Usłyszałam dziś w radiu pytanie. Z czym kojarzy ci się Babcia?
Z ciepłem. Z miłością. Z wybaczaniem. Z zapachem domu. Z ciepłym uśmiechem. Z bezpiecznym domem. Z chwilami ,które w sercu przechowuję. Z dzieciństwem szczęśliwym. Z terkotem maszyny. Ze sprawiedliwym osądem. Z radą,z której korzystałam. Z pragnieniem rozmowy. Z pustką ,jaką odczuwam od trzech lat.
Babcię mialam cudowną ,najukochańszą. To dzięki Niej jestem tym ,kim jestem.
Uszyłyśmy dziś dla mojej mamy i teściowej ,czyli dzieckowych Babć, serca. Bo kwiaty zwiędną , a serce nie. Trzecie zaniosłam na cmentarz. W dzień Babci najbardziej mi Jej brakuje .
poniedziałek, 21 stycznia 2013
sobota, 19 stycznia 2013
Must by the torba :-)
Dalej w zakresie nadrabiania zaległości,trochę toreb. Szyłam je już jakisz czas temu,ale z racji wielu czarnych dziur czasowych ,nie miaam kiedy strzelić przyzwoitych fotek. Ostatnio marzy mi się poważna maszyna do skór, choć mam dylemat jeśli chodzi o wykorzystywanie błamów skórzanych. Kłóci się to z moją filozofią. Za to mam pomysł ,żeby wykorzystywać skóry z odzysku. Raz ,że eko,dwa,że wtedy można by szyć torby znacznie taniej. Ale wciąż maszyny brak,ehh. Na te torby skórzane wykorzystałam skórę z odzysku . Pozostałe są z lnu ,bawełny ,wełny,bądź alicante.
Zima u nas potworna,uprawiam kocykologię. Nie jestem stworzona do tarzania się po śniegu. Jak temperatura spada poniżej + 10 stopni,moja krew zmienia stan skupienia. Z tego względu ,w zimie wykrzesać ze mnię energię, to rzecz trudna. Będąc dziś w sklepie, znanej sieci z tą kropiastą na szyldzie, kupując sobie spokojniutko ziemniaki,zostałam prawie stratowana przez dzikie hordy milośników białego szaleństwa,którzy po sesji krzesełkowej ( bo u nas to tak wygląda :45 minut czekasz w kolejce do wyciagu,5 minut zjeżdżasz), rzucili się na grzańce i słodycze. Lubię patrzeć co ludzie na taśmę wykładają i zgadywać ich przyzwyczajenia. Takie zboczenie małe:-) tak jak lubię zaglądać ludziom w oświetlone,nieosłonięte okna. Nie śledzę z nosem przycisniętym do szyby, tylko rzucam okiem:-) ciekawość hehe.
A u nas teraz do połowy lutego króluje era narciarzy i snowboardzistów. Ja zaś czekam na wiosnę i swoją erę rolkarzy.
Pozdrawiam was spod trzech kocy ,z trzema kotami pod bokiem- też nie lubią zimna:-))
Zima u nas potworna,uprawiam kocykologię. Nie jestem stworzona do tarzania się po śniegu. Jak temperatura spada poniżej + 10 stopni,moja krew zmienia stan skupienia. Z tego względu ,w zimie wykrzesać ze mnię energię, to rzecz trudna. Będąc dziś w sklepie, znanej sieci z tą kropiastą na szyldzie, kupując sobie spokojniutko ziemniaki,zostałam prawie stratowana przez dzikie hordy milośników białego szaleństwa,którzy po sesji krzesełkowej ( bo u nas to tak wygląda :45 minut czekasz w kolejce do wyciagu,5 minut zjeżdżasz), rzucili się na grzańce i słodycze. Lubię patrzeć co ludzie na taśmę wykładają i zgadywać ich przyzwyczajenia. Takie zboczenie małe:-) tak jak lubię zaglądać ludziom w oświetlone,nieosłonięte okna. Nie śledzę z nosem przycisniętym do szyby, tylko rzucam okiem:-) ciekawość hehe.
A u nas teraz do połowy lutego króluje era narciarzy i snowboardzistów. Ja zaś czekam na wiosnę i swoją erę rolkarzy.
