Jestem tak zmęczona ,że tylko pokażę:)
Hana ,myślę że mnogość ogonów i rogów jest satysfakcjonujący ?:)
Wszystkie sukienki są z naturalnego ,ręcznie wytwarzanego lnu, właściwie ,od zasiania do uszycia jest to prawdziwe soczyste ECO HANDMADE :)
Sukienki są mojego projektu. Dzianina również lniana ,produkowana od zera:)
A teraz do poniedzialku ni dotknę maszyny!!!!
piątek, 16 maja 2014
niedziela, 11 maja 2014
Moja czerowna na konkursie:)
Pamiętacie tą czerwoną sukienkę? Pani Karolina, dla której szylam ją ,wygrała w niej konkurs .:) tak wyglądała.
Ta falbaniasta też będzie na scenę :)
Zdjęcie z portalu gazeta.pl
Ta falbaniasta też będzie na scenę :)
Zdjęcie z portalu gazeta.pl
piątek, 9 maja 2014
Sukienki Black & Red & Worek Pokutny
Tak sobie siedzę i dumam. Co mi się ostatnio często zdarza ,ach te myślenie. Niektórzy udowadniają ,że jest przereklamowane, ale ja wciąż je doceniam^^
Myślę sobie o rozbieżnościach i rozpiętościach tego co tu szyję. Od pięknej hiszpańskiej kreacji na wielki koncert ,po zgrzebną kiecę z naturalnego ,ręcznie tkanego lnu, połączoną z lnianą dzianiną ,również ręcznie robioną ( od nitki po konkretne kawałki robione na maszynie do dziewialniczej) . A po środku czarna sukienka ,z dziwnego lnu połączona z czarną dzianiną lnianą. Fajna wyszła, a robiłam ją na " pałę" bez żadnego wykroju:) . Zresztą ,każda z tych sukienek powstaje bez żadnego wykroju, na gorąco
A w między czasie muszę trzasnąć rolety rzymskie ze starej ikeowskiej firanki.....
Myślę sobie o rozbieżnościach i rozpiętościach tego co tu szyję. Od pięknej hiszpańskiej kreacji na wielki koncert ,po zgrzebną kiecę z naturalnego ,ręcznie tkanego lnu, połączoną z lnianą dzianiną ,również ręcznie robioną ( od nitki po konkretne kawałki robione na maszynie do dziewialniczej) . A po środku czarna sukienka ,z dziwnego lnu połączona z czarną dzianiną lnianą. Fajna wyszła, a robiłam ją na " pałę" bez żadnego wykroju:) . Zresztą ,każda z tych sukienek powstaje bez żadnego wykroju, na gorąco
A w między czasie muszę trzasnąć rolety rzymskie ze starej ikeowskiej firanki.....
środa, 7 maja 2014
Wesoły miesiąc maj...
Zgryźliwie. Czasami dochodzę do wniosku ,że życie postanowiło wypróbować stan moich nerwów na maksa. Bez limitu i taryf ulgowych. Pojechało jak mało.
Ale po kolei. Dobrze się dzieje w sprawach maszynowo- szyciowych . Zaopatrzona w dwie bele lnu szyję jak szalona po nocach różne projekty.
No własnie . Po nocach.
Bo w dzień siedzę w szpitalu. Jakże by inaczej, moje kochane dziecko raz do roku nasz szpital zaliczyć musi. W tym roku mamy na tapecie wstrząs mózgu. A jak do tego doszło?
Ja będziecie to czytać ,wyobraźcie sobie ,że opowiadam to dwóm lekarzom i pielęgniarce na SORze.
Lekarz do Niny
- Co zrobiłaś sobie Młoda Damo w głowę?
Młoda zniesmaczona milczy, po wzroku widzę ,że będzie paw. Dosłownie
Więc zaczynam ja:
- Panie doktorze ,córka parę dni temu była u swojej chłopaka i przygrzmocił jej drzwiami od szafki w głowę. Dostała w prawy łuk brwiowy.
