego z tym wspomnianym tasakiem by pozbawić go głowy (bo mąż w tym czasie poleciał po aparat by uwieczniać ten moment dekapitacji na wieczną pamiątkę). Od tamtej pory kategorycznie odmówiłam przyjmowania żywych ryb!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jadam karpia bo ani lubię ani nie lubię, żywego nie zamorduję, a nawet już trząśnięty i tak jedzie mułem. To nie będzie, jak zwykle. Będzie mintaj w occie, mojego wyrobu, też nikt nie je tylko ja. Wszystkiego najlepszego i niech się darzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i rybka w occie mnie zaintrygowała. Kiedyś jadłam taki specjał na wschodzie..smak przedziwny dla mnie :)

      Usuń
  4. Ha, ha, pan Miecio to zapewne z bimberku bardziej by się ucieszył :-) Ale pewnie, jak Wędrowycz, sam sobie go produkuje, to rybka będzie mu pod flaszkę pasować :-)
    Dołaczam do grona niejedzących karpia (tym bardziej nie zabijających). Mam to co Mnemosyne- karp zajeżdża tak mułem, że nie wystarczą żadne moczenia w mleku, wodzie, czy w czymś innym (no, w bimberku nie próbowałam :-) My w tym roku mamy pstrąga łososiowego i mam nadzieję, że będzie smaczny, bo nigdy takiego cudaka nie spożywałam.
    I cóż, życzymy radosnej atmosfery w Święta i spełnienia marzeń w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  5. My też na pstrąga łososiowatego postawiliśmy ,wychodzi pyszny ,zamarynowany w oliwie z oliwek,świeżo mielonym pieprzu,tymianku i soli gruboziarnistej ( na 2 h do lodówy i smażony bez panierki ,albo pieczony-pycha!), no i na dorsza. A karpiowi niech garnek Miecia lekkim będzie. Bimber robi najlepszy w okolicy, przynajmniej tak gadają pod sklepem chłopy^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja do karpia jestem przyzwyczajona, więc jak go jadam od dziecka, to muł nie problem. Zawsze patroszony, niestety w domu rodzinnym w wannie pływały :(
    Ale w tym roku ostatni raz jest karp na wigilię. Pan Codzienny wpadł wczoraj rano ze świeżo ubitymi, wypatroszonymi i bez głowy dwiema sztukami .... ja do krojenia a one .... jak wrzasnęłam to Dynia ze strachu się schowała i miauczeć nerwowo zaczęła, na szczęście Miśka jest głucha, bo by w ogóle atmosfera się zagęściła. Ja za telefon: "Miały być martwe!!!!" drę się do słuchawki! Pan Codzienny przeprowadził wywiad: czy na pewno były bez głowy? czy na pewno wypatroszone? i skwitował "od przyszłego roku żadnych karpi!"
    Tak więc przełączam się do bezkarpiowego towarzystwa i życzę wszystkim i oczywiście Tobie ZłotyKocie ciepłych, rodzinnych i relaksujących Świąt!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, na to to już bym zawału dostała ,karp bez głowy latający po chałupie ,a ja za ni z tasakiem.....:)
      Ktoś go mało zamordował! Wesołych!!

      Usuń
  7. Karp... niekoniecznie. Nie smakuje nam po prostu, ale ubić bym go i tak nie umiała. A po powyższych historiach tym bardziej karpia nie tknę :D
    Choinkę macie boską, dobrze, że się jednak zmieściła. A jeśli wy się nie zmieścicie, to najwyżej zjecie kolację w kuchni ;)
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie ,że z tą kuchnią wykrakałaś :) wesołych Świąt !

      Usuń
  8. Karpia nie kupujemy. Nie ma kto wykonać wyroku... I wszystkiego dobrego na te piękne święta:-)))
    Asia

    OdpowiedzUsuń