Pozdrawiam was spod trzech kocy ,z trzema kotami pod bokiem- też nie lubią zimna:-))
czwartek, 17 stycznia 2013
Konkurs na refleks będzie via Kretowata:-)
To będzie z dużym przedawnieniem ,ale wiecie czarna dziura i zagięcie czasoprzestrzenie itp. Więć mam zaległy konkurs a właściwie zabawę blogową. Przed świętami dostałąm paczkę od Kretowatej z bloga Wiejskoczarodziejsko,nomen omen mojego ulubionego, z niespodziankami. Czego tam nie było ,a co było .....uwielbiam niespodzianki ,więc jak Kretowata akcję ogłosiła to pogalopowałam się zgłosić i tak jakoś szczęście miałam ,że się załapałam. ( wierszem piszę prawie również przez tę panią i jej pomysły:-). )
Więc i ja ogłaszam zabawę ,kontynuując ją niejako z przejęcia. Zasady są bardzo proste. Dwie pierwsze osoby, które wyrażą chęć ,jasno i przejrzyście w komentarzu do posta ,dostaną ode mnie przesyłkę niespodziankę,zawierającą niespodziankę :-)) Świąteczną to już raczej nie ale Walentynki już pukają do drzwi. Owe dwie osoby ,po otrzymaniu ode mnie przesyłki ,ogłoszą tę zabawę na swoich blogach ,na zasadzie "podaj dalej". A więc łapki w górę !!!
A na zachętę popatrzcie co dostałam od Kretika:-)
W paczce były między innymi ,cudne kolczyki dekupażowe,zakładka też deku,dwa kiciusie,mydło ,które moja Panda chciała zeźreć, papierowe foremki cudeńka muffinkowo,arcydzieła Księżniczki, i w ogóle same cudności. I było tam coś ,co na nazwę Ambrozji w pełni zasługuje,dżemy od Rogatej Owcy. Nie da się opisać,zeżarty łyżeczką, cudny,niebo!!!
A więc się zapisujcie i na niespodzianki oczekujcie :-))
Więc i ja ogłaszam zabawę ,kontynuując ją niejako z przejęcia. Zasady są bardzo proste. Dwie pierwsze osoby, które wyrażą chęć ,jasno i przejrzyście w komentarzu do posta ,dostaną ode mnie przesyłkę niespodziankę,zawierającą niespodziankę :-)) Świąteczną to już raczej nie ale Walentynki już pukają do drzwi. Owe dwie osoby ,po otrzymaniu ode mnie przesyłki ,ogłoszą tę zabawę na swoich blogach ,na zasadzie "podaj dalej". A więc łapki w górę !!!
A na zachętę popatrzcie co dostałam od Kretika:-)
W paczce były między innymi ,cudne kolczyki dekupażowe,zakładka też deku,dwa kiciusie,mydło ,które moja Panda chciała zeźreć, papierowe foremki cudeńka muffinkowo,arcydzieła Księżniczki, i w ogóle same cudności. I było tam coś ,co na nazwę Ambrozji w pełni zasługuje,dżemy od Rogatej Owcy. Nie da się opisać,zeżarty łyżeczką, cudny,niebo!!!
A więc się zapisujcie i na niespodzianki oczekujcie :-))
środa, 16 stycznia 2013
Rzecz będzie o przeciąganiu....
Jakoś ostatnio wszystko się wokół mnie przeciąga. Mam nawet na to swoją teorię ,mianowicie wpadłem w zagięcie czasoprzestrzeni. Od świąt żyję tempem porównywalnym do przechodzenia w nadświetlną Hana Solo i jego Sokoła Milenium. Nie dosypiam ,szkoda gadać co jem,w domu mam wielkie bordello bum bum. I w dodatku zero życia towarzysko- osobistego. A wszystko zaczęło się od tego ,że postanowiłam przenieść sklep i pracownie ,do lokalu jakby to powiedzieć ,bardziej ekonomicznego,lepiej usytuowanego ,a na dodatek bardziej dostosowanego do moich potrzeb . No i się zaczęło. .....
W trakcie minionego miesiąca zrobiłam sobie niezłą opinię w kilku instytucjach,choć wygrywa energetyka ,gdzie pewnie panie na samo wspomnienie o mnie plują przez lewe ramię. Ale efekt osiągnęłam, " prund" podłączyli mi ledwie po tygodniu( normalny czas oczekiwania 2-3 tygodnie). Panowiecz ekipy remontowej ,słysząc kalumie i groźby karalne rzucanie przeze mnie z szaleństwem w oczach do słuchawki telefonu,zrobili swój życiowy rekord i z remontem zaplanowanym na 7 dni, uwineli się w 5. I przysięgam ,nie wzięli ni grosza powyżej ustalonej stawki. Cud jakiś,albo co???? Za to na szyld czekam jak na wiosnę, podobno będzie w piątek.
Przez ostatnie dni szorowalam ,prasowałam ,układałam ,doszywałam ,realizowałam zamówienia ,biegłam i załatwiałam jeszcze masę różnych rzeczy,bo nagle jak z króliczej norki,zaczęły wychodzić rzeczy ,o których pojęcia nie miałam. Jak choćby to ,że mam udział w ziemi ,gdzieś pod Warszawą po moim pradziadeku ,który umarł w 72 roku i do dziś nikt sprawy spadkowej nie zrobił. Szanowny małżonek chodzi i się ze mnie nabija ,żem Panna Dziedziczka, gad jeden,bo US przysłał spadkobiercom taką karę za zwłokę ,że ta cholerną ziemia to by musiała mieć kopalnię diamentów,żeby była jej warta. Pomijam ,że spadkobierców z dziesięciu....
Dziecko postanowiło mnie wykończyć szkołą, egzaminy gimnazjalne zaraz będą a ta się znarowiła, i postanowiła przestać się uczyć! Tak to zaczęłąm sama się uczyć chemi i innych dziwnych przedmiotów ,żeby gadowi małemu wytłumaczyć co nieco. Na razie przydaje się wykształcenie nauczycielskie hehe ,ale Mały Gad krzywo na mnie patrzy i chyba się cieszy ,że matka w szkole nie uczy:-)
No i sumą noworocznych postanowień postanowiłam biegać...taaaaaaak.
Trzy dni doprowadzałam siebie i psa do stanu zawałowego ,po czym załatwiłam sobie zapalenie oskrzeli w pakiecie z zapaleniem zatok. Nie mogę w nocy oddychać i mam halucynacje, bo nie znajduję innego określenia na te durnoty ,co mi się ostatnio śnią..^^
Zresztą od listopada to ja ciągle jestem chora z przerwami na bycie zdrową. Bywam zdrowa jakiś tydzień. W ogóle zdrowie na różnych polach ostatnio postanowiło mi dokopać,ale to już inna historia...
Mimo wszystko sklep i pracownia dziś ruszyły na nowo. W nowej odsłonie, po liftingu i małej korekcie założeń. Poprzedni rok dał mi możliwość zmierzenia się z wyzwaniami, pokonania paru przeszkód ,zdobycia nowej wiedzy i umiejętności,a przede wszystkim określenia co ja chcę w życiu robić. Proste, chcę szyć:-))
I w tym roku mam zamiar szyć na zabój, naprawić swoje zdrowie, wynieść się z miasta i przeciągnąć Małego Gada przez egzaminy:-)))
A oto nowa pracownia tadammmmmm!!:-) i nowy sklep i parę rzeczy ,które ostatnio uszyłam ,głownie na kuchennym stole,za co się familia na mnie śmiertelnie obraziła...
Czy ja już gdzieś nie pisałam ,że nie ma tak małego pudełeczka ,do którego nie miał by aspiracji wsadzić tylko nawet najgrubszy kot???
W trakcie minionego miesiąca zrobiłam sobie niezłą opinię w kilku instytucjach,choć wygrywa energetyka ,gdzie pewnie panie na samo wspomnienie o mnie plują przez lewe ramię. Ale efekt osiągnęłam, " prund" podłączyli mi ledwie po tygodniu( normalny czas oczekiwania 2-3 tygodnie). Panowiecz ekipy remontowej ,słysząc kalumie i groźby karalne rzucanie przeze mnie z szaleństwem w oczach do słuchawki telefonu,zrobili swój życiowy rekord i z remontem zaplanowanym na 7 dni, uwineli się w 5. I przysięgam ,nie wzięli ni grosza powyżej ustalonej stawki. Cud jakiś,albo co???? Za to na szyld czekam jak na wiosnę, podobno będzie w piątek.