Lekarza brwi znacząco jadą do góry. Pielęgniarka twardo gapi się w monitor....drugi lekarz z uwagą ogląda zdjęcia mózgu Młodej..
- A wczoraj oberwała drzwiami drugi raz w to samo miejsce...
Brwi lekarza są już w połowie czoła. Jedno oko pielęgniarki strzeliło w naszą stronę. Drugi lekarz na sekundę przestał gapić się tępo w rentgen Niny głowy...
- Ale jak to ,drzwi ją same uderzyły??- pyta szanowny doktor z przekąsem.
-No nie. Z pomocą mojego męża i lisa....
Lekarz brwi ma już na granicy łysiny. Drugie oko pielęgniarki dołączyło do pierwszego. Chirurg zaszczycił nas dłuższym spojrzeniem.
- Lisa???
- No lisa. Mąż zobaczył wieczorem ,że do nas na taras przylazł stary lis. Łajza wszystkie koty w okolicy straszy i zżarl ostatnio sąsiadowi kilka kur. A przez to wyschło nam źródło wsiowych jaj. No to postanowił gada pogonić tak ,żeby więcej nie wrócił. Podkradł się do tarasowych drzwi, i nagłym szarpnięciem z wrzaskiem je otworzył. Lis zawału prawie dostał ,wiał jak kula ognia ...tyle że jak mąż szarpnął te drzwi ,to nie zauważył ,że za nim podkradła się Nina, chciała lisa zobaczyć. Więc jak otworzył te drzwi to dostała taki strzał ,że upadła....
Mina lekarzy i pielęgniarki bezcenna.....
Moje dziecko biedne , leży już trzeci dzień i nie zapowiada się na szybkie wyjście. Podwójny strzał w głowę,przy wybitnym udziale dwóch mężczyzn jej życia i lisa, stał się hitem oddziału.
Tak więc my od poniedziałku tkwimy w szpitalu,a tatuś we Lwowie ,co też dostarcza mi atrakcji. My dostarczamy atrakcji tatusiowi. A największej atrakcji dostarczył mi rachunek telefoniczny za marzec. Powiedzieć o ukrainśkiej telefoni " wolna amerykanka" to za mało. 6 minut rozmowy-190 zł, i przekierowania na kilku operatorów. Masakra . A dzwoniłam tylko kilka razy i to naprawdę w pilnych sprawach. Bo gadamy na skypie. I tysiąc pękł. A wyobrażacie sobie 70 ponad zł za jednego smsa ,który poszedł w trzech częściach??? Jak zrobiłam awanturę u operatora, to pani mi grzecznie wyjaśniła ,że jak używamy ś,ćż,ą,ę lub innych znaków !?@&€ to są one przekazywane w jakiś ciągach cyfrowych ,czy jakoś tak. Czyli wysyłając smsa składającego się z jakiś 320 znaków ( no długi był) tak na prawdę wysłałam smsa który miał kilka tysięcy znaków.
Po tej informacji patrzę na telefon jak na jadowitego węża.....
Nerwy koję szyciem i boską ukraińską herbatą mohito ;)
Niedługo pojawi się na blogu moja nowa " kolekcja" lniana. Mocno swobodna...
A . Chciałam wam jeszcze przedstawić nową kierowniczkę zarządzającą pracą w mojej pracowni. Ma iście kierownicze nawyki. I nic bez jej wiedzy uszyć się nie może :)
Ale po kolei. Dobrze się dzieje w sprawach maszynowo- szyciowych . Zaopatrzona w dwie bele lnu szyję jak szalona po nocach różne projekty.
No własnie . Po nocach.
Bo w dzień siedzę w szpitalu. Jakże by inaczej, moje kochane dziecko raz do roku nasz szpital zaliczyć musi. W tym roku mamy na tapecie wstrząs mózgu. A jak do tego doszło?
Ja będziecie to czytać ,wyobraźcie sobie ,że opowiadam to dwóm lekarzom i pielęgniarce na SORze.
Lekarz do Niny
- Co zrobiłaś sobie Młoda Damo w głowę?
Młoda zniesmaczona milczy, po wzroku widzę ,że będzie paw. Dosłownie
Więc zaczynam ja:
- Panie doktorze ,córka parę dni temu była u swojej chłopaka i przygrzmocił jej drzwiami od szafki w głowę. Dostała w prawy łuk brwiowy.
Lekarza brwi znacząco jadą do góry. Pielęgniarka twardo gapi się w monitor....drugi lekarz z uwagą ogląda zdjęcia mózgu Młodej..
- A wczoraj oberwała drzwiami drugi raz w to samo miejsce...
Brwi lekarza są już w połowie czoła. Jedno oko pielęgniarki strzeliło w naszą stronę. Drugi lekarz na sekundę przestał gapić się tępo w rentgen Niny głowy...
- Ale jak to ,drzwi ją same uderzyły??- pyta szanowny doktor z przekąsem.
-No nie. Z pomocą mojego męża i lisa....
Lekarz brwi ma już na granicy łysiny. Drugie oko pielęgniarki dołączyło do pierwszego. Chirurg zaszczycił nas dłuższym spojrzeniem.
- Lisa???
- No lisa. Mąż zobaczył wieczorem ,że do nas na taras przylazł stary lis. Łajza wszystkie koty w okolicy straszy i zżarl ostatnio sąsiadowi kilka kur. A przez to wyschło nam źródło wsiowych jaj. No to postanowił gada pogonić tak ,żeby więcej nie wrócił. Podkradł się do tarasowych drzwi, i nagłym szarpnięciem z wrzaskiem je otworzył. Lis zawału prawie dostał ,wiał jak kula ognia ...tyle że jak mąż szarpnął te drzwi ,to nie zauważył ,że za nim podkradła się Nina, chciała lisa zobaczyć. Więc jak otworzył te drzwi to dostała taki strzał ,że upadła....
Mina lekarzy i pielęgniarki bezcenna.....
Moje dziecko biedne , leży już trzeci dzień i nie zapowiada się na szybkie wyjście. Podwójny strzał w głowę,przy wybitnym udziale dwóch mężczyzn jej życia i lisa, stał się hitem oddziału.
Tak więc my od poniedziałku tkwimy w szpitalu,a tatuś we Lwowie ,co też dostarcza mi atrakcji. My dostarczamy atrakcji tatusiowi. A największej atrakcji dostarczył mi rachunek telefoniczny za marzec. Powiedzieć o ukrainśkiej telefoni " wolna amerykanka" to za mało. 6 minut rozmowy-190 zł, i przekierowania na kilku operatorów. Masakra . A dzwoniłam tylko kilka razy i to naprawdę w pilnych sprawach. Bo gadamy na skypie. I tysiąc pękł. A wyobrażacie sobie 70 ponad zł za jednego smsa ,który poszedł w trzech częściach??? Jak zrobiłam awanturę u operatora, to pani mi grzecznie wyjaśniła ,że jak używamy ś,ćż,ą,ę lub innych znaków !?@&€ to są one przekazywane w jakiś ciągach cyfrowych ,czy jakoś tak. Czyli wysyłając smsa składającego się z jakiś 320 znaków ( no długi był) tak na prawdę wysłałam smsa który miał kilka tysięcy znaków.
Po tej informacji patrzę na telefon jak na jadowitego węża.....
Nerwy koję szyciem i boską ukraińską herbatą mohito ;)
Niedługo pojawi się na blogu moja nowa " kolekcja" lniana. Mocno swobodna...
A . Chciałam wam jeszcze przedstawić nową kierowniczkę zarządzającą pracą w mojej pracowni. Ma iście kierownicze nawyki. I nic bez jej wiedzy uszyć się nie może :)
czwartek, 17 kwietnia 2014
Ostatnie stadium uzależnienia człowieka
Bywam nieznośna. Wręcz daję powody by mnie patelnią przez łeb zdzielić. W takich sytuacja inni często słyszą:
-" weź idź , coś ze sobą zrób, zapał papierosa ,napij się ,idz pobiegać"....
