Czy ja wczoraj się nie zapierałam ,że do poniedziałku nie tknę maszyny????
No i plan się rypnął, kiedy za oknem zobaczyłam szary ,ponury dzień i strugi deszczu lejące się znieba...
Poczułam ,ze ani chwili dłużej nie przeżyję bez CZERWONEJ torby,
Mega wielgachnej ,czerwonej ,czerwienią malinową.:))
Uszyta z najbardziej obciachowej skórzanej kiecy ,jaką w życiu widzialam. I podszewka z resztek zaslony ,tej co wisi na zdjęciu. Więc ładnie się komponuje.
A teraz WIOSNO PRZYBYWAJ!!!!
Jestem gotowa:)
P.S. Żeby nie było ,że zła matka jestem ,dziecięciu mojemu uszyłam dziś sukienkę z dresówki. Wyszła tak porażajaco ,że po zdjęciu z maszyny pogalopowała w niej na randkę^^


Kieca może i była obciachowa, nie wiem, nie widziałam, ale torba jest czadowa! I faktycznie z zasłonową podszewką komponuje się idealnie! :)
OdpowiedzUsuńNo ja się nie dziwię, bo jak żyć bez czerwonej torby?! Do tego takiej wspaniałej czerwonej torby! :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękna... też choruję na czerwony kolor tej wiosny, mam już kiece i buty, torby jeszcze niet!
OdpowiedzUsuńuwielbiam duże torby!
OdpowiedzUsuń