Przez ostatnie dni szorowalam ,prasowałam ,układałam ,doszywałam ,realizowałam zamówienia ,biegłam i załatwiałam jeszcze masę różnych rzeczy,bo nagle jak z króliczej norki,zaczęły wychodzić rzeczy ,o których pojęcia nie miałam. Jak choćby to ,że mam udział w ziemi ,gdzieś pod Warszawą po moim pradziadeku ,który umarł w 72 roku i do dziś nikt sprawy spadkowej nie zrobił. Szanowny małżonek chodzi i się ze mnie nabija ,żem Panna Dziedziczka, gad jeden,bo US przysłał spadkobiercom taką karę za zwłokę ,że ta cholerną ziemia to by musiała mieć kopalnię diamentów,żeby była jej warta. Pomijam ,że spadkobierców z dziesięciu....
Dziecko postanowiło mnie wykończyć szkołą, egzaminy gimnazjalne zaraz będą a ta się znarowiła, i postanowiła przestać się uczyć! Tak to zaczęłąm sama się uczyć chemi i innych dziwnych przedmiotów ,żeby gadowi małemu wytłumaczyć co nieco. Na razie przydaje się wykształcenie nauczycielskie hehe ,ale Mały Gad krzywo na mnie patrzy i chyba się cieszy ,że matka w szkole nie uczy:-)
No i sumą noworocznych postanowień postanowiłam biegać...taaaaaaak.
Trzy dni doprowadzałam siebie i psa do stanu zawałowego ,po czym załatwiłam sobie zapalenie oskrzeli w pakiecie z zapaleniem zatok. Nie mogę w nocy oddychać i mam halucynacje, bo nie znajduję innego określenia na te durnoty ,co mi się ostatnio śnią..^^
Zresztą od listopada to ja ciągle jestem chora z przerwami na bycie zdrową. Bywam zdrowa jakiś tydzień. W ogóle zdrowie na różnych polach ostatnio postanowiło mi dokopać,ale to już inna historia...
Mimo wszystko sklep i pracownia dziś ruszyły na nowo. W nowej odsłonie, po liftingu i małej korekcie założeń. Poprzedni rok dał mi możliwość zmierzenia się z wyzwaniami, pokonania paru przeszkód ,zdobycia nowej wiedzy i umiejętności,a przede wszystkim określenia co ja chcę w życiu robić. Proste, chcę szyć:-))
I w tym roku mam zamiar szyć na zabój, naprawić swoje zdrowie, wynieść się z miasta i przeciągnąć Małego Gada przez egzaminy:-)))
A oto nowa pracownia tadammmmmm!!:-) i nowy sklep i parę rzeczy ,które ostatnio uszyłam ,głownie na kuchennym stole,za co się familia na mnie śmiertelnie obraziła...
Czy ja już gdzieś nie pisałam ,że nie ma tak małego pudełeczka ,do którego nie miał by aspiracji wsadzić tylko nawet najgrubszy kot???
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Stary Rok-Nowy Rok
Koniec roku. Nie wiem czy wreszcie ,czy dopiero. Grudzień okazał się miesiącem z piekła rodem. Wykończył mnie ,wymemlał i wypluł. Maszyna pracowała dzień i nic, produkując prezenty pod choinkę ozdoby i masę innych drobiazgów. Chyba pobiłam rekord w ilości rzeczy uszytych. A jednocześnie dostałam nauczkę,że w przyszłym roku trzeba się za takie świąteczne szycia zabrać dużo dużo wcześniej. W efekcie na Święta padałam na twarz. Podnosiłam się i produkowałam setki muffinków, osdoby z masy solnej na choinkę . Ale widok reakcji na prezenty był tego wart. Wszystkie były uszyte. Masa roboty ,ale warto było.
Nowy Rok zaczyna się remontem . Będzie nowa pracownia z klimatycznym sklepikiem. O ile mi ten klimat wyjdzie, bo jak na razie to nienawidza mnie w prądowni,gazowni i wodociągach....^^
Nowe pomysły i nowe wyzwania. Będzie dużo szycia ,dużo lnu,dużo bawełnę ,zabawek ,ubrań torebek i dużo dużo szycia.