Ja wtedy najczęściej słyszę:
-" weź idź coś uszyj ,bo wytrzymać z tobą nie można!"...
No cóż. Życie ! :)
A nic tak łagodząco nie wpływa na psychikę ,jak zagrzebanie się w kilometrach słodkiego różowego tiulu, i resztek cudnych skrawków bawełny :)
Dzisiaj zaś,z okazji przepięknej pogody ,idę odgruzować moje skalniaki. Zarosły haniebnie. Kiedyś dostawałam dreszczy na samą myśl o pieleniu , dziś z szaleństwem w oczach grzebię w ziemi, gadam do roślinek ,kocham je i pielęgnuję. Podpatruję cuda na innych blogach . Ostatnio trafiłam do Gorzkiej Jagody ( tak Hano ,znów via Kurnik), a tam na jej blogu cudownościach ogrodnicze, ktore i mnie się zamarzyły. http://krycor.blogspot.com/2013/12/grzdki-i-grzadeczki.html
Po za tym namiętnie znoszę widowiskowe pniaki z lasu....korzenie, zamurszałe konary. Turyści walący tłumnie na Krzyżną Górę, Sokolnik czy Szwajcarkę ,muszą mieć niezły ubaw, jak po drodze mijają wariatkę z pniami pod pachą...
-" weź idź , coś ze sobą zrób, zapał papierosa ,napij się ,idz pobiegać"....
Ja wtedy najczęściej słyszę:
-" weź idź coś uszyj ,bo wytrzymać z tobą nie można!"...
No cóż. Życie ! :)
A nic tak łagodząco nie wpływa na psychikę ,jak zagrzebanie się w kilometrach słodkiego różowego tiulu, i resztek cudnych skrawków bawełny :)
Dzisiaj zaś,z okazji przepięknej pogody ,idę odgruzować moje skalniaki. Zarosły haniebnie. Kiedyś dostawałam dreszczy na samą myśl o pieleniu , dziś z szaleństwem w oczach grzebię w ziemi, gadam do roślinek ,kocham je i pielęgnuję. Podpatruję cuda na innych blogach . Ostatnio trafiłam do Gorzkiej Jagody ( tak Hano ,znów via Kurnik), a tam na jej blogu cudownościach ogrodnicze, ktore i mnie się zamarzyły. http://krycor.blogspot.com/2013/12/grzdki-i-grzadeczki.html
Po za tym namiętnie znoszę widowiskowe pniaki z lasu....korzenie, zamurszałe konary. Turyści walący tłumnie na Krzyżną Górę, Sokolnik czy Szwajcarkę ,muszą mieć niezły ubaw, jak po drodze mijają wariatkę z pniami pod pachą...
wtorek, 8 kwietnia 2014
Przelotem
Przelotem patrzę na rozbuchaną wiosnę..
Przelotem pielę chwasty...
Przelotem komponuję i buduję następny skalniak..
Przelotem szyję poduszki i zasłony...
Przelotem robię igielniczki ze słoiczków po ukraińskim kawiorze....
Przelotem głaszczę koty i leniwię się na swojej kanapie, przelotem zerkając w stronę widocznych w oddali gór...
Przelotem sadzę choinki...
Przelotem przeniosłam pracownię i sypialnię...
Przelotem siedzę i grzeję się w słońcu...
Przelotem chodzę na spacer z Sabą i kotami....
Przelotem odkryłam 20 metrów od domu miejsce jak z krainy bajek...
Krótko mówiąc ,zaczynam czuć się jak boeing 747.......
