Jakoś ostatnio wszystko się wokół mnie przeciąga. Mam nawet na to swoją teorię ,mianowicie wpadłem w zagięcie czasoprzestrzeni. Od świąt żyję tempem porównywalnym do przechodzenia w nadświetlną Hana Solo i jego Sokoła Milenium. Nie dosypiam ,szkoda gadać co jem,w domu mam wielkie bordello bum bum. I w dodatku zero życia towarzysko- osobistego. A wszystko zaczęło się od tego ,że postanowiłam przenieść sklep i pracownie ,do lokalu jakby to powiedzieć ,bardziej ekonomicznego,lepiej usytuowanego ,a na dodatek bardziej dostosowanego do moich potrzeb . No i się zaczęło. .....
W trakcie minionego miesiąca zrobiłam sobie niezłą opinię w kilku instytucjach,choć wygrywa energetyka ,gdzie pewnie panie na samo wspomnienie o mnie plują przez lewe ramię. Ale efekt osiągnęłam, " prund" podłączyli mi ledwie po tygodniu( normalny czas oczekiwania 2-3 tygodnie). Panowiecz ekipy remontowej ,słysząc kalumie i groźby karalne rzucanie przeze mnie z szaleństwem w oczach do słuchawki telefonu,zrobili swój życiowy rekord i z remontem zaplanowanym na 7 dni, uwineli się w 5. I przysięgam ,nie wzięli ni grosza powyżej ustalonej stawki. Cud jakiś,albo co???? Za to na szyld czekam jak na wiosnę, podobno będzie w piątek.
Przez ostatnie dni szorowalam ,prasowałam ,układałam ,doszywałam ,realizowałam zamówienia ,biegłam i załatwiałam jeszcze masę różnych rzeczy,bo nagle jak z króliczej norki,zaczęły wychodzić rzeczy ,o których pojęcia nie miałam. Jak choćby to ,że mam udział w ziemi ,gdzieś pod Warszawą po moim pradziadeku ,który umarł w 72 roku i do dziś nikt sprawy spadkowej nie zrobił. Szanowny małżonek chodzi i się ze mnie nabija ,żem Panna Dziedziczka, gad jeden,bo US przysłał spadkobiercom taką karę za zwłokę ,że ta cholerną ziemia to by musiała mieć kopalnię diamentów,żeby była jej warta. Pomijam ,że spadkobierców z dziesięciu....
Dziecko postanowiło mnie wykończyć szkołą, egzaminy gimnazjalne zaraz będą a ta się znarowiła, i postanowiła przestać się uczyć! Tak to zaczęłąm sama się uczyć chemi i innych dziwnych przedmiotów ,żeby gadowi małemu wytłumaczyć co nieco. Na razie przydaje się wykształcenie nauczycielskie hehe ,ale Mały Gad krzywo na mnie patrzy i chyba się cieszy ,że matka w szkole nie uczy:-)
No i sumą noworocznych postanowień postanowiłam biegać...taaaaaaak.
Trzy dni doprowadzałam siebie i psa do stanu zawałowego ,po czym załatwiłam sobie zapalenie oskrzeli w pakiecie z zapaleniem zatok. Nie mogę w nocy oddychać i mam halucynacje, bo nie znajduję innego określenia na te durnoty ,co mi się ostatnio śnią..^^
Zresztą od listopada to ja ciągle jestem chora z przerwami na bycie zdrową. Bywam zdrowa jakiś tydzień. W ogóle zdrowie na różnych polach ostatnio postanowiło mi dokopać,ale to już inna historia...
Mimo wszystko sklep i pracownia dziś ruszyły na nowo. W nowej odsłonie, po liftingu i małej korekcie założeń. Poprzedni rok dał mi możliwość zmierzenia się z wyzwaniami, pokonania paru przeszkód ,zdobycia nowej wiedzy i umiejętności,a przede wszystkim określenia co ja chcę w życiu robić. Proste, chcę szyć:-))
I w tym roku mam zamiar szyć na zabój, naprawić swoje zdrowie, wynieść się z miasta i przeciągnąć Małego Gada przez egzaminy:-)))
A oto nowa pracownia tadammmmmm!!:-) i nowy sklep i parę rzeczy ,które ostatnio uszyłam ,głownie na kuchennym stole,za co się familia na mnie śmiertelnie obraziła...