W Nowym Roku życzę wam spełnienia marzeń i wytrwałości w dążeniu do nich :-))) Szczęścia ,miłości ,zdrowia. Czasu na bycie sobą. Tworzenia ,pomysłów i iskry Bożej:-))
Klaudia:-))
P.s te koszulki to dzieło Maryś. Zgodność z oryginałęm powalająca :-)
Stada Aniołów :-)
ozdoby choinkowe seca,wyszywane ręcznie koralikami i z masy solnej koralikami obsypane.
Nasza choinka w tym roku była bardzo handmade. Nawet resztki tiulu robiły za ozdoby
Muffinki....
Kotecki lniane
A ten do dla pewnej Księżniczki :-)
specjalny Anioł Biurowy
i znów muffinki. Łącznie wyprodukowałam ich jakieś 200 sztuk...
Nowy Rok zaczyna się remontem . Będzie nowa pracownia z klimatycznym sklepikiem. O ile mi ten klimat wyjdzie, bo jak na razie to nienawidza mnie w prądowni,gazowni i wodociągach....^^
Nowe pomysły i nowe wyzwania. Będzie dużo szycia ,dużo lnu,dużo bawełnę ,zabawek ,ubrań torebek i dużo dużo szycia.
W Nowym Roku życzę wam spełnienia marzeń i wytrwałości w dążeniu do nich :-))) Szczęścia ,miłości ,zdrowia. Czasu na bycie sobą. Tworzenia ,pomysłów i iskry Bożej:-))
Klaudia:-))
P.s te koszulki to dzieło Maryś. Zgodność z oryginałęm powalająca :-)
Stada Aniołów :-)
ozdoby choinkowe seca,wyszywane ręcznie koralikami i z masy solnej koralikami obsypane.
Nasza choinka w tym roku była bardzo handmade. Nawet resztki tiulu robiły za ozdoby
Muffinki....
Kotecki lniane
A ten do dla pewnej Księżniczki :-)
specjalny Anioł Biurowy
i znów muffinki. Łącznie wyprodukowałam ich jakieś 200 sztuk...
Państwo w koszulkach Marysiowych
czwartek, 27 grudnia 2012
Wyniki Candy Bożonarodzeniowego
Kochani dziękujemy za udział w naszym Bożonarodzeniowym candy. Lista osób, które wyraziły chęć zdobycia nagród na naszej stronie i na naszych blogach,i które spełniły warunki, jest następująca:
1. Barbara Piasecka barbaratoja.blogspot.com
2. Dorota
3. Dorota
4. Agnieszka
5. Magazyn Osobliwości
6. Moniśka
7. Dorota
8. Inga
9. Barbara Piasecka Barbaratoja
10. GochaMi
11. Riannon
12. Kretowata
13. Joanna Goc Asikowo
14. Aleksandra Wojcik
15. Iwona Waligóra
16. Irena Burzyńska
17. Susanna szyje
18. Barbara Piasecka barbaratoja.blogspot.com
19. Dawid Trzepizor
20. Renata Cała Kruszyna
21. Aneta Kka
22. Beata szala
23. Daniela Kaczmarek
24. Danuta HF
Niektóre osoby powtarzają się, ponieważ zapisały się w kilku miejscach :-) Ile zapisów tyle szans na wygraną:-)
Przy pomocy randoma wylosowaliśmy 3 osoby.
Anioła otrzymuje Irena Burzyńska
Kosmetyczkę otrzymuje Danuta HF
Renifera otrzymuje Daniela Kaczmarek
Dodatkowo wylosowaliśmy 5 osób, które otrzymują bony na zakupy w manufakturze, a są to:
1. Renata Cała Kruszyna
2. Barbara Piasecka
3. Dorota
4. Aneta Kka
5. Kretowata
Dodatkowo torbę zakupową losowałam spośród osób ,które zgłosiły się z pozycji bloggera i tą osobą jest
Dorota (qwe2001@tlen.pl)
Gratulujemy i prosimy o kontakt i adres do wysyłki na adres mailowy manufakturarak@gmail.com
Candy było trochę skomplikowane, działamy we trzy ,musimy wiele rzeczy ujednolicić i dopracować . Ale jestem pewna ,że z biegiem czasu wiele rzeczy się ułoży. Początki zawsze są ponoć pod górkę :-)
1. Barbara Piasecka barbaratoja.blogspot.com
2. Dorota
3. Dorota
4. Agnieszka
5. Magazyn Osobliwości
6. Moniśka
7. Dorota
8. Inga
9. Barbara Piasecka Barbaratoja
10. GochaMi
11. Riannon
12. Kretowata
13. Joanna Goc Asikowo
14. Aleksandra Wojcik
15. Iwona Waligóra
16. Irena Burzyńska
17. Susanna szyje
18. Barbara Piasecka barbaratoja.blogspot.com
19. Dawid Trzepizor
20. Renata Cała Kruszyna
21. Aneta Kka
22. Beata szala
23. Daniela Kaczmarek
24. Danuta HF
Niektóre osoby powtarzają się, ponieważ zapisały się w kilku miejscach :-) Ile zapisów tyle szans na wygraną:-)
Przy pomocy randoma wylosowaliśmy 3 osoby.