Na zdjęciach uszyte: i wszystkie z Uwolnionych Tkanin w marcu i lutym
Mata pikowana ,antykotowa ,na ławę w salonie- uszyta ze starej ,kupionej kiedyś w necie zasłony. Wzór boski. I wreszcie koty nie zjeżdżają mi na serweci z ławy. Kto ma kota ,ten zna tą scenę. Kociuś na pełnym gazie wskakuje na serwetę i z widowiskowym poślizgiem zjeżdża z Nią ( i wszystkim ,co na niej stoi) na podłogę...
Zasłony w kwiaty z pracowni- ze starych amełykańskich zasłon
Słoiczki - igielniczki- z zalegających w pudłach resztek bawełyn ,trzymanej na zasadzie" może kiedyś, na coś się przyda". I się przydały. Co tylko pogłębia moją manię trzymania resztek tkanin.
Roleta rzymska lniana - przerobiona ze starej wcześniej uszytej, ale już znudzonej.
Dwa ostatnie zdjęcia z dedykacją dla Hany z dziakakurawpastelowym.blogspot.com
Przelotem pielę chwasty...
Przelotem komponuję i buduję następny skalniak..
Przelotem szyję poduszki i zasłony...
Przelotem robię igielniczki ze słoiczków po ukraińskim kawiorze....
Przelotem głaszczę koty i leniwię się na swojej kanapie, przelotem zerkając w stronę widocznych w oddali gór...
Przelotem sadzę choinki...
Przelotem przeniosłam pracownię i sypialnię...
Przelotem siedzę i grzeję się w słońcu...
Przelotem chodzę na spacer z Sabą i kotami....
Przelotem odkryłam 20 metrów od domu miejsce jak z krainy bajek...
Krótko mówiąc ,zaczynam czuć się jak boeing 747.......
Na zdjęciach uszyte: i wszystkie z Uwolnionych Tkanin w marcu i lutym
Mata pikowana ,antykotowa ,na ławę w salonie- uszyta ze starej ,kupionej kiedyś w necie zasłony. Wzór boski. I wreszcie koty nie zjeżdżają mi na serweci z ławy. Kto ma kota ,ten zna tą scenę. Kociuś na pełnym gazie wskakuje na serwetę i z widowiskowym poślizgiem zjeżdża z Nią ( i wszystkim ,co na niej stoi) na podłogę...
Zasłony w kwiaty z pracowni- ze starych amełykańskich zasłon
Słoiczki - igielniczki- z zalegających w pudłach resztek bawełyn ,trzymanej na zasadzie" może kiedyś, na coś się przyda". I się przydały. Co tylko pogłębia moją manię trzymania resztek tkanin.
Roleta rzymska lniana - przerobiona ze starej wcześniej uszytej, ale już znudzonej.
Dwa ostatnie zdjęcia z dedykacją dla Hany z dziakakurawpastelowym.blogspot.com
środa, 2 kwietnia 2014
Wyniki CANDY
No i dziewczęta nastała ta wielkopomna chwila ,ogłoszenia ,która z was zgarnie wiosenną torbę. Uczestniczek zgłosiło się mało ,więc konkurencja duża nie jest szanse rosną. Numery przypisane są wobec kolejności pierwszego komentarza. A więc ,udział wzięły:
1. Hana
2. Gardenia
3. Ewa
4. Kretowata
5. Cudarteńka
6. GochaMi
7.Katarzyna
I Random nam wylosował numer......
4 czyli.....
KRETOWATA
Adresik na maila prosimy :)
P.s dziękuję Wam za wsparcie w czasie choroby Normana. Jego już nie ma ,ale przynajmniej do końca był szczęśliwym moim kochanym pieskiem. ....
1. Hana
2. Gardenia
3. Ewa
4. Kretowata
5. Cudarteńka
6. GochaMi
7.Katarzyna
I Random nam wylosował numer......
4 czyli.....
KRETOWATA
Adresik na maila prosimy :)
P.s dziękuję Wam za wsparcie w czasie choroby Normana. Jego już nie ma ,ale przynajmniej do końca był szczęśliwym moim kochanym pieskiem. ....
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































