niedziela, 7 lipca 2013

Ostatni raz....

I ostatni już krakowski spleen. Dziś wracamy do domu a jutro do pracy. Wielokulturowość Krakowa sprawiła ,że pomysłów mam masę,mam nadzieję, że chęci wystarczy i że skleroza mnie nie dopadanie :-) i o dziwo po raz pierwszy nic oprócz wspomnień ze sobą do domu nie przywlokę....
Na trzecim zdjęciu nowa uliczna moda na zbieranie kasy...prawie jak Sztukmistrz z Lublina :-)

















7 komentarzy:

  1. Oj, tam moda trwa już kilka lat..widać dochodowy interes:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to ja pierwszy raz widziałam takiego cudaka:-)

      Usuń
  2. I nie tylko Kraków opanowała!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kraków jest piękny. Ostatni raz byłam w Kraku chyba w 2011 roku. Mam nadzieję, że w przyszłym roku znów zrobimy sibie wycieczkę do tego pięknego miasta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kraków to nasz czakram, a i zawodowo wiele razy tu trzeba przyjeżdżać; ten fakirek to już któryś rok tam "wysiaduje";)) Wyjechałam z Krakowa przed weekendem, bo lato+weekend w Krakowie=MASAKRA;) Szkoda, żeśmy się nie spotkały;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tam od czwartku byłam.:(( co prawda to prawda,weekend był masakrujący ,ale mnie zależało na koncercie finałowym FKŻ. Był czadowy...
      A szkodaaaaaaaa!

      Usuń
  5. Niczym na ulicach włoskich miast, też tak siedzą te faikry. Może ja bym tak na swojej mazurskiej wsi zasiadła i trchę ojro nazbierała?

    OdpowiedzUsuń