Anioła otrzymuje Irena Burzyńska
Kosmetyczkę otrzymuje Danuta HF
Renifera otrzymuje Daniela Kaczmarek
Dodatkowo wylosowaliśmy 5 osób, które otrzymują bony na zakupy w manufakturze, a są to:
1. Renata Cała Kruszyna
2. Barbara Piasecka
3. Dorota
4. Aneta Kka
5. Kretowata
Dodatkowo torbę zakupową losowałam spośród osób ,które zgłosiły się z pozycji bloggera i tą osobą jest
Dorota (qwe2001@tlen.pl)
Gratulujemy i prosimy o kontakt i adres do wysyłki na adres mailowy manufakturarak@gmail.com
Candy było trochę skomplikowane, działamy we trzy ,musimy wiele rzeczy ujednolicić i dopracować . Ale jestem pewna ,że z biegiem czasu wiele rzeczy się ułoży. Początki zawsze są ponoć pod górkę :-)
piątek, 14 grudnia 2012
Dodatkowa nagroda w Candy,tym razem dla bloggowiczów i tych co blogaani facebookua nie mają
A będzie ,gdyż docierają do mnie głosy ,że nie wszyscy mają fejsa, a nawet bloga, a w candy by chcieli wziąść udział. Więc będzie tak:
wśród osób ,które :
1. zostawią komentarz z emailem pod tym postem
2.oraz dodadzą do obserwowanych bloga, jeśli chcą
3.oraz jak chcą to powieszą banerek , jeśli mają bloga
będzie rozlosowany osobny cukieras. Jeśli juz ktoś się zgłosił pod poprzednim postem tu, to też się liczy. Jeżeli T
Ktoś się zgłosił i tu i na facebooku Manufaktury Rąk, to będzie brał udział w obu losowaniach . Mam nadzieję żę w miarę jasno to wyłożyłam :-))))). Acha i w razie czego paczkę wyślemy za granicę :-))
A dodatkowy cukierek to torba z lnu z lnianym sercem ,zamykania na magnes, usztywniana . Może być jako zakupowa ,ale śmiało można ją jako torbę nosić :-))
A to nasza choinka manufakturowa ,wszystko ,oprócz lampek ręcznie robione :-))
No to zapraszam do zabawy:-)
wśród osób ,które :
1. zostawią komentarz z emailem pod tym postem
2.oraz dodadzą do obserwowanych bloga, jeśli chcą
3.oraz jak chcą to powieszą banerek , jeśli mają bloga
będzie rozlosowany osobny cukieras. Jeśli juz ktoś się zgłosił pod poprzednim postem tu, to też się liczy. Jeżeli T
Ktoś się zgłosił i tu i na facebooku Manufaktury Rąk, to będzie brał udział w obu losowaniach . Mam nadzieję żę w miarę jasno to wyłożyłam :-))))). Acha i w razie czego paczkę wyślemy za granicę :-))
A dodatkowy cukierek to torba z lnu z lnianym sercem ,zamykania na magnes, usztywniana . Może być jako zakupowa ,ale śmiało można ją jako torbę nosić :-))
A to nasza choinka manufakturowa ,wszystko ,oprócz lampek ręcznie robione :-))
No to zapraszam do zabawy:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































+(new).jpg)
.jpg)