Czy ja już gdzieś nie pisałam ,że nie ma tak małego pudełeczka ,do którego nie miał by aspiracji wsadzić tylko nawet najgrubszy kot???












Piękny sklep. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZazdroszczę ci, diabelnie, musiało cię to naprawdę kosztować czasu i wysiłku
OdpowiedzUsuńGratuluję pracowni - cudna!!! Ale najbardziej się cieszę, że wróciłaś do pisania, 'bom siem bardzom stenskiła' ;) za Twoimi tekstami! A kocisko chyba próbowało udawać czekoladkę w bombonierce :D
OdpowiedzUsuńoj jak cudownie się miejsce prezentuje. Wierzę że miałaś atrakcji co niemiara i życzę żeby teraz wszystko gładko szło.
OdpowiedzUsuńJestem w szoku! Normalnie niemożliwe i ona moje kolczyki nosi (mam nadzieję!;)) - życzę Ci, żeby się udało;)
OdpowiedzUsuńOj dziewczyny dziękuję za życzenia :-) znów się okazało ,że nie ma tego złego...udać się musi bo inaczej padnę trupem! I Kreciku noszę,wręcz robią furrorę ,bo są ślicznie zajefajne :-)
OdpowiedzUsuńEduszko z pisaniem to może być jeszcze krucho,bo mam masę zaległości,ale sama się stęchniłam :-)
P.s. Kot wsadzał kuper do pudełka z siankiem.... Po kiego sianko,pojęcia nie mam,kot pewnie też:-)
o kurcze kocie ty nasz blogowy! rewelacyjna pracownia, tylko pozazdrościć. Jeżeli kocisko zmieści wszędzie swój kuper to znaczy że waży odpowiednio:)
OdpowiedzUsuńKlaudiii super! Super piękna i efektowna pracownia (i sklep) i jak zawsze fajnie Cię czytać :) Udać się musi, nie może być inaczej, masz w sobie tyle determinacji i samozaparcia więc będzie jeszcze lepiej niż dotychczas :) Powodzenia życzę i kciuki trzymam bardzo mocno :)
OdpowiedzUsuńA ja poproszę o dokładną lokalizację tego pięknego nowego sklepu :) Wybieram się w lutym do Jeleniej - może uda mi się ciebie odwiedzić i zobaczyć sklep w realu :D
OdpowiedzUsuńPracownia jest piękna a Ty jesteś normalnie Herod-baba!
OdpowiedzUsuńNie może się nie udać przy Twoim zaparciu (nie mam na myśli problemów gastrycznych :))) i determinacji.
Super, że się nie przestraszyłaś tych wszystkich "drobnych" przeciwności, bo było warto!
Zazdroszczę oczywiście niemożebnie i żałuję, że mam do Ciebie tak daleko, bo chętnie obejrzałabym Twoje królestwo! :))))
Sklep przepiękny! Co za architektura! Miejsce tak klimatyczne - wspaniałości! Teraz wypełnij go dobrze... Kotami? ;-) Kiciek w pudełku udaje w dodatku, że mu wygodnie, małpiszon jeden! Słodki jest...
OdpowiedzUsuńZapalenie zatok chyba chodzi krok w krok za ambitnymi biegaczami... Po próbie truchtania zimą też się go dorobiłam... Po prostu - było nie robić przerwy jesiennej... A teraz mnie pokarało...
Trzymam kciuki za sklep!
nia
Liwias teraz jestem już tylko rzut beretem od centrum :-) Plac Wyszyńskiego 42. Zapraszam chociaż na kawę:-) co do determinacji,to chyba owszem wychodzi ,że ją mam ,o co jeszcze jakiś czas temu bym siebie nie podejrzewała.
OdpowiedzUsuńZ Małymi Gadami zawsze tak, jak przychodzą egzaminy to się narowią, pociesz się, że matura jeszcze przed tobą i będzie wesoło:D Sklepik super i tylko kciuki trzymać za tłumy kujących klientów! Ach te koty! Wszędzie to swoje kudłate dupsko wcisną:D
OdpowiedzUsuńPracownię masz śliczną, to sobie myślę, że mam dla Ciebie prezent i Ci go wyślę :) Mogę? :)
OdpowiedzUsuńWspaniala pracownia :)
OdpowiedzUsuń