Bywam nieznośna. Wręcz daję powody by mnie patelnią przez łeb zdzielić. W takich sytuacja inni często słyszą:
-" weź idź , coś ze sobą zrób, zapał papierosa ,napij się ,idz pobiegać"....
Ja wtedy najczęściej słyszę:
-" weź idź coś uszyj ,bo wytrzymać z tobą nie można!"...
No cóż. Życie ! :)
A nic tak łagodząco nie wpływa na psychikę ,jak zagrzebanie się w kilometrach słodkiego różowego tiulu, i resztek cudnych skrawków bawełny :)
Dzisiaj zaś,z okazji przepięknej pogody ,idę odgruzować moje skalniaki. Zarosły haniebnie. Kiedyś dostawałam dreszczy na samą myśl o pieleniu , dziś z szaleństwem w oczach grzebię w ziemi, gadam do roślinek ,kocham je i pielęgnuję. Podpatruję cuda na innych blogach . Ostatnio trafiłam do Gorzkiej Jagody ( tak Hano ,znów via Kurnik), a tam na jej blogu cudownościach ogrodnicze, ktore i mnie się zamarzyły. http://krycor.blogspot.com/2013/12/grzdki-i-grzadeczki.html
Po za tym namiętnie znoszę widowiskowe pniaki z lasu....korzenie, zamurszałe konary. Turyści walący tłumnie na Krzyżną Górę, Sokolnik czy Szwajcarkę ,muszą mieć niezły ubaw, jak po drodze mijają wariatkę z pniami pod pachą...










O ja cię - ale posłodziłaś, różowe tutu i jeszcze te słoiczki-igielniki. Bosko!
OdpowiedzUsuńA jak kiedyś (pewnie w najbliższe wakacje) zlokalizuję pod Krzyżną jakąś wariatkę z konarem to bardzo się ucieszę z miłego spotkania :D
A to na pewno będę ja. Mam jeszcz podobnie nieustawioną sąsiadkę, ale ona głownie kamienie targa. Jak będziesz zapraszam na kawę:)
UsuńWidzę, że słodkie tiule już przymierzone :D Pasują idealnie do szarego prążka! Igielniki przeurocze, szczególnie, że można pozbyć się skrawków!
OdpowiedzUsuńSzare prążki występują w dwóch postaciach Bimber i Norka. Uwielbiają tiul:))
UsuńMusiałaś być NAPRAWDĘ wściekła - tyle dobra! Kiedy patrzę na te cuda, to aż szyć mi się zachciewa, chociaż nie umiem, jak wiadomo. Cieszę się, że trafiłaś do Gorzkiej Jagody. Jej porady są bezcenne, do tego nawet na mój niezbyt ogrodniczo rozwinięty rozumek:)
OdpowiedzUsuńDawaj efekt tej różowej bomby - Księżniczka aż piszczy na ten widok i wzdycha: "Ach... jakie to piękne";)
OdpowiedzUsuńTe różowe bomby to specjalne kiecki dla moich zapłonowych księżniczek ,w kompletach z takimi torebuniami, jaką kiedys Księżniczce uszyłam twojej. Będą tzw Zajączki:) Nie mieszkam obfocić na dziewczynach
UsuńOjej, ojej, palce lizac te tiule delikatne !
OdpowiedzUsuńJa galezie znosze, ano, bziki trzeba miec, zeby nie zwariowac.
Wesolych Swiat!
Piękne cudeńka poszyłaś :) A mruczące modelki ...... słodziaki ,dzielnie Ci towarzyszyły w pracy ;)
OdpowiedzUsuńJagoda bardzo fajnie pisze o grzebaniu w ziemi, znajdziesz u niej z pewnością wiele inspiracji i wiadomości.
No, ale żeby nie pomocnica, to byś se z tiulem w życiu nie poradziła :) Piękności narobiłaś. Jak zwykle zresztą.
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt Kocie :)
Co zdjęcie to większa słodycz :) Słoiczki są rewelacyjne :)
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt :)